Kiedy kilka dni temu Instagram ogłosił nowy pomysł na ochronę swoich użytkowników przed „wrażliwymi treściami”, nikt nie spodziewał się jeszcze jak dużo kontrowersji wywoła proponowana zmiana. W ciągu zaledwie kilku godzin instagramowy feed został zalany apelami twórców namawiających swoich followersów do wyłączenia funkcji filtrowania treści (dla zainteresowanych krótki opis tego jak to zrobić). Strach, że nowe rozwiązanie zacznie blokować ich treści połączył twórców na całym świecie, niezależnie od specyfiki prowadzonej działalności czy też rozmiaru zasięgów.

Instagram chciał dobrze, a wyszło jak zawsze

Sama inicjatywa umożliwienia użytkownikom unikania pewnego rodzaju contentu wydaje się jednak jak najbardziej słuszna. O tym, że Instragram od dłuższego czasu ma problem z treściami potencjalnie szkodliwymi nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Problem z fake newsami czy też hejtem nie jest niczym nowym i dotyczy platformy w podobnej skali jak Facebooka czy też innych mediów społecznościowych. Filtr, który został wprowadzony we wtorek, ma pozwolić użytkownikom samodzielnie decydować o limitach wokół tego, jak wiele potencjalnie wrażliwych treści mogą zobaczyć na swojej stronie Explore.

Jak zawsze w takich przypadkach, problematyczne wydaje się określenie, czym właściwie są treści wrażliwe czy kontrowersyjne. Informacja z zakładki „Jak działa ta kontrola” dostępna w ustawieniach konta dość lakonicznie wskazuje na te zawierające nawiązanie do przemocy, erotyki czy też dotycząca narkotyków i broni palnej. Lista ta jest nieco bardziej rozwinięta w „Wytycznych dotyczących rekomendacji„, jednak trudno jednoznacznie wywnioskować z niej, jakie treści zawsze filtrowane są z zakładki „Explore”, a jakie będą z niej usunięte po skorzystaniu z nowej funkcji.

Kontrola treści kontrowersyjnych Instagram

Co nie przejdzie na Instagramie?

Problemem pozostaje także interpretacja założeń regulaminu. Nie jest niczym nowym, że Instagram podchodzi do tematu w sposób zerojedynkowy, co w efekcie może uderzać także w użytkowników, którzy wcale nie mieli zamiaru wzbudzać kontrowersji swoimi postami. Cenzura instagramowa jest dość znana chociażby z nierównego traktowania treści dotyczących nagości. Kobiece sutki są niemal z automatu skazane na ban, niezależnie od kontekstu występowania – nawet jeśli mamy do czynienia ze zdjęciem karmiącej matki, artystycznym aktem, czy nawet kampanią mającą na celu rozpowszechnienie profilaktyki raka piersi. Ale jest to osobny, dość bolesny temat.

W odpowiedzi na zmieszanie wokół nowej funkcji Instagram zapewnił twórców, że nie mają oni powodów do zmartwień. Rzecznik platformy w rozmowie z The Verge zbagatelizował sprawę, sugerując, że treści objęte filtrem i tak od dłuższego czasu miały ograniczoną widoczność, a samo rozwiązanie nie ograniczy widoczności treści wśród aktualnych followersów. Trudno stwierdzić jednak na ile jest to prawda, a na ile chęć uspokojenia nastrojów. Jeśli wprowadzenie funkcji niczego nie zmienia, to po co właściwie inwestować czas w jej wdrożenie?


Posłuchaj nas!