Według zarzutów stawianych Google, gigant miał pracować nad „zapobiegawczym zlikwidowaniem” konkurencyjnych sklepów z aplikacjami (w szczególności Samsung Galaxy Store) i utrzymaniem monopolu na dystrybucję aplikacji na Androida. W swojej skardze
prokuratorzy stwierdzili, że Google wielokrotnie obiecywał pozostawić Androida jako otwarty ekosystem, w którym społeczność będzie mogła swobodnie ze sobą rywalizować.

Google nie dotrzymał słowa. Zamiast tego stawia kolejne kroki w kierunku zamknięcia ekosystemu dla konkurencji i stawia siebie jako pośrednika między deweloperami a konsumentami.

– argumentowano.

Prokuratorzy generalni zarzucają również Google’owi zbyt wysoką prowizję za sprzedaż w swoim sklepie. Twierdzą, że 30% to zbyt dużo i takie działanie obciąża zarówno deweloperów aplikacji, jak i konsumentów. Dodatkowo zwrócono również uwagę na wymuszanie na deweloperach używanie systemu billingowego Google w ramach jakichkolwiek płatności wewnątrz ich aplikacji.

Próby przekupienia Samsunga?

Poza głównymi zarzutami antymonopolowymi wobec Google’a, gigant miał również proponować korzyści Samsungowi jedynie po to, aby sklep Galaxy Store nigdy nie powstał. Galaxy Store wciąż nie jest groźnym przeciwnikiem dla Play Store, jednak Google wolał przeciwdziałać ewentualnym utrudnieniom w przyszłości.

W szczególności problematyczna okazała się współpraca Epic z Samsungiem, kiedy to producent „Fortnite” zdecydował się wypuścić wersję mobilną gry jedynie na Samsung Galaxy Store. Pominięcie Google’a w tej operacji kosztowało giganta miliony dolarów.

To gdzie ten Android jest otwarty?

Na to pytanie oraz zarzuty pod adresem Google’a odpowiada Wilson White, starszy dyrektor ds. polityki publicznej. W dużym skrócie, White twierdzi, że Google nie ma sobie nic do zarzucenia i, jeśli warunki dla deweloperów są niesatysfakcjonujące, zawsze mogą skorzystać z ofert innych sklepów z aplikacjami.

Do 2018 r. Android Open System Project był regularnie rozwijany i doglądany przez Google’a. Społeczność mogła brać czynny udział w rozwoju systemu Android oraz jego poszczególnych elementów. Google uznał jednak, że przez otwarty kod konkurencja jest w stanie szybko gonić giganta w kwestii technologii, której używa. Wtedy to Google zaczął na poważnie kontrolować swój otwarty kod źródłowy. Gdy tylko część kodu była już wystarczająca, aplikacja w wersji AOSP przestała być rozwijana, a w sklepie pojawiała się jej zamknięta wersja.

Wygląda na to, że Google nie da rady mydlić nam już oczu swoim “otwartym kodem” czy miejscem w swoim ekosystemie na “swobodną” rywalizację.