iOS11 zabił baterię w moim telefonie | DailyWeb.pl

iOS11 zabił baterię w moim telefonie

Opublikowano 2 tygodnie temu - 5


W zasadzie z każdą kolejną aktualizacją systemu operacyjnego w moim smartfonie przyjmowałem z wielką radością. Może on nie odwracał wszystkiego do góry nogami, ale dostawałem pakę nowych ficzerów, które mniej lub bardziej zwiększały funkcjonalność telefonu. Niestety ostatnia  aktualizacja do iOS11 - zabiła moją baterię.

Gdy kilka lat temu kupiłem iPhone 6S Plus, byłem pełen obaw. Oczywiście główną była jego cena, ale jak to już z kupnem sprzętów, zamykasz oczy, płacisz i szybko wyrzucasz tę operację z pamięci. Niestety bolesny ślad na koncie, jeszcze przez długi czas będzie odczuwalny.

Kolejną obawą były jego gabaryty. Przez kolejne pół roku jego posiadania, w zasadzie miałem problem z jego wielkością. Na jaką cholerę mi tak wielki telefon? Zastanawiałem się nawet czy jednak nie wrócić do wersji 6S, ale kiedy zrobiłem przymiarki po tym czasie, miałem wrażenie, że smartfon ten, to zabawka. Zostałem przy tym rozmiarze i nie żałuje, komfort pracy jest ogromny i w zasadzie nie wyobrażam sobie mniejszego ekranu.

To za co bardzo lubiłem ten telefon to także pojemność baterii, która była nieco zwiększona w stosunku do swojego mniejszego brata. Wierzcie lub nie, zawsze na koniec dnia zostawało mi 40-60% baterii przy standardowym zużyciu, czyli social media, kilka telefonów w ciagu dnia i kilkanaście wiadomości, poczta, czasem gra w komunikacji miejskiej. Byłem bardzo zadowolony. Bardzo.

Jeszcze bardziej radowałem się na iOS11, spodziewając się kolejnych nowości. Pojawiły się i one. Dalej nie do końca rozumiem idei informowania mnie, w którym miejscu się znajduje, ogromnymi nagłówkami (ABSURD APPLE), jak np. w poczcie czy połączeniach:

Czysty dramat dla mnie, chociaż wiem, że to rozwiązanie ma swoich zwolenników. Dla mnie absolutne marnowanie przestrzeni.

To jednak żaden problem, który pojawił się po zainstalowaniu iOS 11. To, co właściwie wychwyciłem w pierwszej kolejności, to problem z Bluetooth. Dotychczas łączenie się zestawu głośno-mówiącego w aucie synchronizowało się bez najmniejszych zarzutów. Od czasu posiadania iOS 11 pojawił się problem losowego rozłączania. Raz działa, drugi raz nie. Strasznie irytujące.

Gdy Apple wprowadzało TouchID również wiele osób pukało się w czoło

To jednak nic w stosunku do problemów z baterią. Otóż miałem świadomość, że zużycie baterii może być większe, bo podobny efekt towarzyszył każdej aktualizacji systemu operacyjnego w ajfonie. To, co jednak zaczęło się dziać z moim smartfonem, przekroczyło poziom zdziwienia, wkraczając dumnie w poziom szoku i niedowierzania.

Na koniec każdego dnia, przy tym samym zużyciu, wskaźnik zużycia pokazywał 20-30%. To jednak nie był prawdziwy problem, bo w zasadzie smartfon i tak codziennie był ładowany, grunt by starczało przez cały dzień. Oczywiście pewne było, że przy większym wykorzystaniu, baterii nie wystarczy na cały dzień.

To, co najbardziej mnie jednak dziwi, to fakt, że przy korzystaniu z telefonu przy stanie 20-30% baterii i wyłączonym trybie oszczędzania baterii, mój smartfon rozładowuje się w kilka minut, a stan baterii maleje w oczach. Z moich obserwacji, problem występuje tylko, gdy oszczędność baterii nie jest włączona.

Miałem kilka przygód przez czas kiedy posiadam 6S Plus, w stylu, bateria się sama rozładowała w kilka minut, ale zdarzyło się to dosłownie kilka razy. Nie wiem czy to zbieg okoliczności, że moją baterię szlag trafił czy iOS11 postanowił sprawnie się nią zaopiekować, ale z pewnością telefon wyląduje w serwisie. Niestety tym bardziej, że przesiadka nie szykuje się wcale, bo to co Apple zaprezentowało podczas wrześniowej konferencji, to niestety jakiś ponury żart.

Czy ktoś z Was, Drodzy Czytelnicy, odnotował podobne problemy?