Mam nadzieję, że tak – „Humankind” da radę zastąpić popularne „Civilization”. Chociaż może to być długa droga.

Zacznijmy od początku. Wiele, wiele lat temu, gdy Internet nie był powszechny, a pod moim biurkiem stała szarawa i bucząca wieża, dostałem grę „Civilization II”. Jakim cudem zaplątała się do mojej kolekcji gier? Do dziś nie mam pojęcia. Podejrzewam, że trafiła tam przez przypadek za sprawą podróży mojej rodziny za granicę naszego pięknego, lecz nieszczęśliwego kraju. Odpaliłem ją na swoim blaszaku i nie miałem pojęcia, co robić. To jeszcze nie był czas, w którym władałem dobrze angielskim, więc potrzebna była pomoc słownika.

„Civilization” i miażdżenie wrogów

Jak już załapałem o co w tym wszystkim chodzi, to przepadłem. Dla mojego umysłu możliwość zarządzania całą cywilizacją, prowadzenia wojen oraz szeroko rozumianej ekspansji były czymś niecodziennym. Dlatego od tamtej pory chętnie testuję różnego rodzaju gry 4X. Cóż to za skrót? Myślę, że to dobry moment na krótką wycieczkę do lat 90.

W 1993 roku Alan Emrich na łamach „Computer Gaming World” recenzował grę „Master of Orion”. Dla żartu ocenił ją na „XXXX”. Historia głosi, że ten skrót miał nawiązywać do pornograficznego „XXX”, ale stał się opisem gatunku wielu serii gier komputerowych. Cztery iksy oznaczają eXplore, eXpand, eXplit, eXterminate. Ja zawsze mówię, że są to gry, w których rośnie się w siłę, a potem miażdży wrogów.

Seria „Civilization” czy — wspomniany chwilę wcześniej — „Master of Orion” stanowią dobre przykłady realizacji tej formy. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. W 2011 roku zostało powołane do życia Amplitude Studios. Francuska firma, która wręcz ukochała sobie tworzenie gier w gatunku 4X.

Humankind godnie zastępuje Civilization

Dwie części „Endless Space”, stworzone właśnie przez Amplitude, spotkały się ciepłym przyjęciem graczy. Podobnie jak „Endless Legends”, w którym twórcy zrezygnowali ze scenografii fantastyczno-naukowej na rzecz fantasty. Chyba nikogo nie zaskoczę, pisząc, że mam te wszystkie tytuły. Lubię je, czasem do nich wracam. Niestety obawiam się, że najnowsza produkcja Amplitude Studios sprawi, że cisnę je w kąt. Informacje o „Humankind” śledziłem od dawna, aż w końcu doczekałem się premiery. Złożyłem zamówienie i 17 sierpnia 2021 miałem w dłoniach edycję specjalną tej produkcji. Od tego dnia spędzam przynajmniej 2 godziny dziennie na prowadzeniu wybranego przeze mnie narodu.

Mój pierwszy kontakt  z grą był zabawny. Wyłączyłem tutorial, bo przecież grałem w inne produkcji Amplitude Studios, i szybko dostałem po głowie. Za drugim razem było już lepiej, ale porównania z „Civilization” same mi się nasuwały. Chociaż uważam, że to trochę niesprawiedliwe, biorąc pod uwagę doświadczenie studia w tworzeniu gier 4X. Seria „Civilization” istnieje od 1991 roku, więc miała czas, aby okrzepnąć.

Nowości w Xbox Game Pass! Humankind, Need for Speed Heat i inne

Amplitude Studios jednak nie próżnuje, zresztą ich gry wyraźnie czerpią z tradycji 4X, ale „Humankind” na pewno będzie potrzebowało kilku dodatkowych szlifów. Co absolutnie nie oznacza, że jest to zła gra! To cudowne doświadczenie. Przemyślane, ładnie zrealizowane oraz wymagające skupienia oraz strategii. Ma wszystko, co miłośnicy 4X uwielbiają. A nawet trochę więcej.

Przede wszystkim w grze został stworzony rewelacyjny początek. Żadnego budowania miasta. Najpierw posterunki oraz plemię, które zbiera żywność oraz walczy ze zwierzętami. A potem wybór kultury. Tak, nie cywilizacji, ale kultury. Dopiero wtedy można stworzyć pierwsze miasto i tutaj zaczyna się właściwa zabawa.

