Niegdyś dałbym się pokroić za Firefoxa, to była przeglądarka, którą darzyłem prawdziwie platonicznym uczuciem. Potem krótkie romanse z Brave czy Operą, a na końcu dałem się zniewolić Chrome, ale tylko do czasu, kiedy wsiąkłem w eko system Apple. Od mojego pierwszego Macbooka Pro, porzuciłem je wszystkie i zostałem przy Safari. Nic się nie muliło, obsługiwała pięknie gesty i nie zarzynała procesora. Na tamten czas brakowało jej porządnych narzędzi dla web-developerów, ale z czasem nadrobiła aka ja przestałem z nich korzystać. Co by kto nie mówił, ja ją po prostu lubię i korzystam od lat na prywatnym sprzęcie, na służbowym siłą rzeczy z Chrome.

Zmiany przepisów i technologii napędziły spirale przeróżnych powiadomień wysyłanych przez strony internetowe i chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że może to być upierdliwe. Dla takich sfrustrowanych użytkowników, którzy przy okazji korzystają z applowskiej przeglądarki powstała wtyczka Hush, która może nieco zmienić oblicze poruszania się po stronach WWW.

Jej zadanie jest dość proste, zwyczajnie blokuje wszystkie tego typu powiadomienia. Jak zapewniają twórcy wtyczka jest w pełni bezpieczna, nie śledzi żadnych aktywności, a skupia się na blokowanie irytujących elementów. Działa zupełnie transparentnie i w dodatku możemy zajrzeć do kodu źródłowego, bo udostępniona jest na licencji Open Source.

Włączyłem ją testowo i spełnia swoje zadanie. Żadnych wyskakujących okienek i pytań o ciasteczka. W dodatku działa ona na Safari w iPhonie i iPadzie. Gorąco polecam ją sprawdzić.