Evan Blass opublikował szczegółowe rendery ukazujące wygląd Pixel Fold. Nadchodzący składany smartfon Google przypomina nieco OPPO Find N2 i to jest bardzo dobra wiadomość. Pytanie, czy jego specyfikacja techniczna okaże się równie atrakcyjna? Sprawdźmy to.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Google Pixel Fold zostanie zaprezentowany podczas konferencji Google I/O 2023, która rozpocznie się już 10 maja, czyli za niecałe dwa tygodnie. W sieci już wcześniej pojawiały się grafiki, które miały na celu zobrazowanie, jaki będzie wyglądało urządzenie, natomiast dopiero Evan Blass uraczył nas naprawdę szczegółowymi renderami, które pozwalają nam poznać nawet najdrobniejsze elementy konstrukcji. Bez zbędnego przedłużania – tak wygląda długo wyczekiwany składak giganta z Mountain View.

Pixel Fold

Tak wygląda Google Pixel Fold. Od premiery dzielą nas już tylko dni

Nikt nie powiedział tego wprost, ale wiele wskazuje na to, że premiera Pixel Fold będzie częścią keynote, czyli wystąpienia inauguracyjnego Google I/O 2023. Choć na rynku mamy już wiele składanych smartfonów, o wspomnianym modelu mówi się od lat, a fani czystego Androida wyczekują niecierpliwie debiutu. Czy faktycznie jest na co czekać?

Pixel Fold

Evan Blass, czyli @evleaks, znane i sprawdzone źródło przecieków ze świata urządzeń mobilnych, opublikował szczegółowe rendery tytułowego urządzenia. Bryła dość mocno przypomina mi OPPO Find N2, który miałem okazję testować. Przyznam, że nieco inne proporcje oraz wygodna konstrukcja przypały mi go gustu bardziej niż to, co oferuje seria Samsung Galaxy Z Fold. Cieszy mnie więc to, że składany Pixel przyjmie taką, a nie inną formę. Istotną różnicą będą oczywiście plecki. Na tyle znajdziemy prostokątny moduł fotograficzny utrzymany w stylistyce poprzednich Pixeli, natomiast nie będzie on zajmował całej szerokości modelu. Sam moduł zawiera trzy kamery, diodę doświetlającą oraz mikrofon.

Na froncie mamy zaś ekran, którego ramki nie są szczególnie wąskie. W jego górnej części umiejscowiono okrągłe wcięcie na aparat do selfie. Zawias sprawia wrażenie solidnego, ale prawda jest taka, że dopiero kontakt z urządzeniem pozwoli nam wydać miarodajny osąd. Nieoficjalnie wiemy, że całość będą cechować wymiary 5,5 x 3,1 x 0,5 cala w formie zamkniętej.

Co w środku?

Za wydajność odpowiadać ma chip Google Tensor G2, 12 GB LPDDR5 RAM oraz pamięć na dane UFS 3.1 (256 GB lub 512 GB). Ekrany to OLED-y 120 Hz o przekątnych 5,8-cala i 7,6-cala. Zestaw fotograficzny będzie składać się z 48 MP jednostki głównej f/1.7, 10,8 MP teleobiektywu z pięciokrotnym zoomem optycznym. Mamy tutaj także inne aparaty, ale nie znamy ich szczegółów.

Martwić może natomiast cena, gdyż mówi się o tym, że tańsza wersja z 256 GB pamięci będzie kosztować w USA aż 1799 dolarów. To w bezpośrednim przeliczeniu daje nam 7500 zł. Dodajmy do tego VAT i już robi nam się 9200 zł. Nie ująłem tu oczywiście marży. Cena, niemal na pewno przekroczy 10 000 zł, a szkoda.

Recenzja OPPO Find N2: składany smartfon, który mógłby być moim daily