A dlaczego Pan nie jest zainteresowany?

Wtedy z reguły ucinam dyskusje, wiedząc że dalsze dyskutowanie zakończy się tylko niepotrzebnymi nerwami. Oczywiście rozumiem pracowników infolinii czy innych operatorów, wciskających mydło i powidło przez telefon. To w końcu ich praca, by wcisnąć nam coś, czego z reguły nie potrzebujemy. Niemniej nie rozumiem pewnych zachowań, które niestety stają się standardem. Jednym z przykładów niech będzie powyższe pytanie. Zakładam, że jest prawdopodobnie forma odegrania się konsultanta, kiedy tylko z góry odpowiadam, że nie jestem zainteresowany tym co ma mi do zaoferowania.

Ostatnio bardzo ciekawych praktyk telefonicznych sprzedawców doświadczyłem podczas rozmowy z konsultantem z UPC. Pani grzecznie się przedstawiła i ku mojemu zaskoczeniu, zamiast wciskać mi ciemnotę zaczęła z zupełnie innej beczki:

Jakie filmy lubi Pan oglądać?

Zaciekawiony nową dla mnie techniką odpowiedziałem. Pani postanowiła od razu przejść do ofensywy i stwierdziła, że ich serwis VOD to wszystko posiada. Nieco rozczarowany, że być może będę miał do czynienia z nieco bardziej wysublimowaną formą wciskania – grzecznie podziękowałem. Gdy kilka dni później zadzwoniła kolejna osoba z UPC, na pytanie jakie filmy oglądam odpowiedziałem, że żadne. Pani nie okazała żadnego zmieszania i powiedziała, że to niemożliwe. A jednak. Kulturalnie podziękowała za poświęcony czas i postanowiła szukać innej ofiary.

Jak sobie radzić z takim natrętami, kiedy nie macie ani ochoty, ani czasu na jałowe dyskusje?

Jest jeden ciekawy sposób. Jeżeli osoba dzwoniąca poinformuje Cię, że rozmowa jest lub może być nagrywana, powiedz jasno i wyraźnie, że nie wyrażasz na to zgody. Kilka razy mi się przytrafiło, a osoby po drugiej stronie były szczerze zaskoczone po czym niemiłym głosem życzyły mi:

miłego dnia

Na ogół jestem cierpliwy, gdyż zdaje sobie sprawę, że Ci ludzie mają tak niewdzięczną pracę, stąd z reguły wysłucham tego co mają do zaproponowania i serdecznie dziękuje, kończąc rozmowę. Niemniej jest jeden taka forma nagabywania, której nigdy nie zaakceptuje i będę piętnował póki taka forma wciskania będzie funkcjonować. Dzwoni telefon, ja naturalnie odbieram. Co słyszę w słuchawce? Słyszę wątpliwej jakości muzyczkę, pozbawioną gitar i perkusji. Po czym po kilkunastu sekundach telefon odbiera konsultant, przedstawia się i zaczyna litanię. Pytam, jak to jest, że oni dzwonią do mnie, a ja zmuszony jestem czekać na połączenie?

Konsultant zmieszany odpowiada, że niestety nie ma na to wpływu i tak działa ich system. Oczywiście moje nerwy spadają na niewinnego konsultanta, który staje się ofiarą optymalizacji czasu jego infolinii. Telefon za telefonem, wydajność ponad wszystko. Szkoda tylko, że w takiej sytuacji brakuje w tym wszystkim odrobiny szacunku do osoby odbierającej telefon po drugiej stronie. W końcu ja także poświęcam swój czas, nie dość by wysłuchać tępej muzyczki, a potem czas na wysłuchanie i odmówienie konsultantowi. Zarzekłem się, że prędzej piekło zamarznie niż pozostanę na linii, kiedy dzwoniąc do mnie – zmuszą mnie do czekania na połączenie, istna paranoja! Wy także się nie dajcie i piętnujcie tan kontrowersyjną praktykę.


Posłuchaj nas!