Dziś jest jeden z tych dni, kiedy w głowie pustka | DailyWeb.pl

Dziś jest jeden z tych dni, kiedy w głowie pustka

Opublikowano 8 miesięcy temu - 4


Zauważyłem pewną prawidłowość, im dalej w las tym coraz ciemniej. To właściwie pewna oczywistość, przeraża mnie jednak fakt, że im człowiek robi się starszy, osiągając kolejne kamienie milowe w codziennym życiu do odbębnienia, to tym mniej czasu na wszystko. To jednak nie problem, a ten pojawia się kiedy efektem ubocznym dopada zmęczenie, ale nie takie zwykłe. Ot te przewlekłe, które blokuje właściwie wszystko. Dziś jest jeden z tych dni, kiedy w głowie pustka.

Każdego wieczora planowane są publikacje na DailyWeb na dzień kolejny. To moment, kiedy można usiąść i wybrać najciekawsze materiały, które chciałbym Wam przedstawić. Głównie niusy, bo jest ich z reguły tyle i na tyle interesujących, że inne mają mniejsze znaczenie. Każdego wieczora ta sama procedura, czasami uda się dokończyć, czy stworzyć na szybko materiał, który tego konkretnego dnia pojawi się na DailyWeb. Ot pewna rutyna, która jednak sprawia frajdę i jest pewną formą odprężenia.

Zdarzają się dni, że RSS świeci pustkami i w zasadzie w głowie też brak ciekawych pomysłów. Wtedy wówczas w grę wchodzą zapisane linki na FB, które zawsze trzymam na takie sytuacje. Ostatecznie zawsze pojawia się coś. Inną gorszą odmianą jest sytuacja, gdy i mój zapas świeci pustkami, wtedy pozostaje drugie koło ratunkowe, które sprawdza się zawsze: kolejny odcinek cyklu, których na DailyWeb jest kilka (Webowy Miszmasz, Motywy do Wordpress, Gdybym miał zmienić motyw, to wybrabłym(...) etc.). To dość zabawne, bo Webowy Miszmasz właściwie wziął się stąd, że miałem kilka ciekawych linków do podzielenia się, ale tworzenie osobnego wpisu, byłoby strzelaniem z armaty do wróbla. Oczywiście do tej pory WM pełni tą samą rolę, ale dodatkowo pomaga w sytuacjach kryzysowych, kiedy w głowie pustka. Wszystkie pozostałe minicykle, stały się w pewnym sensie lekarstwem na brak pomysłów.

Jest jeszcze gorsza odmiana pustki w głowie. Ciężko ją nazwać, ale określenie jej jako pustki absolutnej, nie byłoby przesadzone. To ta najbardziej krnąbrna, która nie bierze żadnych jeńców. Dopada bardzo rzadko ale robi to nagle i uśmierca natychmiastowo każdą najmniejszą chęć czy pomysł na tekst. Jest zabójczo skuteczna i co gorsza nie znalazłem jeszcze na nią sposobu. RSSy pękają w szwach, zapasowa lista na Facebooku prosi o uwagę, ale nic z tego. Nie ma najmniejszych szans. Co wtedy? Pozostaje wyłączyć komputer, zrobić sobie herbatę/drinka i poddać się, przeleżeć przed TV i liczyć, że następnego dnia jej nie będzie.

Paradoksalnie, ten tekst jest formą pobudzenia kreatywności czy formą walki ze wspomnianą pustką, ale wiecie co? To nic nie zmienia.