iOS 13 pokaże, gdzie byłeś śledzony




iOS 13 pokaże, gdzie byłeś śledzony

Opublikowano 10.06.2019 9:28 -


Najnowszy system operacyjny Apple stawia na transparentność i prywatność użytkowników. Dowiemy się nie tylko, które aplikacje śledzą nasze poczynania, ale także... gdzie to robią!

WWDC 2019 pokazało, że przyszłość IOS to nie tylko ciemny motyw i usprawnienia z zakresu wydajności. Zgodnie z panującymi na rynku trendami, na pierwszy plan wysuwa się także kwestia ochrony prywatności użytkowników. Na tapecie tym razem pojawiła się kwestia śledzenia geolokalizacji użytkownika. Ograniczenie dostępu do tych danych wydaje się jedną z najistotniejszych zmian w kwestii prywatności w nowym IOS. Sporo miejsca poświęcono możliwości przyznania aplikacji jednorazowego dostępu do lokalizacji oraz informowaniu użytkownika o tym, które aplikacje śledzą jego położenie. Apple zapewniało także, że ograniczeniami zostaną objęte także te aplikacje, które nie wykorzystują GPS-u, ale śledzą użytkownika dzięki skanowaniu sieci WiFi i Bluetooth. Dzięki testerom z portalu 9to5Mac wiemy już, jak będzie to wyglądać w praktyce.

Nowe powiadomienia w IOS 13

Na screenach, które pojawiły się w sieci, widać powiadomienia, jakie system operacyjny będzie wysyłał użytkownikom. Będą one zawierały informacje o tym, która aplikacja używała w tle naszej lokalizacji a także... gdzie dokładnie nastąpiło śledzenie. Do powiadomienia dołączona jest mała mapka, na której dokładnie widać, które dane o naszej lokalizacji zostały zarejestrowane.

Trzeba przyznać, że taka prezentacja danych dużo bardziej działa na wyobraźnię niż suche powiadomienie w formie tekstowej. Przede wszystkim pozwala nam uzmysłowić sobie, jakie informacje o nas są zbierane. I chyba o to w tym wszystkim najbardziej chodzi. Apple wydaje się rozumieć, że wzrost świadomości samych użytkowników to jeden z najważniejszych elementów poprawy poziomu bezpieczeństwa w sieci.

Apple stawia na transparentność

Bądźmy szczerzy – kolekcjonowanie danych o nas nie zawsze musi wiązać się z czymś niebezpiecznym. Czasem jest wręcz konieczne do tego, abyśmy mogli w pełni korzystać z możliwości danej aplikacji. Korzystanie z Google Maps (czy tez z aplikacji Tesli z przykładu na screenie) nie byłoby tak wygodne, gdyby nie możliwość wykorzystania naszej aktualnej lokalizacji. Problem pojawia się wtedy, gdy aplikacja nadużywa naszego przyzwolenia na zbieranie danych lub, co gorsza, robi to bez naszej świadomości. Działania mające na celu wzrost transparentności wobec użytkowników są dziś w cenie, a ostatnie ruchy ze strony Google czy Apple pozwalają nam mieć nadzieję, że niedługo staną się standardem.