Google Pixel 3a i 3a XL to dla mnie nieśmieszny żart

Google Pixel 3a i 3a XL to dla mnie nieśmieszny żart

Opublikowano 9.05.2019 10:18 -


Google pokazało oficjalnie nowe, tańsze Pixele. O modelach 3a i 3a XL rozpisują się wszystkie portale technologiczne. Na pewnym zagranicznym serwisie, w ciągu 17 godzin pojawiło się ponad 20 tekstów (o Pixelach, Google i Androidzie Q). Wszyscy są zachwyceni nowymi zabawkami od Google. Ja podchodzę do tematu na chłodno, zobaczcie zresztą dlaczego.

Pixel 3a i 3a XL pracują pod kontrolą Snapdragona 670 oraz 4 GB pamięci RAM. Oba mają taki sam, pojedynczy aparat 12 MP (piksele wielkości aż 1.4 mikrometra) z przysłoną f/1.8 oraz 8 MP aparat do selfie. Wspierają tryby fotograficzne oparte na sztucznej inteligencji — Night Sights (zdjęcia nocne), Super Res Zoom (lepszy cyfrowy zoom) oraz tryb portretowy. Sam moduł aparatu to nowa matryca Sony IMX363 (Pixel 3 miał IMX355).

To, co różni oba modele to rozmiar ekranów OLED. Model 3a dysponuje panelem 5,6 cala i rozdzielczości 2220 × 1080 pikseli. Model 3a XL ma większy 6-calowy ekran, ale co ciekawe mniejszą rozdzielczość 2160 × 1080 pikseli. Co jest więc nie tak z tymi telefonami? Mam kilka powodów, by nie być tak optymistycznym, jak koledzy z innych redakcji.

To nie są tańsze Pixele, których wszyscy się spodziewali!

Nie wiem jak Wy ale ja pamiętam, że każdy artykuł przed premierą modeli 3a i 3a XL odnosił się do tanich Pixeli. Zobaczyliśmy znacznie tańszy sprzęt od flagowego 3 i 3XL. Gdy przeanalizujecie poniższe wady nowych Pixeli, okazuje się, że nowe modele nie są takie tanie. Zwłaszcza na tle chińskiej konkurencji. Cena modelu 3a to 399 Euro (około 1720 zł). Wersja XL to koszt 479 Euro (około 2060 zł).

Brak Potężnego procesora

Na rynku procesorów dużo się zmieniło. Qualcomm nie tylko pokazał nową serię 7XX, ale ma też w ofercie kilka odmian procesorów z każdej półki. Jest w czym wybierać, ale Google się nie popisał. Snapdragon 670 (mający już od jakiegoś czasu następcę) jest szybkim procesorem i o ile jego obecność w modelu 3a można wybaczyć (1720 zł), o tyle 3a XL (2060 zł) mógłby dysponować czymś lepszym.

Przykładem może być tu Oppo Reno ze Snapdragonem 710 lub Xiaomi MI 9 ze Snapem 855. Coraz więcej mówi się też o nadchodzącym Xiaomi MI A3, który ma dysponować Snapdragonem 7XX i ceną poniżej 1300 zł.

Brak odporności na zachlapanie i kurz

To nie jest coś, bez czego nie można przeżyć. Znalazłbym jednak w cenie do 2100 zł kilka ubiegłorocznych telefonów, które wspierają certyfikaty IP67. Znam też wiele osób, które nie wyobrażają sobie, że ich telefon może nie być odporny na zachlapanie lub zanurzenie w wodzie.

Model 3a XL znów gorzej wypada z racji wysokiej ceny. Widać tu po raz kolejny, na czym oszczędzało Google, seria 3 dysponowała bowiem odpowiednimi certyfikatami.

Brak bezprzewodowego ładowania

To jest już coś istotnego. Kolejna funkcja, którą dysponowały poprzednie modele z linii Pixel. Chociaż model 3a i 3a XL wspierają szybkie ładowanie, brak tego bezprzewodowego może dziwić.

Czytnik palców z poprzedniej epoki

To też coś, co nie jest wielkim problemem. Ktoś może też uznać, że za bardzo się czepiam. Problem w tym, że tych drobiazgów jest za dużo. Czytnik palców znajduje się poniżej aparatu. Nie ma tu takiego ukrytego bezpośrednio pod ekranem.

Mamy jednak rok 2019, chińskie Oppo potrafi umieścić ekran pod wyświetlaczem w telefonie za 1200 zł (RX17 Neo). Koreański Samsung w telefonie za 1400 zł (Galaxy A50) również. Google, co z wami?

Zapomnijcie o Gorilla Glass

To kolejna rzecz, która mocno mnie dziwi. Owszem zdarza się, że niektóre flagowce też go czasem nie miały. Ma go jednak Motorola G7 Power, która kosztuje 630 zł. Kolejne oszczędności, które nie mają rozsądnego uzasadnienia. Zamiast Gorilla Glass zastosowano tu szkło Dragontail. Jeśli zerkniecie jakie firmy stosują ten rodzaj szkła i jakie ma on opinie, czeka was gwarantowany zawód.

Wielkie ramki wyświetlacza

Głęboki Notch w modelu 3 XL delikatnie pisząc, był kuriozalny. Był też obiektem kpin i niewybrednych żartów. To, co Google zrobiło z modelami 3a i 3a XL to już przesada. Wielkie ramki i brak notcha, stwarzają wrażenie, jak gdyby ten telefon powstał już dobre kilka lat temu. Tego nie może zignorować, nawet najbardziej zagorzały fan Google.

Sporo innych braków

To nie wszystko. Nowe Pixele mają tylko 64 GB pamięci dla użytkownika, której nie da się rozszerzyć kartą pamięci. W sprzedaży nie będzie też innych, pojemniejszych wersji. Irytujący jest też fakt, że Google reklamuje się, porównując do iPhona Xr (ten dostępny jest w wersji 128 GB).

Pierwsi recenzenci narzekają też na układ głośników. Oba modele mają głośniki stereo, ale ich układ negatywnie wpływa ponoć na dźwięk. Narzekają też na obudowę, która cała jest z plastiku i chociaż sprawia dobre pierwsze wrażenie, wydaje się gorsza od tej u konkurentów.

Coś, co mi ciągle nie daje spokoju to fakt, że seria urządzeń Pixel zawsze sprawiała problemy. Wypuszczano aktualizacje, które łatały błędy i wprowadzały nowe i tak w kółko. Może Pixel 3a i 3a XL okażą się udanymi telefonami. Moim zdaniem oba modele mają jednak mocno zawyżoną cenę. Google skupiając się na mocnym aparacie, zaoszczędziło na zbyt wielu innych funkcjach.