W moje ręce do testów trafiła ładowarka Green Cell Habu. Muszę przyznać, że z tego powodu szczególnie się ekscytuję, bo reprezentuje ona segment rynku, który jest dla mnie po prostu nieznany. To się jednak zmieni, bo moim garażu właśnie pojawiło się pierwsze auto elektryczne, co za tym idzie, Green Cell Habu będzie pełniło kluczową rolę – zaopatrywało baterię mojego auta w prąd. Zapraszam do kilku pierwszych wrażeń.

Od kilku dni w moim domu gości elektryczny Peugeot e2008, który jest głównym środkiem dojazdów do pracy mojej lepszej połówki. Scenariusz jest dość prosty, bo rocznie jest to średnio 25 tys. km, co pozwoli zaoszczędzić pieniądze tylko za paliwo na poziomie 1000-1500 PLN. Nie licząc już leasingu, który przy poprzedniku był wyraźnie wyższy.

//dzisiaj na dailyweb

O ile mogę rzec już teraz, że Peugeot nie ma się czym wstydzić w stosunku do aut z wyższych segmentów, bo to bardzo porządne auto, o tyle nic oprócz przewodu do podłączenia ładowarek producent nie przewidział. Wiedziałem, że czeka mnie zakup albo ładowarki 230V, albo popularnego WallBoxa. A tak naprawdę to jednego i drugiego, bo taka ładowarka 230V pewnie przyda się przy wyjazdach do rodziny na Mazurach. I tu na białym koniu wjeżdża ładowarka mobilna Green Cell Habu, która załatwia cały temat.

Sam test i recenzja ładowarki pojawią się za jakiś czas, dlatego teraz chciałem podzielić się z Wami jedynie pierwszymi wrażeniami, bo tych ewidentnie nie brakuje. Green Cell zrobił świetny produkt, to fakt, ale nawet samo opakowanie zapewnia doskonałe doświadczenia.

Green Cell Habu – package experience na najwyższym poziomie

Kiedy zastanawiałem się nad klasycznym Wall Boxem, moi elektryczni koledzy radzili od razu ładowarkę z gniazdem trójfazowym, bo jest zwyczajnie bardziej praktyczna. No i mieli rację, zawszę mogę ją zabrać ze sobą. Chociaż początkowo zniechęcał mnie fakt, że raczej kompaktowe one nie są co do zasady, ponieważ gdzieś całą elektronikę trzeba upchnąć.

1G7A9798

Green Cell ograł temat koncertowo, bo cała wspomniana elektronika ukryta jest w samej wtyczce (łącznie z ekranem), a więc na przewodzie nie ma żadnych elementów. A to już ogromna zaleta.

1G7A9802

Ładowarka trafiła do mnie w sporym kartonie. Po rozpakowaniu ujrzałem pięknie zafoliowany box z grafiką ładowarki. Karton otwierał się asymetrycznie, co dodaje kilka punktów do efektownego rozpakowania (jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało).

1G7A9803

W środku etui widać sygnowane sygnetem Green Cell. W sumie nie spodziewałem się etui do przechowywania ładowarki, ogromny plus! Po otwarciu zamków otrzymujemy widok sprawnie zawiniętej ładowarki i wszystkie niezbędne instrukcje.

1G7A9801

Green Cell świetnie sobie wymyślił organizację instrukcji. W jednym opakowaniu otrzymujemy trzy, które ponumerowano po kolei. Każda służy do wsparcia użytkownika na każdym etapie eksploatacji ładowarki. Od jej konfiguracji, podłączenia do danych szczegółowych czy bieżącej eksploatacji.

1G7A9805

Instrukcja oznaczona numerem jeden składa się z kilku stron, które w kilku krokach instruują, jak podłączyć ładowarkę. Na etapie budowy domu przewidziałem w garażu po obu stronach dostęp do przewodu 5×6 i podłączenie zabezpieczeń w szafie rozdzielczej, bo spodziewałem się, że prędzej czy później z autem elektrycznym i tak skończymy. Elektryk zamontował tylko gniazda i ładowarka była gotowa do podłączenia.

1G7A9806

Sam proces instalacji jest absurdalnie prosty. Właściwie wystarczy podłączyć ładowarkę do gniazda, zainstalować aplikację i połączyć się ze sprzętem (przez ten proces przeprowadził mnie konfigurator). W zasadzie po 2 minutach ładowarka była gotowa do pracy. A, jeszcze wcześniej poprosiła o aktualizację.

I to tyle?

Dosłownie. Mało tego, możecie właściwie w każdej chwili wypiąć Habu, spakować do dołączonego do zestawu etui podróżnego i zabrać ładowarkę ze sobą. Jestem zdumiony, że to właściwie wszystko jest dość sprawne i proste.

1G7A9811

Oczywiście osobnym tematem jest aplikacja mobilna GC App, w której możecie między innymi skonfigurować własne pojazdy, ustalić cenę za 1 kWh, a aplikacja będzie agregować dla was informacje o kosztach w postaci wykresów – także związanych z poborem, średnią mocą ładowania per pojazd.

Samą ładowarkę i ekran obsługujecie jednym fizycznym przyciskiem (przytrzymanie go potwierdza wybór, pojedyncze kliknięcie zmienia opcje). Co ciekawe, przed ładowaniem możecie wybrać moc ładowania z trzech poziomów, klikając fizyczny przycisk.

Zapowiada się doskonała przygoda z Green Cell Habu – głównie z powodu prostoty obsługi. Mamy tu do czynienia z produktem klasy premium: pięknie opakowanym, doskonale wykonanym i mam również nadzieję, że spełniającym swoje zadanie niezawodnie. O czym przekonamy się wspólnie, jeśli dacie mi tylko kilka tygodni na pełen test. Na ten zapraszam już teraz!