Feiyu Tech AK4000 - pierwsze wrażenia z testów gimbala. Czy się zaprzyjaźnimy?

Feiyu Tech AK4000 - pierwsze wrażenia z testów gimbala. Czy się zaprzyjaźnimy?

Opublikowano 25.04.2019 8:07 -


Kilka tygodni odczekał w pudełku gimbal Feiyu Tech AK4000, zanim postanowiłem i znalazłem czas, by go otworzyć. Nie jest to zwykły sprzęt. Już samo pudełko wymuszało pochylenie się nad nim na spokojnie, nie ad hoc. Czas musiał być zagospodarowany tylko i wyłącznie na ten cel. Majówka wydaje się najlepszą okazją na testy gimbala, dlatego wreszcie wziąłem się za rozpakowanie paczuszki.

Kiedyś, żeby ustabilizować porządny sprzęt do rejestracji wideo, musieliśmy wydać ogrom pieniędzy. Teraz, za dużo niższe koszty, możemy szybko uzyskać konkretny zestaw do zadań specjalnych, do tego mobilny i dający nam najwyższą jakość stabilizacji. Gimbal, który trafił w moje ręce, nie jest pierwszym gimbalem z jakim miałem do czynienia, jednak jest debiutantem, jeśli chodzi o sprzęt do stabilizacji lustrzanek.

Opakowanie i zawartość

Pominę samo zapakowanie, gdyż paczka była zbiorcza, obiektywny zatem być nie mogę. Przejdźmy zatem do pudełka z gimbalem, które to wyciągnąłem z paczki. Na pierwszy rzut oka – bez szaleństw. Typowe białe pudełko w formie walizki, z poręcznym uchwytem na górze. Dla mnie minimalizm wystarczający. Na pudełku zdjęcie prezentujące bohatera, czyli gimbal z zamontowaną lustrzanką.

ak4000

Po otworzeniu pudełko-walizki, moim oczom ukazuje się… druga walizka. Tym razem to już konkret i muszę przyznać, że robi wrażenie. Jest ona w kolorze grafitu, z plastikową rączką i zatrzaskami, zabezpieczającymi ją przed otwarciem. Walizka wykonana jest z materiału styropianowego, ale bardzo twardego i (na pierwszy rzut oka) wytrzymałego. Na bocznej ściance wytłoczone jest logo Feiyu Tech. Przyznam, że przypomina mi walizki znane z amerykańskich filmów akcji, gdzie w takich właśnie transportowano kluczowe dla fabuły głowice i inne warte kilku pościgów elementy. To jest to! – pomyślałem i czym prędzej – stopniując jednak napięcie – otworzyłem walizkę.

Wszystko, co znajduje się w środku, ma swoje miejsce, każdy element dostał osobną przegródkę, tak aby nic nie „latało” po walizce niczym wolne elektrony. Od razu widać, że producent się postarał. No, ale warto też zauważyć, że poszły na to konkretne pieniądze. Wyraźnie to czuć.

ak4000

W walizce znajduje się:

  • Gimbal AK4000
  • 4 akumulatorki
  • Płytka do szybkiego montażu (standard Manfrotto 501)
  • Komplet niezbędnych śrubek do mocowania
  • Ładowarka
  • Kabelki spustowe do Sony, Canona i Panasonica
  • Statyw
  • Ramię
  • Wspornik do akcesoriów
  • Kabel micro USB- USB

Jakość wykonania

Wyjmując gimbala z walizki, od razu poczułem jego wagę. Nie bez powodu sprzęt waży niespełna 1,5 kg i to bez akumulatorów i akcesoriów. Tutaj mam pewne obawy co do przyszłych testów i tego, jak to będzie sprawdzało się w praktyce, ale nie wierzę, że waga będzie przeszkadzać. Producent raczej nie pozwoliłby sobie wypuścić sprzęt, który nie byłby praktyczny ze względu na wagę.

Wszystko wykonane jest z wysokiej jakości materiałów. Na głównym uchwycie znajdziemy antypoślizgowe pokrycie, które ułatwia trzymanie. Dodatkowe przedłużenie rączki wykonane jest z karbonu. Wszystkie elementy idealnie do siebie pasują, brak jest efektu luzów czy jakichś niedopasowań. Widać po prostu jakość.

Pierwsze uruchomienie i wrażenia

Okej, miałem stopniować testowanie, ale nie mogłem się powstrzymać i postanowiłem odpalić zestaw od razu. Okazuje się, że nie jest to kwestia kilku sekund, ale po kolei. Zapoznałem się z instrukcją, bo z doświadczenia wiem, że przy montowaniu takiego zestawu często kluczowa jest kolejność. I nie pomyliłem się. Po złożeniu wszystkich elementów, następnie wypoziomowaniu urządzenia (przydatny i chyba niezbędny jest do tego załączony statyw), udało mi się ustabilizować lustrzankę. Po włączeniu niezbędna była aktualizacja firmware, ale to formalność, trwająca 2-3 minuty.

ak4000

Od początku wiedziałem, że AK4000 to sprzęt większy, obsługujący zestawy o solidniejszych gabarytach. Uznałem więc, że mam w domu wystarczające urządzenia, aby testy były nad wyraz miarodajne. Na gimbala założyłem Canona 6d (waga 770 g) z obiektywem Canon 24-105 L (670 g). Na gimbalu było zatem około 1,5 kg, a co za tym idzie waga całego zestawu to mniej więcej 3 kg. Trudno było mi uwierzyć, że taka waga będzie płynnie stabilizowana, dlatego zacząłem jak szalony biegać po mieszkaniu, robiąc na dzień dobry gimbalowi ostry test, „zaskakując” go zmianami kierunku i wstrząsami. Efekt? Obraz nawet nie drgnął. A warto zaznaczyć, że dopuszczalna przez producenta waga sprzętu, jaki założymy na urządzenie to 4 kg, co w połączeniu z gimbalem, bateriami i akcesoriami może dać nam nawet 6 kg sprzętu!

Tak jak wspomniałem, pierwszym co mi się rzuciło w oczy po kontakcie z tym sprzętem, była jakość wykonania. Sprzęt wydaje się gotowy od razu do pracy, oczywiście po kalibracji. I tutaj jest jedna rzecz, do której na tę chwilę mogę się przyczepić. Liczba śrubek do montażu trochę gubi, mogłyby być jakoś oznaczone, ale z drugiej strony lepiej mieć wybór niż sztukować jakieś elementy, „bo producent zapomniał o naszym sprzęcie”. Każdy, kto zna swoją lustrzankę, będzie wiedział, który gwint najlepiej się sprawdzi. Gimbal nie zrobi co prawda za nas niesamowitych ujęć, ale na pewno nam w tym pomoże.

Przystępuję teraz do konkretnych testów. Jak wspomniałem, majówka będzie najlepszym polem doświadczalnym dla AK4000. Jaki będzie efekt naszej współpracy? Na pewno podzielę się wrażeniami w finalnej, konkretnej recenzji gimbala Feiyu Tech AK4000.