Gamingowa Mysz HyperX Pulsefire Raid - pierwsze wrażenia

Gamingowa Mysz HyperX Pulsefire Raid – pierwsze wrażenia

Opublikowano 29.05.2020 11:17 Aktualizacja: 11.06.2020 11:27 -


Z gamingowymi myszami mam od wielu lat do czynienia. Jestem jednak wiernym użytkownikiem i jak już jakaś mysz podbije moje serce, to na długo gości na moim biurku. W idealnym momencie, bo po zmianie peceta na w pełni sprawny (czytaj gamingowy) zestaw, trafiła do mnie mysz od HyperX. Czy model Pulsefire Raid podbije moje serce tak, jak poprzedniczki?

Nie bez powodu trzymamy się cyklu recenzenckiego dwuetapowego: najpierw pierwsze wrażenia, następnie pełna recenzja. Każdy, kto chociaż raz miał do czynienia ze sprzętem komputerowym, wie, że nie da się po kilku dniach (a często po kilku tygodniach) w pełni ocenić możliwości takiego urządzenia. Recenzje takie nie są wtedy wiarygodne. Dlatego dzisiaj zapraszam na pierwsze wrażenia z myszą gamingową HyperX Pulsefire Raid, która od kilku dni mości się wygodnie pod moją prawą ręką.

HyperX Pulsefire Raid – zestaw i opakowanie

Muszę przyznać, że paczka mnie zaskoczyła – pudełko było słusznych rozmiarów, ale kiedy je otworzyłem, przypomniałem sobie błyskawicznie, że w zestawie otrzymałem podkładkę gamingową. Zazwyczaj podkładki są w formie “rulona”, ale nie tym razem. Podkładka HyperX Fury Ultra jest bowiem sztywna (wykonana z tworzywa sztucznego) i… kosmiczna, bo świecąca.

Sama myszka znajdowała się w dość kompaktowym, zgrabnym opakowaniu. Muszę przyznać, że akurat to w moim przypadku na plus, bo znudziły mnie gigantyczne zestawy od innych firm, gdzie mysz zajmuje niewielką przestrzeń. Tutaj myszka wypełniała pudełeczko, a dodatkowym atutem był brak jakichkolwiek blistrów. Podkładka mieściła się w osobnym pudełku. Dodatkowych akcesoriów – np. odważników nie doświadczyłem.

HyperX Pulsefire Raid – wykonanie

Kiedy pierwszy raz wziąłem myszkę do ręki, od razu wyczułem jej dość małą wagę. Samo urządzenie waży zaledwie 127 g. Wykonana jest z lekkiego plastyku, co wpływa negatywnie na pierwsze wrażenie wizualne. Boki i miejsce na kciuka wyłożone są specjalnym tworzywem, które ma zapobiegać ślizganiu się palca – na plus!

Kabel! Jak ja się cieszę, ze producenci odeszli (starają się) od kabli gumowych, standardowych. Tutaj jest sznurek, przez co okablowanie nie jest sztywne i nie sterczy na biurku ;) Długość bardzo słuszna, bo 1,8 metra. Na myszce znajduje się kilka przycisków pomocniczych, ale na wykorzystanie ich będzie czas.

HyperX Pulsefire Raid – pierwsze wrażenia

Po podłączeniu myszki do komputera, system Windows błyskawicznie wykrył sprzęt i zainstalował sterowniki. Podświetlenie LED na urządzeniu zaświeciło się, ale w barwach standardowych. Przystąpiłem więc do instalacji oprogramowania, dzięki któremu będę mógł dopasować podświetlenie i ustawić makra na przyciskach.

Podkładka HyperX Fury Ultra jest zasilana z gniazda USB i tutaj olbrzymi, jeśli nie znaczący minus – nie ma “w sobie” gniazda, czyli podłączając myszkę i podkładkę zajmujemy w komputerze dwa gniazda USB. Na podkładce znajduje się “zgrubienie”, gdzie spokojnie można było zamieścić gniazdo, do którego podłączylibyśmy myszkę. W podkładce również kabel “sznurkowy” – na plus.

Myszkę zacząłem używać na dołączonej podkładce i tak szybko, jak do niej się dosiadłem, tak szybko zamieniłem podkładkę na starą, materiałową. W tym miejscu jest okazja do napisania o podkładce – powierzchnia “ślizgowa” jest… plastykowa. Myszka po niej po prostu jeździ niemalże bez kontroli. Dam jej (podkładce) oczywiście drugą szansę, ale samą mysz przetestuję na swojej starej, materiałowej podkładce, która jest idealna do gier.

Waga myszki, która wydawała się dla mnie zbyt lekka, zaniepokoiła mnie mocno. Bałem się braku “stabilności”. Zaskoczyłem się jednak pozytywnie, bo mysz dobrze leży w dłoni, a kontrola nad nią odbywa się bez najmniejszych zarzutów. Szybko przyzwyczaiłem się do niej w grach, a także do jej ergonomii (nie zawsze tak miałem z myszkami), ale zapewne z powodu jej małych rozmiarów.

Jeśli zastanawiacie się nad zakupem, to tutaj możecie sprawdzić najniższe ceny.

Po kilku dniach gry (Diablo III, Anno 1800 i Wiedźmin) mysz nie męczy dłoni. Dokładność jej pozostawię sobie do oceny w recenzji końcowej, kiedy pobawię się dokładniej ustawieniami i rzucę mysz na głębszą wodę, a także w Photoshopy i inne programy, gdzie precyzja jest wymagana.

3 - 5 Sep 2020
Jesteśmy na #IFA2020 - zobacz naszą relację