Internet staje się za gruby z wierzchu i za ciasny w środku | DailyWeb.pl

Internet staje się za gruby z wierzchu i za ciasny w środku

Opublikowano 6 lat temu -


Historia Internetu sięga lat 60. ubiegłego wieku, kiedy to wojsko amerykańskie prowadziło testy związane z tworzeniem własnych sieci komputerowych. Do ogólnego użytku trafił dużo później, jednak w bardzo szybkim tempie zaczął ewoluować. Proces ten stał się na tyle dynamiczny, że w zasadzie nie ma dnia byśmy nie słyszeli o jakichś nowościach.

Obserwując Internet od blisko 10-ciu lat dochodzę do wniosku, że to wszystko kiedyś pęknie. Niby są nowe startupy i różnego rodzaju projekty, jednak czy rzeczywiście daje to nowe możliwości? Na dobra sprawę to tylko jakaś mizerna próba upakowania wszystkiego co nas otacza, a co najgorsze jest to robione na siłę. Ciężko cokolwiek nowego opracować. Internet staje się za ciasny dla nowych twórców. Dlatego też przenoszą oni swoje zainteresowania na arenę mobilną, która tak na prawdę w żaden sposób nie przyczynia się do rozwoju sieci internetowej.

Dla przeciętnego internauty, który nie ma doświadczenia w przedzieraniu się przez stosy linków, Internet jest zbyt obszerny - za gruby by się przebić przez jego fałdy tłuszczowe zawierające spam, farmy linkowe i dziwny szum SEO, który zakłóca proces wyszukiwania na prawdę wartościowych treści. Nie potrafi on zdecydować co przyniesie mu informacje której poszukuje, a co jest tylko głupim papugowaniem treści i bełkotem sieciowym.

Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? Można ich podać kilka. Sadzę, że podstawowym problemem jest zamykanie się w schematach. Forum, blog, forum, blog - tylko tyle można znaleźć w sieci nie licząc wielkich portali. A powiem szczerze, że to jest nudne - dlaczego nie przełamywać stereotypy i starać się tworzyć nowe formy prezentacji treści i dyskusji? Nie co raz to bardziej wymyślne skrypty, a szkielet witryny decyduje o jej unikatowości. Powielanie schematów powoduje, że siec staje się szara. A kto dba o dobrą formę schematów? Wielkie serwisy od których cała siec się uzależniła - Google, Facebook, Twitter itp. giganci, którzy cieszą się, że nie potrafimy wyrwać się z pod ich wpływów, którymi kształtują Internet.

Chorobą Internetu jest także SEO - to przez nie cierpimy na "linkozę" - dolegliwość która występuje, gdy w artykule znajdujemy zbyt wiele odsyłaczy do wewnętrznych tagów, czy zewnętrznych witryn (chociaż w tym drugim wypadku daje to możliwość poznania nowych rzeczy). Spójrzmy na wyniki wyszukiwania Google - są zaśmiecone spamem pochodzącym od samego właściciela wyszukiwarki, który wcale nie dba o to czy trafimy do interesującej nas strony, tylko czy natrafimy na odpowiednia ilość reklam od niego i czy skorzystamy z jego społecznościówki. Tak więc krzyczę: "Skończmy z SEO!" - jeżeli nasza strona będzie stała na dobrym poziomie merytorycznym, to i tak internauta na nią trafi.

Lekarstwem na to wszystko mogłoby być tworzenie własnych autorskich mikroklimatów sieciowych - miejsc, gdzie każdy mógłby stworzyć własną dowolną witrynę i dzielić się nią ze społecznością tego mikroklimatu, pozycjonować ją w wewnętrznej wyszukiwarce, która nie dba o pieniądze, a o wyszukiwanie informacji. Te mikroklimaty mogłyby być wzbogacone o własne agregatory RSS, własne systemy pocztowe, własne komunikatory - wszystko zależy od inwencji twórczej i możliwości technicznych autora. Tylko stworzenie tego rodzaju alternatywy dla tradycyjnego Internetu może go uzdrowić.