Dla jednych był to olbrzymi atut Instagrama, dla innych natomiast – jego największa wada. Chodzi o możliwość publikowania postów korzystając z wersji przeglądarkowej Instagrama. Jestem zwolennikiem tej pierwszej wersji, bo przecież Instagram został stworzony stricte pod urządzenia mobilne. Nawet wersja na iPada nie jest dostosowana do większych ekranów.

Już niezawodny Gustaw wspominał o tym w swoim tekście. Mnie jednak zastanawia na cholerę to? Wyobrażam sobie odpalanie fotek na monitorze 32-calowym w jakości 4K. Przecież one są po takiej kompresji, że już nawet na iPhone 12 Pro Max pikseloza wali po oczach.

Instagram pozwoli na dodawanie zdjęć w przeglądarce

Oczywiście nie mówię, że wcześniej nie było to niemożliwe do wykonania. Wręcz przeciwnie – nawet są specjalne aplikacje, chociażby na MacOS, które pozwalają ładować foty. Kiedyś nawet po odpowiedniej kombinacji możliwe było „odkopanie” przycisku dodawania zdjęć w przeglądarce Chrome. Teraz jednak Instagram chce to zalegalizować i testuje narzędzie oficjalnie. Jaki jest tego powód? Szczerze to nie mam pojęcia, a jeśli czegoś nie potrafię wytłumaczyć w przypadku firm powiązanych pośrednio czy też bezpośrednio z Markiem Zuckerbergiem Facebookiem to wiadomo, że chodzi o kasę.

Jaka jednak kasa może być w funkcji dodawania zdjęć poprzez przeglądarki na komputerach stacjonarnych (i laptopach)? Przypuszczalnie zwiększanie zasięgów i zdobywanie nowych użytkowników. Nie jest tajemnicą, że liczba aktywnych userów na Instagramie maleje, no ale takimi ruchami na pewno nie powrócą oni, mając genialne alternatywy. Tak czy inaczej – Marku, nie tędy droga! Zostawmy Instagram smartfonom, bo po to został stworzony. To tak jakby Tindera odpalać na PC. Chociaż w sumie…