iA Writer - czas zmierzyć się z legendą, czyli pierwsze wrażenia | DailyWeb.pl

iA Writer - czas zmierzyć się z legendą, czyli pierwsze wrażenia

Opublikowano 12 miesięcy temu - 6


Dotychczas wszystkie teksty, które stworzyłem na DailyWeb powstawały wyłącznie za pomocą wbudowanego edytora WordPress. Przez te kilka lat jest się do czego przyczepić, jeśli chodzi naturalnie o komfort pracy, ale byłoby to szukanie uwag, szczerze mówiąc na siłę. Dlatego nieco sceptycznie, ale jednak postanowiłem spróbować swoich sił przy pracy z iA Writer, ponoć edytorem tekstu idealnym.

Pierwsze wrażenie jest naprawdę niezłe. Jesteś tylko ty, edytor i Twój tekst. Formatowanie tekstu do środka, tak by skupiał on całą Twoją uwagę. Szczerze mówiąc miałem wrażenie, że opcji jest nieco więcej, ale nie ma co narzekać, w końcu to wersja trialowa. Sam się zastanawiam, czy iA Writer zdobędzie moje serce przez najbliższe 21 dni, bo na tyle przewidzane są darmowe testy.

zrzut-ekranu-2016-10-30-o-20-35-34

To co pierwsze rzuciło mi się do oczu, to obecność trybu Night Mode, kiedy białe tło i czarny kolor fontu, zamieniane są ciemniejsze odcienie tekstu i samego tła. Większość tekstów w moim przypadku powstaje w nocy, więc siłą rzeczy, jest to tryb zdecydowanie dla moich oczu.

Odkąd sam WordPress wspiera skróty klawiszowe, obsługujące Markdown, właściwie używam ich bez przerwy. Tutaj także są obecne, co zdecydowanie wpływa na wydajność tworzonych tekstów. Bardzo to cieszy. Z drugiej jednak strony, zdaje się, że nie ma tu miejsca na obrazki umieszczane w tekście, ale kto by się tym przejmował, odkąd pojawiają się one tuż po napisaniu tekstu?

Pierwsze wrażenia na gorąco są naprawdę pomyślne. Mam wrażenie, że się polubimy. Wygląda na to, że edytor ten posiada wszystko co potrzebne, by przelewać swoje myśli na słowa. Cieszy także licznik ilości znaków/słów w prawym dolnym rogu i to chyba nie legendy, że przy jego użyciu powstają teksty jakby nieco dłuższe.

To co sprawia dużo frajdy, to że po napisaniu tekstu możemy przejść w tryb podglądu i obejrzeć nasz tekst, tak jak będzie się on prezentował po zinterpretowaniu wszystkich znaczników Markdown. Jest także tryb zmieniający stylistykę edytora o nazwach sugerujących ich przeznaczenie, takie jak Note czy Read. To co przy nadchodzących tekstach zastanawia mnie najbardziej, to czy i jak sprawdzi się tryb pełnoekranowy, czyli w zasadzie serce tego narzędzia. W końcu często trzeba przełączać się między zakładkami w poszukiwaniu dodatkowych informacji czy linków.

A jak Wasze wrażenia? Czy macie godnego konkurenta dla tego cudeńka? Ja swoje pełne wrażenia przedstawię Wam za 21 dni i nie ukrywam, że chyba edytor WordPress stanie się tylko narzędziem, do którego będę kopiował gotowy tekst.