Ho Ho Ho! Przegląd filmów świątecznych na Netflix

Opublikowano 3.12.2020 11:22 -


Nie wiem, jak jest w Waszych domach, ale w moim seanse filmowe stanowią integralną część Świąt Bożego Narodzenia. Oglądamy stare, znane każdemu już dobrze propozycje, przypominając sobie ulubione momenty i odkrywamy nowe perełki.

Trzeba przyznać, że kino świąteczne rządzi się swoimi prawami i charakteryzuje wyjątkowym urokiem, dlatego przygotowanie tego przeglądu spokojnie mogę uznać za jedną z najfajniejszych czynności dziś. Ok, to nie przeciągając, zobaczmy, co tam Netflix przygotował dla nas ciekawego.

Elf (2003)

Bardzo lubię Willa Farrella w tej roli i to chyba jedna z tych propozycji, która najbardziej kojarzy mi się ze świątecznym repertuarem.

Elf Buddy, który został wychowany na Biegunie Północnym, wyrusza do Nowego Jorku w poszukiwaniu swoich korzeni. W starciu z brutalną miejską rzeczywistością Buddy odnajduje to, czego szukał, a nawet więcej.

Typowa komedia świąteczna, pełna zabawnych sytuacji, idealna dla całej rodziny. Początkowo – jeszcze w 1993 roku, kiedy robiono pierwsze podejście do produkcji – do roli głównej typowano Jima Carreya.

Czy zamiana go na Farrella była słuszna, koniecznie musicie ocenić sami!

Artur ratuje gwiazdkę (2011)

Animacje to punkt obowiązkowy każdych świąt. W przypadku tej nie ma wątpliwości – zawsze bawi i wzrusza tak samo.

Kiedy okazuje się, że w ramach pomyłki do jednej z małych dziewczynek prezent świąteczny nie dotrze, młodszy syn Świętego Mikołaja – Artur – postanawia rozpocząć misję dostarczenia zagubionego upominku. Jest to o tyle trudne, dlatego, że największe bariery istnieją w głowie chłopca. Jest on dość fajtłapowaty, nieporadny i boi się dosłownie wszystkiego. Starymi saniami zaprzęgniętymi w osiem reniferów wyrusza razem z dziadkiem (emerytowanym Mikołajem) oraz Elfką Bryone, w pełną przygód podróż, żeby przed wschodem słońca zdążyć z dostawą podarunku.

Z polskim dubbingiem film całkiem daje radę, a niektóre sytuacje są tak śmieszne, że zakwasy mięśni brzucha gwarantowane.

Świąteczne filmy naszej młodości (2020)

Tę propozycję zostawiam sobie na świąteczny deser. Wcześniejsza edycja „Filmy naszej młodości” bardzo mi się podobała i myślę, że podczas tego seansu też się nie zawiodę.

„Świąteczne filmy naszej młodości” to rozmowy z osobami zaangażowanymi w produkcję bożonarodzeniowych hitów oraz zdjęcia zza kulis. W pierwszych dwóch odcinkach zobaczymy behind the scenes z „Efa” i „Miasteczka Halloween” … nie mogę się doczekać!

Grinch: Świąt nie będzie (2000)

Mieszkający w ciemnej jaskini na samym szczycie góry Grinch, nienawidzi Bożego Narodzenia i postanawia zepsuć ten magiczny czas mieszkańcom pobliskiego miasteczka. Jedna z jego mieszkanek – mała Cindy Lou chce rozprawić się z Grinchem i przekonać , aby pokochał święta.

Film jest pełen fantazji i finalnie pokrzepiającej pointy, a ucharakteryzowany w głównej roli Jim Carrey to strzał w dziesiątkę.

Klaus (2019)

Nie jest to typowa magiczna świąteczna opowieść, ale spokojnie można ją dodać do tych, które w święta warto obejrzeć.

Główny bohater – Jasper – jest młodym studentem akademii listonoszy, ceniącym sobie życie na wysokim poziomie. Jednak przez brak postępów w nauce trafia na odciętą od świata wyspę, na której poznaje tajemniczego Klausa, mieszkającego w chatce pełnej zabawek.

Moja pierwsza myśl po kilku już minutach filmu była niesamowitym zadowoleniem z powodu sentymentalnej podróży do lat dziecięcych. „Klausa” charakteryzuje niesamowicie piękna i ciekawa technika animacji. Fabuła wciąga i wzrusza swą prostotą i brakiem przekombinowania, a cały film jest po prostu przyjemny. Naprawdę warto!

Netflix, jak zwykle nie zawodzi i każdy może tu znaleźć coś dla siebie. Oczywiście propozycji jest znacznie więcej, ja wybrałam tylko te, które obejrzę na pewno.

A Wy, jakie macie ulubione filmy świąteczne? Wracacie do ulubionych ekranizacji?

Wieści z Rozładowani.pl