HalloApp to stworzona przez Neeraja Arora oraz Michaela Donohue pierwsza appka, która, według autorów, ma skupiać się na więziach międzyludzkich, a nie na reklamach, śledzeniu każdego ruchu osób użytkujących i robieniu z nich “produktów”.

Arora oraz Donohue pracowali dla WhatsAppa przed i po wykupieniu go przez Facebooka. Żaden z nich jednak nie chce się dzielić historią zakończonej współpracy z gigantem. Jak twierdzą, nie chcą, aby te informacje były źródłem uwagi dla ich dzieła.

Co odróżnia HalloApp od Facebooka?

Alternatyw dla Facebooka powstało do tej pory już mnóstwo, jednak HalloApp ma być pozbawiona nawet algorytmów, które, potencjalnie, dostosowują do osób użytkujących daną apkę do ich zainteresowań.

“Wyobraź sobie, że otwierając apkę społecznościową widzisz treści, które naprawdę cię interesują od ważnych dla ciebie ludzi”. Między innymi tak opisują HalloApp jej założyciele na blogu marki. Możemy tam również przeczytać bardzo ciekawe zdanie:

Serwisy społecznościowe stały się papierosem XXI wieku. Im więcej wdychamy, tym bardziej chorzy się stajemy.

Jest to, moim zdaniem, bardzo trafna metafora, ale czy wobec tak mocnego stanowiska dwójka zmęczonych Facebookiem osób nie powinna po prostu przestać korzystać z aplikacji społecznościowych? W końcu tworzenie kolejnej nie powoduje, że będziemy tych social mediów “wdychać” mniej.

HalloApp – pobierz aplikację

Od poniedziałku appka jest dostępna w App Store Apple’a oraz Google Play. W sklepie Google Play możemy już przeczytać jedną opinię w temacie “bezpieczeństwa” appki – wymagany jest dostęp do całej listy naszych kontaktów. Ciężko taki wymóg nazwać bezpiecznym.

Pozostaje również kwestia zarobkowa. Założyciele twierdzą, że aplikacja jest bezpieczna, a więc “nieśledząca”, nie ma w niej reklam, nie ma też algorytmów. Konwersacje w HalloApp są szyfrowane, więc nikt, poza osobami w nich, nie ma dostępu do treści.

Appka nie wygląda na przełomową, bo i o prywatności, śledzeniu i bezpieczeństwie mówi się wciąż za mało. Ale nie wróżę jej sukcesu.