Pierwsze miesiące były wręcz iście pozytywne. Oczywiście nie dla ludzi, ale dla przyrody i natury. Media rozpisywały się o zwierzętach, które wchodzą na ulice, pod domy, próbując odbić zajęty przed laty przez ludzi teren. My natomiast musieliśmy zmienić swoje życie, nauczyć się żyć w maskach. I o jednym aspekcie zapomnieliśmy.

Miliardy zużytych masek i jednorazowych rękawiczek foliowych nie mogło nie wpłynąć na środowisko. Już po pierwszych miesiącach głośno było o odnajdowaniu rękawiczek w oceanach, co oczywiście odbija się na podwodnej faunie i florze. Okazuje się, że może być sposób na zużyte maseczki, których dziennie na świecie zużywamy nawet 7 miliardów sztuk.

Drogi wyłożone… maseczkami

Tak, jest to możliwe. Okazuje się również, że zbudowane z maseczek drogi mogą być mocniejsze niż te tradycyjne. Badania na ten temat opublikowano w magazynie Science of the Total Environment. Najłatwiejsze w tym wszystkim jest wymyślenie zastosowania i przyznanie się do tego, że coś z maseczkami trzeba zrobić. Zamiast wyrzucać je na śmietniki warto je wykorzystać. Problem jednak zaczyna się w momencie, kiedy musimy pomyśleć, jak zebrać te maseczki. Liczby to jedno, a zebranie masek w jedno miejsce to już w ogóle inna bajka.

Podczas badań na Uniwersytecie RMIT w Australii opracowano specjalny materiał. Składa on się z rozdrobnionych maseczek na twarz, a także z kruszywa odzyskanego z betonu (RCA). Produkt pochodzący z maseczek wiąże cały materiał, dzięki czemu jest on mocniejszy niż standardowy beton.

maski
RMIT University

Jak donosi serwis fastcompany.com, zużyte maseczki w 75% zanieczyszczają środowisko i nie trafiają na wysypiska. Głównie lądują w oceanach i lasach.

Naukowcy wyliczyli, że wykorzystanie maseczek do budowy dróg mogłoby obniżyć koszty o około 30%. Nie jest to powalająca suma, ale ma olbrzymi wpływ na środowisko. Miliardy masek trafiłyby w drogi, a nie do środowiska.

Pamiętajmy: prawie 7 miliardów masek… DZIENNIE!


Posłuchaj nas!