Facebook wypowiada wojnę ClickBaitowym nagłówkom | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Facebook wypowiada wojnę ClickBaitowym nagłówkom

Opublikowano 1 rok temu -


Zanim cokolwiek pojawi się na popularnym fejsbukowym wallu, najpierw musi zostać dokładnie przeliczone przez algorytm, który oceni jakość udostępnianej treści. Obecność zdjęcia, linku czy ilość treści z pewnością nie pozostanie bez znaczenia. Teraz dodatkowo oceniany będzie jakość nagłówka, a jeśli okaże się, że stworzyłeś typowy ClickBait, zostaniesz ukarany... niskim zasięgiem.

clickbait-will-shock-you-meme-698x698

 

W zasadzie należy wyjść od samej definicji ClickBait. To nic innego jak skonstruowany link, nagłówek w taki sposób, by zachęcić Cię do kliknięcia. Technika popularnie stosowane przez wszelkie portale ogólnotematyczne. Jest to zagrywka, która budzi Twoją ciekawość, nie udzielając właściwie żadnej wartościowej informacji. Efekt po przejściu na stronę jest taki, że krew nagła zalewa, bo okazuje się, że ktoś nas sprytnie oszukał, a treść pod linkiem w zasadzie nie ma wiele wspólnego z obiecywanym, często krzykliwym nagłówkiem. Oczywiście jest cel takiej zagrywki, zachęcić do wejść, generując wysokie konwersje.

Ostatnio podziękowałem za współpracę najpopularniejszemu polskiego serwisowi sportowemu. Mistrzowie ClickBaitingu, sportowy pudelek, krew nagła zalała. Niestety w dobie szału informacyjnego, każdy w jakiś sposób próbuje się przebić, konstruując możliwie najbardziej konwertujący nagłówek. Oczywiście można, to robić z klasą, można to robić poniżej krytyki. Jeśli chcecie kilka wskazówek dla właściwej opcji pierwszej, odsyłam:

Czy wiesz jak stworzyć blogowy wpis idealny? Część #1: Nagłówek

Ci, którzy stawiają na niską jakość a przy okazji korzystają z fejsbuka do promocji swoich treści, powinni zadrżeć i pomyśleć nad zmianą swojej polityki. Fejsbuk postanowił zaktualizować swój algorytm, w taki sposób, by podczas ustalania widoczności na popularnej ścianie, wziął on pod uwagę także ClickBaiting. Oczywiście na chwilę obecną w połowiczny sposób taki algorytm już funkcjonuje, który sprawdza jak szybko użytkownik porzuci stronę, na którą przeszedł z samego portalu społecznościowego. Tym samym nadając odpowiednio niższe wagi posta.

clickbait-komiks

Jak zamierzają jednak poradzić sobie w bardziej bezpośredni sposób? Otóż przeanalizowane zostaną nagłówki serwisów i wyłonione te, która uznane zostaną za te, które nieetycznie zachęcają do kliknięcia. Spośród nich zostanie sporządzona lista zastrzeżonych słów kluczowych, których użycie spowoduje obniżenie zasięgów całego serwisu w przypadku stałego korzystania z zastrzeżonych słów. Można nawet zaryzykować stwierdzenie wpadnięcia w filtr, z którego jest jednak wyjście. Jak podaje fejsbuk, bramą jest dobrej jakości treść. Cały mechanizm zaś same fejsbuk przyrównuje do popularnych filtrów antyspamowych.

Pomysł i idea zapowiada się naprawdę dobrze, boje się jednak o realizację. W końcu Ci, którzy żyją z krzykliwych nagłówków będą musieli znaleźć sposób, tym samym będą korzystać ze słów alternatywnych, mniej popularnych? Skupią się na grafikach i treści w zdjęciach? Co w przypadku kiedy właściciel fanpage użyje w dobrej wierze zastrzeżone słowo? Oczywiście nie zakładam, że mechanizm będzie aż tak prosty, by rykoszetem dostawały postronne profile, jednak mam obawy do skuteczności tego pomysłu.

Jak się właściwie bronić? Mieć pewność, że to co robimy jest dobrej jakości? Z pewnością przyda się best practices odnośnie tworzonych treści, w której naczelna zasada jest dość prosta: nagłówek ma informować, a nie budzić wątpliwości.