Facebook rezygnuje z czynnika ludzkiego w wirtualnym asystencie "M"

Facebook rezygnuje z czynnika ludzkiego w wirtualnym asystencie "M"!

Opublikowano 7 miesięcy temu -


Kolejny dzień, kolejne nowości i to nie byle jakie! Mówi się coraz częściej o wspieraniu i wykorzystywaniu sztucznej inteligencji i potencjale jej uczenia. Facebook wykorzystał ten fakt już 2,5 roku temu, kiedy doszło do stworzenia wirtualnego asystenta Messengera "M". Teraz wycofuje się
z raz podjętej decyzji. Dokąd zmierza?

Czym jest "m"?

M, to wirtualny asystent, który używając zasobów ludzkiej inteligencji (trenerów) rozbudowuje swoją sieć neuronową i jest w stanie lepiej rozpoznawać nasze potrzeby i na nie odpowiadać. Zespół stojący za "M" to 10-osobowy startup.
W momencie klarowania całego konceptu plan był niezwykle ambitny, a sam Facebook mówił o zaangażowaniu większej liczby osób. Przemyślana była również kwestia "śliskich" tematów - polityki, wojny, zmian klimatu, a także szczepionek. Funkcja dostępna była poprzez bota na Messengerze jedynie dla 2 000 osób tylko w Californii.

W czym pomaga nam "M" ?

Piszę pomaga, ponieważ "M" w tym kształcie istnieć będzie jedynie do 19.01.2018 roku.  To dzięki niemu możemy wygodnie, z poziomu Messengera, zaplanować spotkanie, zamówić UBERa, dokonywać płatności oraz wysyłać naklejki i GIFy.
Te funkcje jak najbardziej nadal pozostaną aktywne.

Co się zmieni?

Facebook postanowił zrezygnować z ludzkiego komponentu w "M". Opisane jednak funkcje związane z planowaniem spotkań i zamawianiem UBERa pozostaną nadal aktywne. Facebook do końca nie określił dlaczego wycofał się z wcześniej podjętych postanowień szerzenia swojego pomysłu już nie jako wersji Beta. "M" z ludzkim komponentem określony został jako eksperyment. Ze strony Facebooka pojawiło się jedynie enigmatyczne stwierdzenie jakoby bot służył do nauki ludzkich potrzeb
i oczekiwań względem wirtualnego asystenta i podobno ten warunek został spełniony.

Konkurencja?

Na horyzoncie pojawiła się jednak zupełnie nowa perspektywa i...pochodzi ona
z samego Facebooka, a dokładniej od jednego z byłych pracowników. Poznajcie Fina. Fin, to, można powiedzieć, lustrzane odbicie "M" z dość wysoką stawką - 1$ za minutę z dostępnością 24/7. Oprócz standardowych funkcji Fina wyróżnia jedno - uczy się ludzkich nawyków, negocjuje, a nawet..tworzy strony! Co więcej..ten produkt otwiera się ku szerszej publice i może zrewolucjonizować świat technologii. Zobaczcie, co potrafi:

Facebook nie wykorzystał swojej szansy, ale na pewno zrobił to z konkretnego powodu. Czy w takim razie jest to idealne pole dla FINa, który niczego się nie boi,
a potrafi zdecydowanie więcej i..wciąż jest głodny wiedzy? Poczekamy, zobaczymy!