Dzwonię do Ciebie, ale zanim zaczniemy - posłuchaj trochę muzyczki. Czyli o telemarketerach i wątpliwych standardach | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Dzwonię do Ciebie, ale zanim zaczniemy - posłuchaj trochę muzyczki. Czyli o telemarketerach i wątpliwych standardach

Opublikowano 3 lata temu - 3


A może kredycik potrzebny? A może dobierze Pan dodatkowy telefon, bo przecież mamy taką niebywałą ofertę, że byłby Pan niespełna rozumu, gdyby Pan nie skorzystał. Oczywiście przesadzam, ale na podobne oferty telefoniczne zawsze staram się grzecznie dziękować, no chyba że ktoś zada mi pytanie z serii:

A dlaczego Pan nie jest zainteresowany?

Wtedy z reguły ucinam dyskusje, wiedząc że dalsze dyskutowanie zakończy się tylko niepotrzebnymi nerwami. Oczywiście rozumiem pracowników infolinii czy innych operatorów, wciskających mydło i powidło przez telefon. To w końcu ich praca, by wcisnąć nam coś, czego z reguły nie potrzebujemy. Niemniej nie rozumiem pewnych zachowań, które niestety stają się standardem. Jednym z przykładów niech będzie powyższe pytanie. Zakładam, że jest prawdopodobnie forma odegrania się konsultanta, kiedy tylko z góry odpowiadam, że nie jestem zainteresowany tym co ma mi do zaoferowania.

Ostatnio bardzo ciekawych praktyk telefonicznych sprzedawców doświadczyłem podczas rozmowy z konsultantem z UPC. Pani grzecznie się przedstawiła i ku mojemu zaskoczeniu, zamiast wciskać mi ciemnotę zaczęła z zupełnie innej beczki:

Jakie filmy lubi Pan oglądać?

Zaciekawiony nową dla mnie techniką odpowiedziałem. Pani postanowiła od razu przejść do ofensywy i stwierdziła, że ich serwis VOD to wszystko posiada. Nieco rozczarowany, że być może będę miał do czynienia z nieco bardziej wysublimowaną formą wciskania - grzecznie podziękowałem. Gdy kilka dni później zadzwoniła kolejna osoba z UPC, na pytanie jakie filmy oglądam odpowiedziałem, że żadne. Pani nie okazała żadnego zmieszania i powiedziała, że to niemożliwe. A jednak. Kulturalnie podziękowała za poświęcony czas i postanowiła szukać innej ofiary.

Jak sobie radzić z takim natrętami, kiedy nie macie ani ochoty, ani czasu na jałowe dyskusje?

Jest jeden ciekawy sposób. Jeżeli osoba dzwoniąca poinformuje Cię, że rozmowa jest lub może być nagrywana, powiedz jasno i wyraźnie, że nie wyrażasz na to zgody. Kilka razy mi się przytrafiło, a osoby po drugiej stronie były szczerze zaskoczone po czym niemiłym głosem życzyły mi:

miłego dnia

Na ogół jestem cierpliwy, gdyż zdaje sobie sprawę, że Ci ludzie mają tak niewdzięczną pracę, stąd z reguły wysłucham tego co mają do zaproponowania i serdecznie dziękuje, kończąc rozmowę. Niemniej jest jeden taka forma nagabywania, której nigdy nie zaakceptuje i będę piętnował póki taka forma wciskania będzie funkcjonować. Dzwoni telefon, ja naturalnie odbieram. Co słyszę w słuchawce? Słyszę wątpliwej jakości muzyczkę, pozbawioną gitar i perkusji. Po czym po kilkunastu sekundach telefon odbiera konsultant, przedstawia się i zaczyna litanię. Pytam, jak to jest, że oni dzwonią do mnie, a ja zmuszony jestem czekać na połączenie?

Konsultant zmieszany odpowiada, że niestety nie ma na to wpływu i tak działa ich system. Oczywiście moje nerwy spadają na niewinnego konsultanta, który staje się ofiarą optymalizacji czasu jego infolinii. Telefon za telefonem, wydajność ponad wszystko. Szkoda tylko, że w takiej sytuacji brakuje w tym wszystkim odrobiny szacunku do osoby odbierającej telefon po drugiej stronie. W końcu ja także poświęcam swój czas, nie dość by wysłuchać tępej muzyczki, a potem czas na wysłuchanie i odmówienie konsultantowi. Zarzekłem się, że prędzej piekło zamarznie niż pozostanę na linii, kiedy dzwoniąc do mnie - zmuszą mnie do czekania na połączenie, istna paranoja! Wy także się nie dajcie i piętnujcie tan kontrowersyjną praktykę.