Gdyby nie ustawa hazardowa, byłbym milionerem | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Gdyby nie ustawa hazardowa, byłbym milionerem

Opublikowano 6 miesięcy temu - 10


Gdyby tak przeanalizować całą korespondencję przychodzącą zza granicy na skrzynkę DailyWeb, to wnioski byłyby bardzo ciekawe. Sporo mejli z prośbą o wsparcie przeróżnych startupów, ale to właśnie zapytanie o reklamę, stanowi ponad połowę całości takiej korespondencji. Nic tylko się cieszyć? Nic bardziej mylnego, mimo, że płacą krocie, to ja zawsze muszę grzecznie odmówić.

Na przestrzeni ostatnich miesięcy zapytania reklamowe zza granicy bardzo wzmożyły się. Myślę, że to nowe budżety w agencjach, które zajmują się wsparciem marketingowym swoich klientów lub też bardziej ofensywne działania właśnie na naszym rynku. Standardowo formułka wygląda bardzo typowo.

Cześć jestem Dżoanna, reprezentuje agencję X i chciałabym poznać ceny za publikację na łamach DailyWeb, zakładając, że my dostarczamy treść.

Cóż, radość to wielka, bo zagraniczni płacą w dolarach lub euro, dlatego też takie zlecenia finansowo wypadają naprawdę atrakcyjnie. Po przedstawieniu swojej ceny, za taką publikację, wysyłam prośbę o informacje czego ma dotyczyć tekst. Tutaj pomysłów jest bez liku. Zawsze jednak są świetne dopasowane i gatunkowo bardzo jakościowe.

Z najciekawszych pomysłów, była np. analiza interfejsów najpopularniejszych serwisów w sieci. Bardzo ciekawy materiał, z ogromną przyjemnością bym go opublikował, ale zapaliła mi się czerwona lampa. Jednym z omawianych serwisów, był ten związany z popularną grą hazardową. Moje obawy były potwierdzone, w naszym kraju nie wolno promować hazardu w żaden sposób.

Musiałem odmówić, podając powód, który oni doskonale znają. I wiecie co następuje wtedy? Nie, nie poddają się. Podwajają stawki. Rekordziści proponowali nawet 300% stawki, którą zaproponowałem. Niestety jak zwykle musiałem odmówić.

Przywołuje pamięcią tych sprytniejszych, którzy próbowali uśpić moją czujność. Poprosili o publikacje dwóch tekstów, rozliczenie się per każdy z osobna. Pierwszy tekst opublikowany, płatność sprawnie załatwiona. Drugi tekst przyszedł po kilku godzinach od rozliczenia pierwszego. Ot miał dotyczyć ikon czy innego graficznego ustrojstwa. Dotyczył, ale był tam i popularny serwis hazardowy, absolutnie przypadkiem.

Odmówiłem publikacji, był zawód, jęk rozpaczy, a potem podbijanie stawki. Jak widać każdy orze jak może, pamiętajcie jednak że promowanie hazardu pod każdą postacią jest w naszym kraju nielegalne i grozi za to odpowiedzialność karna. Perspektywa łatwych pieniędzy i wartościowego materiału, może się okazać na końcu wielkimi problemami prawnymi. Szkoda ryzykować dla kilku dukatów, pilnujcie się, bo zachodnie agencje są coraz cwańsze.