Cała mapa jest podzielona na segmenty i wybudowanie posterunku sprawia, że gracz zaczyna kontrolować dane terytorium wraz z jego zasobami. Ale żeby z nich korzystać, musi stworzyć tam miasto lub dołączyć prowincję do istniejącej aglomeracji. W „Humankind” tworzenie nowych osiedli wymaga specjalnych punktów wpływu. Jeśli stworzy się więcej metropolii, niż wynosi aktualny limit, to gracza spotyka kara. Punkty wpływu rosną wolniej lub zaczynają spadać, co negatywnie odbija się na możliwościach ekspansji oraz rozwoju własnego narodu.

To nie jest tak, że początkowy wybór kultury automatycznie sprawia, że nie można jej zmienić. Po ukończeniu określonej epoki, pojawia się okienko pozwalające na dokonanie wyboru. Można ulepszyć aktualnie wybraną kulturę lub ją zmienić. To jest rewelacyjne rozwiązanie!

W jednej rozgrywce chętnie z niego skorzystałem. Zacząłem jako Fenicjanie, moje pierwsze miasto było nadmorskie i chciałem budować potęgę na morzach. Ale rozwój gry wymusił na mnie przejście do wojny na lądzie, dlatego wybrałem Rzymian i postawiłem na odpieranie barbarzyńców, którzy wręcz obsiedli granice mojego imperium. A musiałem bronić swoich prowincji, w których posiadałem wiele ważnych zasobów.

Mnie ten sposób ekspansji przypadł do gustu. Ma swój urok, ponieważ w moim imperium istniały 4 wielkie aglomeracji skupiające wiele prowincji. W jednej z rozgrywek miałem też własne kolonie – efekt rozpoczęcia zabawy Fenicjanami i nastawienia na rozwój floty. Wzrost imperium wcale nie przychodzi łatwo, trzeba zarządzać stabilnością miast. Ten zasób traci się poprzez przyłączanie kolejnych prowincji do miasta oraz tworzenie specjalnych dzielić. Można go odzyskać poprzez konstruowanie specjalnych budynków, ale jeśli się nie zadba o odpowiednią wysoką wartość, to szybko dojdzie do buntu w niezadowolonych miastach. Przerobiłem to, gdy dwie nacje wypowiedziały mi wojnę. Walka na dwa fronty skończyła się utratą jednego dużego ośrodka, właśnie za sprawą buntu.

Humankind okładka
Rewelacyjna okładka polskiego wydania stworzona przez Przemysława Świszcza

Co lepsze – Civilization czy Humankind?

To co mi się nie podobało? Snuję opowieść o próbie zbudowania cyfrowego imperium i w ogóle nie narzekam, tylko chwalę ciekawe rozwiązania. Niestety, nie wszystko jest dobre w „Humankind”. Moim zdaniem dyplomacja wymaga kilku szlifów, podobnie jak handel oraz zanieczyszczenia. Ten ostatni element napsuł mi krwi w późnym etapie zabawy.

Budynki przemysłowe nie są czyste, powodują skażenie środowiska, które negatywnie odbija się na stabilizacji miasta oraz produkcji żywności. Trzeba tworzyć lasy oraz rozwijać odpowiednie technologie. Cóż, miałem wrażenie, że SI już nieszczególnie dba o tę kwestię i w późnej fazie rozgrywki wolało mnie masakrować, niż zajmować się zarządzaniem zanieczyszczeniami.

Handel i dyplomacja są ze sobą powiązane i — moim zdaniem — wymagają najwięcej dalszej pracy deweloperów. Są płaskie. Brakuje mi szkolenia handlarzy oraz szlaków, które trzeba chronić. W dyplomacji podobają mi się kryzysy, ale już kwestie wymiany naukowej, gospodarczej oraz sojuszy są słabo rozwiązane. Chciałbym, aby moje traktaty miały jakąś wagę, a tego nie czułem w „Humankind”. Podobnie jak kultura oraz religia, które rozwijam, bo, poza spamem powiadomień, nie czułem, aby były w jakiś sposób istotne.

Ostatnią sprawą jest kwestia SI, które chyba dostaje trochę dodatkowych punktów na rozwój. Takie przynajmniej odniosłem wrażenie w jednej z sesji. Jeśli odpowiednio wcześnie nie zacznie się kontrolować ekspansji cyfrowych przeciwników, to później ciężko ich dogonić. Co też może wynikać z mojego braku doświadczenia, więc to wrażenie może być mylne.

Koniec zarzutów! „Humankind” to świetna produkcja, doskonały start alternatywy dla „Civilization”. Teraz musi tylko dojrzeć i być może, po kilku modach, łatkach i dodatkach, stanie się godną konkurencją dla tej kultowej serii gier.

A! „Humankind” jest dostępne w abonamencie Game Pass na PC!