Gdy wyjęłam kamerę C922 od Logitech z pudełka, poczułam się jak prawdziwa vlogerka | DailyWeb.pl

Gdy wyjęłam kamerę C922 od Logitech z pudełka, poczułam się jak prawdziwa vlogerka

Opublikowano 1 miesiąc temu -


Vlogi już dawno zdominowały blogi. Coraz trudniej zainteresować ludzi słowem – długimi, analitycznymi artykułami czy artystycznymi esejami. Coraz łatwiej za to przykuć ludzi do ekranów – wydłużać vlogerskie wypowiedzi, urozmaicać je, zamieniać w cykle i całe kanały. Podjęłam kiedyś próbę wejścia do tego świata. Był to jeden filmik, podczas nagrywania i montowania którego przekonałam się, jak słaby mam sprzęt. Teraz w moje ręce trafiła jednak kamera C922 Pro HD Stream od Logitech.

Pudełko było niepozorne. Bez problemu mogłam chwycić je jedną dłonią i przeczytać zgromadzone na ściankach specyfikacje i inne opisy. W środku zaś znalazłam samą kamerkę, statyw tripod, króciutką instrukcję obsługi, wskazówki dotyczące montażu kamerki oraz kod na 3-miesięczną usługę Premium programu XSplit.

ALE TO CIĘŻKIE!

Pierwszą reakcją na znaleziony w pudełku sprzęt i statyw była myśl: ale to ciężkie. Wiem, że utożsamianie wagi z jakością to ślepy zaułek, ale nie mogłam się powstrzymać. Zwłaszcza że wszystkie zawiasy i nakrętki okazały się chodzić niesamowicie płynnie, pomimo pewnego wymuszonego ciężarem oporu. Jedynym nieprzyjemnym estetycznie wrażeniem okazał się wiszący przy jednej z nakrętek od mini statywu kawałek plastiku. Serio, wygląda jak od innego sprzętu z niższej półki.

PODŁĄCZENIE

Z montażem tego sprzętu poradzi sobie każdy – wystarczy wetknąć w odpowiednie miejsce kabelek USB. Kamerkę umocowałam najpierw na statywie (można go rozłożyć do 18,5 cm), który przykręca się do uniwersalnego dla tego typu produktów gwintu. Potem przetestowałam jeszcze klips – naprawdę przydatne, cwane rozwiązanie. Szkoda tylko, że kamerki nie można obracać wokół własnej osi.

HALO, HALO JAK MNIE SŁYCHAĆ

Zanim przeszłam do „poważnych” testów, postanowiłam sprawdzić kamerkę w mniej hardcorowej sytuacji i zadzwoniłam do mamy na Skypie. Zwykle denerwowała się strasznie, że kiepsko mnie widzi, a i słyszy tak sobie. Wiecie co? Jakoś tym razem nie pokłóciłyśmy się o to, że mnie nie słucha (a raczej: nie słyszy). Zachwycała się zaskakująco dobrą jakością obrazu i dźwięku (mikrofon po obu stronach obiektywu). Dotarły do Niej nawet lamenty stojącego pod lodówką kota. Zauważyła też, że wcześniej oblałam się (troszkę!) kawą, choć akurat na tym mi nie zależało.

ACH, STEROWNIKI

Niestety, choć to nie taki znowu wielki problem, w moim przypadku sterowniki nie pobrały się automatycznie. Znalezienie ich było na szczęście dziecinnie łatwe. Gorzej było za to odnalezieniem funkcji ChromaCam, usuwającej tło z obrazu kamery. Ta co prawda od początku się pojawiała, ale nie przesyłała wideo – w zamian pokazywała jedynie czerń. Na XSplit ostatecznie w ogóle nie udało mi się z możliwości zmiany tła skorzystać (aplikacja się zawieszała, gdy tylko próbowałam), za to program OBS Studio dał radę.

WYCINANIE TŁA

Tak! Już nie potrzebujesz green screenu, by oszukiwać, że przebywasz na Bahamach! Koniec sprzątania pokoju (a przynajmniej pewnej jego części), by nagrać nowe video! Od teraz wszystko załatwi za Ciebie opcja podmieniania tła! A tak serio – to super zabawa i uśmiałam się bardzo, ale ostateczny efekt podobnej manipulacji wygląda średnio. Chociaż… gdyby tak prawdziwe tło było gładkie? Tak czy siak, dla początkującego streamera, który chciałby przekonać się, czy nadawanie filmików ze swoją facjatą w rogu ekranu to coś dla niego, urządzenie wydaje się pod tym względem świetne. Piszę „wydaje się”, bo prawdziwe testy z graniem i gadaniem jeszcze przede mną.

Jak więc z tymi pierwszymi wrażeniami? Jest pozytywnie. Logitech C922 wydaje się wręcz kamerką stworzoną dla mnie – niewymagającej amatorki, przed którą prawdziwa vlogerska praca dopiero gdzieś majaczy na horyzoncie. By opisać Wam komplet wrażeń, muszę jednak poświęcić temu sprzętowi trochę czasu. Do zobaczenia (kto wie…) wkrótce! 😊

A tymczasem więcej info TUTAJ.