Google udostępnia rozszerzenie do flagowania niebezpiecznych stron

Google udostępnia rozszerzenie do flagowania niebezpiecznych stron

Opublikowano 19.06.2019 9:00 -


Google uruchomił dziś nowe rozszerzenie Chrome, które umożliwia użytkownikom flagowanie podejrzanych witryn. Dzięki niemu każdy z nas może pomóc w poprawie poziomu bezpieczeństwa w sieci.

Rozszerzenie nazywa się Suspicious Site Reporter i jest dostępne do pobrania w Chrome Web Store. Ma ono umożliwić Google dotarcie do witryn, które nie zostały jeszcze automatycznie sklasyfikowane jako niebezpieczne. Oznaczone w ten sposób strony zostaną uwzględnione w indeksie Safe Browsing, z którego korzysta nie tylko samo Chrome, lecz także wiele zewnętrznych przeglądarek.

Sam pomysł przekazania chociaż niewielkiej części odpowiedzialności za poprawę bezpieczeństwa w sieci w ręce użytkowników wydaje się naprawdę dobry. Widać, że Google stawia tutaj na poprawę świadomości poprzez zbudowanie zaangażowania. I chociaż trudno oczekiwać, że rozszerzenie trafi do masowego odbiorcy, to właśnie masowy odbiorca zyska na jego działaniu najbardziej. „Wierzymy, że nie trzeba być ekspertem ds. bezpieczeństwa, aby czuć się bezpiecznie w sieci, a wielu zaawansowanych użytkowników Chrome podziela naszą misję, aby sieć była bezpieczniejsza dla wszystkich” - powiedziała Emily Schechter, product manager w Chrome.

To nie jedyne zmiany w zakresie bezpieczeństwa, jakie serwuje nam w ostatnim czasie Google. Pisaliśmy już o zaostrzonych kryteriach dla rozszerzeń w Chrome Web Store i trybie blokowania zapisu plików cookie w danej witrynie. Oprócz tego Chrome zyska także nowe zabezpieczenie w postaci blokady dla potencjalnie niebezpiecznych witryn. Jak podaje portal TechCrunch, ma ono działać przede wszystkim w przypadku, gdy błędnie wpiszemy adres url w pasku przeglądarki. Przykładowo - go0gle.com zamiast google.com. Chrome porówna wpisany przez nas adres z URL-ami ostatnio odwiedzanych stron i w przypadku wątpliwości zablokuje dostęp do domeny.

Choć brzmi to na ten moment nieźle, liczę, że to nie koniec zmian w zakresie bezpieczeństwa w produktach giganta. Trudno nie odnieść wrażenia, że Google mogłoby zrobić ze swojej strony zdecydowanie więcej. Zwłaszcza w obliczu tego, co robi konkurencja.