[Felieton] O jeden klik za daleko | DailyWeb.pl

[Felieton] O jeden klik za daleko

Opublikowano 1 rok temu - 1


Widziałem rzeczy, którym wy ludzie nie dalibyście wiary. Statki szturmowe w ogniu sunące ku ramionom Oriona. Oglądałem promienie kosmiczne błyszczące w ciemnościach blisko wrót Tannhausera. Wszystkie te chwile znikną w czasie jak łzy na deszczu. Czas umrzeć.

"Łowca Androidów"

 

Wiecie, czego nie znoszę najbardziej na świecie? Jak starsi narzekają na młodszych. Jak cisną po tym, czym żyją młodsi od nich, tylko dlatego, że tego nie rozumieją. Taki przykład. Znacie zespół Cool Kids od Death? Lubicie? Nie? Pewnie za młodzi jesteście, ale ja uwielbiam. Możliwe, że to jedyny, który przyjdzie mi do głowy zawsze, kiedy spytasz mnie, jaką muzykę lubię. Rzecz miała miejsce, kiedy miałem jakieś dwadzieścia dwa lata (około). Pamiętam jak dziś, kiedy mój starszy, wtedy mniej więcej trzydziestoletni kolega mówił, że to jakieś gówno dla dzieciaków. Pałuj się - pomyślałem. Pomyślałem też, że nigdy nie będę narzekał na coś, czego nie rozumiem, a co rozumieją młodsi ode mnie. Zawsze młodsi wydają się głupsi. Ich muzyka gorsza. Memy mniej zabawne (czy to jeszcze memy?).

Pomyliłem się wtedy. Choćby na takiego Snapchata narzekałem już nie raz. Nie wiem. Nie rozumiem. Po co ktoś funduje swoim znajomym i nieznajomym streaming swojego życia? Z tego jak leży w łóżku? Po co ktoś inny na to patrzy? Spokojnie, kochani, daleki jestem od chęci zdelegalizowania Snapa (teraz też Insta) i jego harduserów. Ja tylko chciałbym zrozumieć, a nie umiem. Ale spoko, pewnie jestem stary, durny i neguję, bo nie znam. Taki mechanizm w głowie.

Całe szczęście nie uważam hipokryzji za grzech, więc chętnie jeszcze porobię to, czego nie lubię u innych. Ponarzekam na młodszych i na "ich" internet. Mam pracę. I w tej pracy muszę czasami zagłębiać się w różne mniej lub bardziej dziwne zakamarki internetu. Fajnie, internet jest spoko. Wiecie, pełen ciekawych informacji o świecie i o człowieku. Można go przeszukiwać, surfować po nim, a później wysyłać znajomym linki do co ciekawszych, bardziej interesujących treści. No i są śmieszne memy.

Są jednak miejsca, gdzie zostają już same memy, a znika jakakolwiek inna treść. Kwejk? Nie, nie. To zabawa dla przedszkolaków. Moja historia zaczęła się od Krzysia Gonciarza. Wszyscy lubią Krzysia. Cały internet zna i kocha Krzysia, ale Krzyś kręci teraz daily vlogi z Japonii i nie ma czasu robić tego, czego świat oczekuje - "Zapytaj beczkę". Jakiś czas temu pojawił się jednak wyjątkowy odcinek, wyjątkowo (choć nie pierwszy raz) prowadzony przez gości. Jednego z nich nie znałem do tej pory, taki jutuber o ksywce Gargamel. Film nosił tytuł "Najgorsze Zapytaj Beczkę", czy jakoś tam podobnie no i wiele to się z prawdą ten tytuł nie mijał. Sprawdziłem sobie kanał owego Gargamela i okazał się on bramą do zakamarków YouTube'a o jakich nie chciałem wiedzieć. Strasznie zabawnie poczułem się oglądając np. film, gdzie na oko 18-letni jutuber przepytuje drugiego na oko 18-letniego jutubera na temat jego "twórczości" w sposób, jakby rozmawiali o czymś naprawdę istotnym. Ale spokojnie - u wspomnianego Gargamela da się wyczuć ironię, jeśli ktoś bardzo chce. Wszystko i tak blednie przy moim najświeższym odkryciu, które nazywa się Ahus. Poniższe video oglądacie na własną odpowiedzialność. Kochani.

Och, zapomniałem dodać, żebyście uważali na głośniki/słuchawki.

Cóż, radości z tego mniej więcej tyle, co z oglądania Tigera i Kobry, czy innego Bonusa BGC. Jeśli ktoś z Was, drodzy Czytacze zechce skomentować niniejszy tekst, proszę o odpowiedzi na kilka pytań. Kto to ogląda? Po co? Dlaczego? Nie, żebym hejtował. Ja tylko chcę zrozumieć.

A najśmieszniejsze jest to, że ktoś z Ahusem współpracuje. Wiecie, reklama z jutuberem. Teetres.com, takie mniejsze Koszulkowo.

Przypomina mi to jedną kampanię, która miała kiedyś miejsce:

Pozdrawiam, Kochani.