Gdański warsztat samochodowy podbija sieć. Jego właściciel wciąż pracuje na... Commodore 64 | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Gdański warsztat samochodowy podbija sieć. Jego właściciel wciąż pracuje na... Commodore 64

Opublikowano 11 miesięcy temu -


W ubiegłym tygodniu sieć oszalała na punkcie fotografii, która pokazuje sprzęt, na jakim pracuje pewien warsztat samochodowy w Gdańsku. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że na zdjęciu jest Commodore 64. Tak, nie przeoczyliście się - Commodore 64. 25-letnie.

Sukces klasyki

Choć zdjęcie to krążyło w sieci od stycznia, dopiero teraz udało się ustalić, gdzie używany jest ten sprzęt. Najpierw fotografia udostępniona została na stronie organizatorów imprezy poświęconej leciwej elektronice Retrokomp/LoadError na Facebooku. Następnie trafiło na fanpage miłośników tego kultowego sprzętu, gdzie wspominają oni swoje doświadczenia z komputerem i są pod wrażeniem gdańskiej historii.

Przeszkody mu niestraszne

Opis pod zdjęciem mówi wszystko:
Z zupełnie innej beczki - wczoraj trafiłem na zakład zajmujący się wyważaniem wałów napędowych. Nie uwierzycie czego używa właściciel do wyliczania wagi odważników. System oparty jest na własnej roboty ławie do wyważania wałów połączonej z generatorem przebiegów sinusoidalnych i czujnikami piezoelektrycznymi do mierzenia drgań obracającego się wału. Podpowiedź na zdjęciu. Całość działa od 25 lat bez przerwy, pomimo tego że komputer w pewnym momencie został zalany przez nieszczelne okno dachowe i chyba również obsrany przez gołębie. Program jest własnej produkcji. I działa, panowie. Działa!

Przeżył producenta

Commodore 64 za czasów swojej świetności uważane było za bardzo rozwiniętą technologię. Komputer wyposażony był w procesor MOS Technology 6510, 64 KB RAM oraz 20 KB ROM. Powstał w 1982 roku, jako następca modelu VIC-20. Był produkowany do 1994 roku, kiedy to Commodore ogłosiło upadłość. Oznacza to, że gdański egzemplarz "przeżył" producenta i to aż o 22 lata.

Chyba muszę wybrać się do Gdańska, by zobaczyć tę klasykę na własne oczy. Co ciekawe, kilka miesięcy temu, robiąc porządki w szafie, znalazłem rodzinny egzemplarz tego sprzętu. Mój jednak nie był "na chodzie" i wylądował gdzieś na wysypisku. A szkoda, może kiedyś mógłbym dorobić się na nim milionów ;-)