Jak ogłasza szumnie BBC, twórcy Twittera pracują a w zasadzie nawet dalej, testują nową funkcjonalność, która ma pozwolić na wyciszenie użytkownika. Cóż to oznacza w praktyce? To tak jakby mieć ciastko i zjeść ciastko. Rozszyfrowując moją pokrętna logikę generalnie jest duże prawdopodobieństwo, że niebawem będzie można nie dość, że nie widzieć co umieszcza ona na osi czasu, to dodatkowo nie będzie widzieć naszych wpisów. Przywołując porównanie z ciastkiem, to tak jakby mieć śledzącego, ale go nie mieć ;-)

To w praktyce oznacza, że ucieszą się osoby, które nie chcą publikować swoich treści szefowi w pracy, gdy ten korzystając z TT nalega by go zaprosić do znajomych śledzić. Rozwiązanie doskonale sprawdzi się także jako możliwość blokowania użytkowników, którzy mają tendencje do publikowania milionów tweetów przy okazji jakichkolwiek wydarzeń sportowych. Kiedy nowa funkcja się pojawi? Tego nie wiadomo niestety, zapowiada się niemniej mocno użytecznie.