Historia o Złym Jabłku - w tle Apple, Microsoft i... Epic

Opublikowano 31.08.2020 11:14 -


Apple i Epic. Starcie dwóch korporacji, w którym głos postanowiła zabrać trzecia. Akurat to, że Microsoft wspiera twórców "Fortnite" zupełnie mnie nie dziwi. Firma z Redmond ma w swoim portfolio tytuły wydane na Unreal Engine, czyli na silniku, którego rozwojem zajmuje się Epic. Od razu zaznaczę, że nie wierzę w dobre intencje którejkolwiek zamieszanych w konflikt korporacji. Doskonale rozumiem nadzieje, że gdyby Apple dostało po głowie, to zmieniłoby kwestie opłat w swoim programie developerskim.

Marże i abonamenty pobierane przez różne platformy dystrybucyjne spędzają sen z oczu wielu niezależnym deweloperom. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie ma zbyt dużego wyboru. Jeśli studio indie chce wejść na rynek, zainteresować potencjalnych odbiorców swoją produkcją, to na wstępie musi zająć się kosztami związanymi z obecnością na Steamie, App Store lub Play Store. Nie przez przypadek wybrałem te trzy platformy. Posiadają wielu potencjalnych klientów i każdy może zgłosić tam swoją produkcję. Epic Store oraz nasz GoG działają w systemie kuratorskim. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się z nimi skontaktować, zaprezentować swój pomysł, ale nie jest powiedziane, że trafi do oferty.

W przypadku wymienionych wcześniej platform, trzeba zapłacić, spełnić warunki dotyczące jakości aplikacji oraz przejść weryfikację. Myślicie, że można dyskutować z otrzymanymi informacjami zwrotnymi? Nie. Po prostu trzeba usunąć wypunktowane problemy i zgłosić się do ponownej weryfikacji.

Nigdy nie zazdrościłem studiom, które zajmowały się tworzeniem gier mobilnych. Mocno nasycone sklepy, odbiorcy, których trudno zaangażować oraz opłaty i marże. Być może pomocną dłoń wyciągnie do nich Epic? Nie, nie mam na myśli aktualnego konfliktu. Tylko wiadomość, którą opublikował Tim Sweeney:

Szczególnie fascynujący jest drugi punkt, w którym pojawia się sugestia wprowadzenia "Epic Games Store App". Jak łatwo się domyślić, byłby to konkurencyjny sklep, w którym gracze i twórcy mogliby korzystać z oferty zbudowanej przez firmę Epic. Wiadomość została wysłana 30 lipca. Tim Sweeney trochę poczekał, wrzucił aktualizację pomijającą marże Apple i wyleciał ze sklepu. Zaraz później pojawiły się wieści o pozwie. Zastanawiająco cicho jest na temat starcia z Google. Korporacja jest chyba trochę bardziej otwarta na dyskusje o zmianie w podziale zysków. Chciałbym wierzyć w to, że z tego konfliktu wyniknie coś dobrego na wszystkich developerów, ale jakoś nie potrafię. Moim zdaniem Epic szuka sposobu na wciśnięcie własnego sklepu z aplikacjami do App Store oraz Play Store. Tylko otwartym problemem pozostaje podział zysków.

Warto przypomnieć, że w firmę Tima Sweeney'a mocno inwestuje Tencent, chiński gigant rynku cyfrowego. Dlatego Epic może sobie pozwolić na pójście na noże z Apple oraz Google.

Cały konflikt jest bardzo interesujący. Szczególnie z perspektywy marketingowej. Specjalny turniej, którego uczestnicy otrzymali wyjątkowe skórki. Sam taką odblokowałem. Jednak chciałbym, aby był to początek szerszej dyskusji na temat marż w game devie. Na łamach DailyWeb wielokrotnie pisałem o tym, że koszty dotyczące dystrybucji potrafią być przytłaczające dla niezależnych studiów i wcale nie jest tak, że spektakularny sukces od razu zamienia się w miliony monet na rachunku bankowym.

Wieści z Rozładowani.pl