Xiaomi robi swoją robotę dobrze – ich telefony są miło wycenione, a przy tym specyfikacja często bezkonkurencyjna. Sytuacja gdy dominują oni na rynku telefonów budżetowych i średniopółkowych nie zmienia się od lat i poza Realme ciężko znaleźć godną konkurencję w tych segmentach. Co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości. Od niedawna dopiero jednak Xiaomi atakuje topowe urządzenia wyposażone w najmocniejsze na dany okres procesor i moim zdaniem idzie im to na razie średnio. Czy Mi11 Ultra będzie topowcem, jaki w końcu przekonałby mnie do zakupu Xiaomi.

Nie bijcie!

Zanim zaleje ten wpis fala hejtu, bo przecież #xiaomilepsze, pozwólcie się wytłumaczyć. Moim zdaniem rynek urządzeń topowych w cenie 3000 zł i wyższej, działa na trochę innych zasadach niż te poniżej. Jeżeli ktoś ma luźne 4k na flagowy telefon, co jakby nie patrzeć jest fanaberią, to będzie miał i 5000 czy 6000 zł. Jeżeli zatem szukam najlepszego telefonu na dany okres to nie chce czytać o tym jak sprytnie Xiaomi obcięło cenę usuwając z topowego urządzenia certyfikację IP, gniazdo MicroSD czy aparat tele. Chcę mieć najlepsze podzespoły nawet jeżeli muszę dołożyć kolejny 1000 czy 2000 zł do iPhone 12 Pro, czy Samsung S21 Ultra. Dlatego właśnie nigdy nie rozumiałem fenomenu Xiaomi Mi10 czy 11. Chociażby ten najnowszy (Mi11) nie ma certyfikacji IP oraz nie ma aparatu tele, a ten szerokokątny nie robi szału. Gadanie o Snapdragonie 888 też mnie nie przekonuje, bo jeżeli patrzyłbym na cyferki, to kupiłbym jeden z gamingowych modeli.

Będzie zmiana? Mi 11 Ultra

Najnowsze doniesienia o Mi11 Ultra pozwalają mi uwierzyć, że Xiaomi też stać na flagowca z krwi i kości. Taki telefon nawet jeżeli będzie kosztował tyle, co Samsung, zapewne zepchnie go specyfikacją i o takiej walce marzę.

Mi 11 Ultra jest charakterystyczny przez niesamowicie wielką wyspę aparatów, która ukrywa w sobie mały ekranik do selfie. Pomysł znany od lat, ale porzucony przez wszystkich ze względu na koszta. Obok nie go znajdują się 3 aparaty: 50 Mpx matryca główna, 48 Mpx tele oraz 48 Mpx szerokokątna. Z frontu znajdzie się 20 Mpx. Obiektyw tele będzie zbudowany na zasadzie peryskopu, który pozwoli osiągnąć nawet 120x zbliżenie. Nie wiem na ile będzie ono użyteczne skoro mamy tutaj tylko jeden aparat tele, a nie 2 jak w Samsungu, ale to zobaczymy po premierze. Mi11 Ultra ma nagrywać video 8K albo 4K z HDR.

Ekran z przodu, jak i procesor to TOP, jaki jest znany z serii Mi11. 6.81″ WQDH+ 120Hz AMOLED dostarczony od Samunga + Snapdragon 888 od Qualcomm. Co ważne, całość zostanie zabezpieczona przed wodą i pyłem zgodnie z certyfikatem IP68. To, co faktycznie może przyćmić Samsunga S21 Ultra to ładowanie – 67W ładowania przewodowego i bezprzewodowego to wartości, jakich oczekujemy przy modelu topowym. To, co oferuje w tej kwestii Samsung, jest śmieszne.

Mam pewne obawy, że model Ultra od Xiaomi ponownie pozostanie tylko w sferze marzeń dla Europejskiego klienta, jak to miało miejsce przy Mi 10 Ultra i ich topowym modelem pozostanie Mi11 Pro, który zawsze będzie miał jakieś „ale” usprawiedliwiające niższą cenę.