Historia jednego zakupu | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Historia jednego zakupu

Opublikowano 6 lat temu - 5


To jest taki trochą margines ACTA. Bo ACTA ma chronić posiadaczy praw. Tylko...

Testując otwartego na naszą polską rzeczywistość Deezera posłuchałem sobie płyty, która mi się spodobała. Postanowiłem wspomóc posiadaczy moimi dolarami, bo taka waluta tam obowiązuje. I tu się zaczęły schody:

Etap 1

Ja, naiwny ot tak sobie kliknąłem w "Buy" przez Amazon. Zalogowałem się, 1-click purchase i... w łagodniejszy sposób się dowiedziałem, że jestem z dzikiego kraju i jak chcę kupić w Polsce mp3 polskiej wokalistki, to muszę... wyemigrować do U.S.A.

Etap 2

Chwilowo się zraziłem, ale zachęcony na G+ do dalszych prób spróbowałem iTunes. Co prawda gryzie się strasznie z moim Linuksem, ale co tam. Twardy jestem w wydawaniu pieniędzy. Zainstalowałem i co? Napis na całe okienko (no, może na 1 linijkę, ale wyraźny):

Dostęp do muzyki w iTunes Store możliwy jest tylko w niektórych krajach.

Etap 3

Dostałem na G+ linka do tej płyty na Amazon UK. Klikam i, o dziwo, idzie. Do momentu, kiedy wymaga ode mnie instalacji jakiegoś downloadera. I nawet jest wersja linuksowa. Ściągam i ... kolejny problem. Nie ma wersji 64 bitowej.

Etap 4

W akcie desperacji odpalam laptopa, wchodzę na Amazon UK ponownie z Windows, grzecznie instaluję program, przechodzę do płatności i nie wierzę własnym oczom. Amerykanie chociaż od razu mnie potraktowali z buta. Anglicy dali nadzieję, żeby już przy samej płatności napisać, że because of gographical restrictions....

Epilog

Tak, panie premierze, panie Hołdys i inni. Chrońcie prawa. Tylko do czego? Skoro nie da się legalnie i wygodnie kupić tego, co chcecie chronić.