Konkretnych dat nie podał, jednak szybko zachodni dziennikarze przejrzeli raporty Tesli i doszli do wniosku, że cała sprawa mogła mieć miejsce w okolicach 2017 roku. To właśnie wtedy Model 3 raczkował, a jego przyszłość nie była jasna.

Tesla pod szyldem Apple?

Teraz takie informacje brzmią dość abstrakcyjnie, szczególnie że Tesla przechodzi lata świetności, a Apple pracuje nad swoim pojazdem elektrycznym. Elektryk z Cupertino miałby być zaprezentowany już w 2021 roku, a na drogi powinien wyjechać trzy lata później, w 2024.

Elon Musk napisał na Twitterze:

„Podczas najmroczniejszych dni programu Model 3 skontaktowałem się z Timem Cookiem, aby omówić możliwość nabycia Tesli przez Apple (za 1/10 naszej obecnej wartości). Odmówił wzięcia udziału w spotkaniu”.

Jak widać wszystko diametralnie się zmieniło i przypuszczam, że teraz Muskowi nawet nie przyszłoby do głowy podobne rozwiązanie. Tesla co prawda stale jest w rozwoju, jednak jest w zdecydowanie lepszej pozycji rynkowej, niż kilka lat temu.

Apple natomiast startuje od zera. Firma zapewnia, że jest w stanie wyprodukować super-nowoczesne baterie o konstrukcji „monokomórkowej”, jednak eksperci już teraz podważają takie rozwiązanie. Jako powód swoich obaw podają obniżoną wydajność takich baterii.

Wyobrażacie sobie Teslę spod szyldu Apple? Oczywiście oprócz tego, że cena wzrosłaby dwu, albo nawet trzykrotnie.