Rokrocznie w okolicach nowego roku szkolnego dostajemy kolejną edycję sztandarowej produkcji studia EA Sports – FIFA. Pierwszym akcentem, nadchodzącej wielkimi krokami FIFY 21, są nowe okładki, zaprezentowane dziś przez producentów gry.

Jeszcze kilka lat temu FIFA toczyła zaciętą walkę z serią Pro Evolution Soccer o miano najlepszej symulacji piłki nożnej. Produkt od EA Sports wygrywał grafiką i licencjami, a gra od Konami przyciągała graczy realizmem rozgrywki. Dziś twórcy FIFY już nawet nie kryją się z tym, że ich tytuł jest zręcznościówką nastawioną na zarabianie ogromnych pieniędzy na lootboxach. Od wielu lat żaden producent nie podjął rękawicy i nie spróbował przełamać duopolu EA Sports i Konami.

Od jakiegoś czasu mówiło się, że gwiazdą okładki nadchodzącego tytułu będzie Kylian Mbappé. Wycieki potwierdziły się – najlepszy piłkarz młodego pokolenia i w ogóle jeden z najlepszych zawodników świata zadebiutuje w tym roku jako gwiazda okładki gry. Najczęściej na froncie pudełka FIFY pojawiał się Wayne Rooney. Ponad raz widniał na nim także Ronaldinho, Messi i Cristiano Ronaldo. Ciekawostką jest, że na okładce pierwszej FIFY pojawił się… Piotr Świerczewski.

R E K L A M A

Od FIFY 97 okładki gry były dość monotonne. W centralnym miejscu coveru znajdowało się mniej lub bardziej przerobione zdjęcie piłkarza lub piłkarzy. Całości towarzyszyła nazwa gry z datą określającą kolejną wersję i tyle. W tym roku twórcy postanowili zaszaleć. Okładka będzie kolażem zdjęć Kyliana Mbappé z subtelnymi dodatkami, utrzymanymi w modnym ostatnio trendzie nazywanym brutalizmem. Chęć odświeżenia dość skostniałych okładek należy ocenić pozytywnie, jednak gorzej z realizacją. Mam wrażenie, że projektanci podeszli do okładki dość zachowawczo, przez co całość wygląda jak wczesny szkic, a nie finalny design.

Nieco lepiej wygląda okładka wersji „Champions Edition”. Wszystko dzięki lepszemu moim zdaniem doborowy zdjęć i odważniejszemu użyciu bardzo modnej ostatnio, pozbawionej wypełnienia, zmultiplikowanej typografii. Na plus z pewnością także wyszło jej zastąpienie klasycznego logo EA Sports, jego monochromatyczną odmianą.

Zdecydowanie najlepiej i najbardziej świeżo wygląda okładka najdroższej wersji – „Ultimate Edition”. Mamy tu do czynienia z czarno-białym zdjęciem Kyliana w bardzo casualowej odsłonie. Zdjęciu towarzyszy stonowana typografia. Podoba mi się ta okładka, tylko mało w niej piłki. Równie dobrze mogłaby być okładką płyty muzycznej, plakatem do filmu czy okładką magazynu modowego.

A Wam jak podobają się nowe okładki FIFY? Podzielacie moje wątpliwości?