Gracz niedzielny #5: Sports Hero | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Gracz niedzielny #5: Sports Hero

Opublikowano 12 miesięcy temu -


Lato w pełni, za oknami piękna, wakacyjna pogoda, a do tego właśnie kończy się rywalizacja największych atletów na Ziemi (nie wiem, czy wolno mi publicznie używać słów takich jak "Olimpiada" i "Rio"). W związku z tym okazuje się, że ekspertami jesteśmy już nie tylko w futbolu i siatkówce, ale na przykład we florecie, czy podnoszeniu ciężarów (konkurencja: chemia).

hqdefault
Pamiętamy [*]
Nie wiem, jak u Was, ale u mnie olimpijskie zmagania zawsze wzbudzają nostalgię (uprzedzam ewentualne zarzuty - "nostalgia" to nie jest z definicji jedynie tęsknota za krajem). Raz, że Olimpiada kojarzy mi się z wakacjami, a więc odpoczynkiem od szkoły; dwa, że kiedyś miałem imperatyw śledzenia wszystkich wydarzeń sportowych, a Igrzyska to jedno z trzech największych. Dziś już brakuje czasu i chęci. Trzecia rzecz, która kojarzy mi się z olimpijskimi zmaganiami, to możliwość zostania sportowcem w domu i zdobywanie wirtualnych medali dzięki grze, która pod różnymi tytułami dostępna była na nieodżałowanym Pegasusie. To se ne vrati.

Zaraz, zaraz. Trochę jednak se vrati! Oczywiście na smartfonach. Silną inspirację pegasusowym hitem da się wyczuć w olimpijskiej produkcji polskiego studia Cherrypick Games. Gra nosi oryginalny tytuł "Sports Hero". Dzięki niej poczujesz dwie rzeczy: ducha olimpijskich zmagań i powrót do przeszłości. Czy potrzebujesz teraz czegoś więcej?

Gra zaczyna się od stworzenia swojego ludka (kocham to słowo). Wybiera się ludkowi płeć, kolor skóry i kraj (czarny Polak ftw!). Można też losować - wtedy jest szansa, że ludek stanie się ufoludkiem, co sprowadza się do tego, że cały będzie niebieski. Czy ma to wpływ na jego możliwości na olimpijskich arenach? Tego jeszcze nie sprawdzałem.

Na początku dostępny jest jedynie bieg na 100 metrów, ale w miarę postępów w grze odblokowuje się kolejne dyscypliny - podnoszenie ciężarów (hehe), rzut oszczepem, pływanie, bieg przez płotki i skok w dal (z czasem mają pojawić się kolejne). W każdej należy zdobyć złoto na pięciu poziomach trudności.

A łatwo nie będzie i tutaj dochodzimy do sterowania. Niezależnie od tego, czy biegniemy sprint, czy staramy się udźwignąć 350 kg, gra wymaga od nas ekstremalnie szybkiego mazania paluchem po ekranie. Powoduje to dwie rzeczy. Po pierwsze - wirtualny sport potrafi naprawdę zmęczyć. Po drugie - nie da się grać długo, bo skóra na paluchu zaczyna piec. Do tego nie da się grać, trzymając telefon w powietrzu, musi on dość stabilnie leżeć na stole/biurku. Cóż, żegnajcie rekordy bite podczas posiedzeń w toalecie.

We wspomnianej pegasusowej Olimpiadzie najfajniejszą opcją były zawody dla dwóch graczy. I tutaj tego nie zabrakło. Tak jak w pierwowzorze, dwie osoby mogą rywalizować ze sobą... na jednym urządzeniu! Jest to trochę uciążliwe, fakt, ale jest coś zabawnego we wspólnym graniu na jednym smartfonie.

max

Na sam koniec najbardziej uciążliwa wada gry. Otóż tylu reklam, co podczas gry w "Sport Heroes" nie obejrzałem już dawno. Cóż, coś za coś. Czasem jednak zza kadru wychyla się sympatyczny trener, który pozwala Ci obejrzeć dodatkowe reklamy w zamian za XP. Ciekawe.

Niezależnie od tego, czy chcecie jakoś skanalizować olimpijskie emocje, czy tęsknicie za pikselowym sportem na Pegasusie, czy po prostu szukacie dobrego mobilnego zapychacza - polecam. Dawno żadna mała gierka nie wciągnęła mnie tak jak to. Przyznaję naszym złoty medal!

Gra dostępna na systemy Android i iOS.

Ocena: Złoto

Zalety:
- wciąga,
- budzi wspomnienia,
- sport to zdrowie,
- multiplayer,
- rodzima produkcja.

Wady:
- sterowanie może być uciążliwe,
- sporo reklam (ale co zrobisz, nic nie zrobisz),
- zawiera podnoszenie ciężarów, a to niewychowawcze.


Gracz niedzielny – minicykl na DailyWeb, czyli gry okiem gościa, który ma z nimi tyle wspólnego, co piernik z wiatrakiem. Czyli tylko troszkę. Tylko w niedzielę, a i to nie każdą. #casualstopro 

Wszystkie odcinki serii znajdziecie pod tagiem gracz niedzielny.