Jeśli uważacie, że system iOS, jak i całe środowisko operacyjne Apple jest najbezpieczniejsze na świecie to… uważajcie tak dalej. Bo sprawa, o której głośno jest w Ameryce nie dotyczy samego bezpieczeństwa usługi iCloud od Apple, a najdelikatniej rzecz ujmując – głupoty niektórych użytkowników chmury w iPhone i innych sprzętach ekosystemu Apple.

Jak dzieją się takie rzeczy to tylko w Ameryce, a dokładniej – w Kalifornii, jakżeby inaczej. Tamtejsze władze federalne poinformowały, że mieszkaniec La Puente dopuścił się kradzieży 620 tysięcy zdjęć z iCloud. Większość z nich pochodziła z kont kobiet. Facet szukał w bibliotekach – rzecz jasna – nagich zdjęć i to mu się udało.

Mężczyzna z La Puente kradnie 620 000 zdjęć z iCloud

Cyfrowy złodziej to niejaki Hao Kuo Chi. Mężczyzna najwyraźniej przechodzi kryzys wieku średniego i zamiast pierdzącego Harley’a Davidsona postanowił zaopatrzyć się w tysiące zdjęć nagich kobiet.

Co ciekawe mężczyzna nie wysilał się zbytnio w wyspecjalizowane dekodery haseł i inne bajery. Postanowił zrobić to w dziecinny sposób i podszywał się pod personel Apple. W ten sposób przesyłał maile do głównie młodych kobiet, a ostatecznie otrzymywał dostęp do konta. Upraszczając – wykorzystał w ten sposób głupotę użytkowników, bo płeć tutaj nie ma znaczenia, a wszyscy wiemy, jak niektórzy z nas dbają o bezpieczeństwo.

Kobiety grzecznie przesyłały loginy, a także hasła 40-latkowi, a ten powoli i na spokojnie przeglądał sobie obszerne biblioteki zdjęć. W ten sposób okradł około 300 kobiet, ale nie zdążył nawet wszystkich przejrzeć.

Tuż po złapaniu mężczyzna błyskawicznie przyznał się do winy i teraz czeka na sprawę w sądzie. Pozostaje jedynie wierzyć, ze w ramach oczekiwania będzie miał dostęp do zdjęć. Swoich.

Z dziennikarskiego obowiązku przypomnę, że nikt z obsługi jakiekolwiek serwisu, banku czy usługi, nie poprosi Was o loginy i hasła do Waszych kont. Jeśli takie coś się wydarzy warto zawiadomić odpowiednie organy. No i pamiętajcie o zmianie hasła z „1234567” na jakieś bezpieczniejsze ;-)