Hyper X Cloud Stinger - słuchawki dla graczy za 200 zł

Hyper X Cloud Stinger – słuchawki dla graczy za 200 zł

Opublikowano 3.02.2020 14:38 Aktualizacja: 3.02.2020 15:05 -


Hyper X Cloud Stinger goszczą u mnie od ponad tygodnia. Gram w nich, słucham muzyki, aktywnie korzystam. Przeszły dokładnie takie same testy, jak poprzednie słuchawki. Ba! Hyper X Cloud Stinger zostały podłączone do komputera i przez pewien czas zastępowały zestaw grający, na którym zwykłem słuchać muzyki. Zależało mi na tym, aby dobrze je sprawdzić. W warunkach, w jakich na co dzień używany jest sprzęt przez osoby, które dużo grają.

W trakcie testowania Hyper X spędziłem trochę czasu w kilku wirtualnych światach. Wybrałem się na odyseję po antycznej Grecji w „Assassin’s Creed Odyssey”. Stwierdziłem, że odbiję kilka dzielnic z rąk wrogich frakcji w „The Division 2”. A później rozegrałem kilka partyjek w „League Of Legends” ze znajomymi, żeby przetestować mikrofon.

Myślę, że wybrałem dobry zestaw do sprawdzenia słuchawek, które reklamowane są jako dedykowane graczom. Na tym elemencie chciałem się skupić, ale nie ukrywam, że posłuchałem w nich trochę muzyki. Od tego zacznę. Dlaczego?

Uważam, że Hyper X Cloud Stinger nie nadają się do słuchania muzyki. Przynajmniej moim zdaniem. Testowałem je na albumach Pink Floyd, Amon Amarath, a na koniec skusiłem się na przesłuchanie „Diapason”, czyli ostatnią płytę włoskiego pianisty i kompozytora Roberto Cacciapaglia. Wyzerowałem equalizer, chciałem usłyszeć niezmodyfikowane brzmienie słuchawek. Z przykrością stwierdzam, że te słuchawki nie są dobrym wyborem do słuchania muzyki. Najwięcej brudu, trzeszczenia oraz gubienia ciepła dźwięków, usłyszałem pod odpaleniu „Diapason”.

W Hyper X Cloud Stinger pianino zostało mocno przesterowane, co negatywnie wpłynęło na wrażenia. Niestety, podobnie było w przypadku Pink Floyd oraz Amon Amarath.

W drugim przypadku gitary są już wystarczająco brudne i hałaśliwe, słuchawki sprawiły, że zamiast muzyki, do moich uszu dotarł zestaw trudnych do rozróżnienia brzęczeń. W Pink Floyd było podobnie. Specyficzny klimat „The Dark Side of the Moon” został brutalnie zabity. Zdecydowanie nie są słuchawkami do muzyki! Znacznie lepiej sprawdzają się, jako sprzęt dedykowany grom.

Załóżmy, że na co dzień macie niezłe głośniki i to z nich najczęściej korzystacie, ale zauważyliście, że do grania chcielibyście mieć jakieś słuchawki. Żeby lepiej czuć otoczenie w wirtualnym świecie, żeby pogadać ze znajomymi w trakcie wspólnej zabawy.

Budżet? Macie 200 złotych, bo wcześniej władowaliście kasę w głośniki, ponieważ dobrze pracuje się Wam przy muzyce i nie chcecie rozpraszać się charczeniem. Hyper X Stinger Cloud kupicie właśnie w tej cenie.

Po podłączeniu do komputera lub konsoli od razu zauważycie, że do grania nadają się idealnie. W tym kontekście sprawdzają się doskonale. W „The Division 2” świetnie czułem w nich otoczenie. Lokalizowałem przeciwników po odgłosach, słyszałem, jak zmienia się podłoże pod nogami mojej postaci. Nic nie ginęło. Odgłosy strzałów i muzyka dobrze podkreślały akcję na ekranie. Podróż w „Assassin’s Creed: Odyssey” również zaliczam do udanych. Odgłosy bitew morskich i lądowych były dobre, wczuwałem się w ten świat. Hyper X Cloud Stinger, jako słuchawki dla graczy, doskonale spełniają swoje zadanie.

Hyper X Cloud Stinger

Również w rozgrywce wieloosobowej. Są wyposażone w mikrofon, który nie sprawia, że człowiek brzmi, jak testowa wersja terminatora. Moim znajomi dobrze mnie słyszeli i mogliśmy razem walczyć w „League of Legends”. To w zupełności wystarczy.

Nie musiałem podłączać mikrofonu, którego używam do nagrywania podcastów. Hyper X Cloud Stinger, to słuchawki dla graczy i jako takie sprawdzają się świetnie. Do słuchania muzyki lepiej wybrać inny sprzęt. Najlepiej taki, który zapewni odpowiednie brzmienie dźwiękom.

Wieści z Rozładowani.pl