2,6 miliona dolarów zadośćuczynienia

Na uregulowanie roszczeń o „systemową rekompensatę i dyskryminację przy zatrudnianiu” w biurach w Kalifornii i Waszyngtonie Google zapłaci prawie 2,6 miliona dolarów – poinformował w poniedziałek Departament Pracy Stanów Zjednoczonych.

Podano jednocześnie, że wykryto różnice w wynagrodzeniach, które dotknęły inżynierów Google płci damskiej, a także kobiety i kandydatki do pracy z Azji. W ramach ugody Google przekaże 1,3 miliona dolarów zaległego wynagrodzenia wraz z odsetkami 2600 kobietom oraz 1,2 miliona dolarów prawie 3000 niezatrudnionym kandydatom.

Dyskryminacja płciowa pozostaje problemem systemowym. Pracodawcy muszą przeprowadzać regularne audyty kapitału wynagrodzeń, aby zapewnić, że ich systemy wynagrodzeń promują równe szanse

powiedziała w oświadczeniu Jenny R. Yang, dyrektor programowa departamentu Office of Federal Contract Compliance.

Google zgodziło się również przeznaczyć 1,25 mln USD na wyrównanie kapitału w ciągu następnych pięciu lat w kilku swoich biurach w Stanach Zjednoczonych, w tym w Nowym Jorku i Seattle. Audyty resortu pracy odbywały się w latach 2014-2017.

Uważamy, że każdy powinien otrzymywać wynagrodzenie na podstawie wykonywanej pracy, a nie tego, kim jest. Należy dużo inwestować, w procesy rekrutacyjne i wynagrodzenia, by były sprawiedliwe i bezstronne. Przez ostatnie osiem lat przeprowadzaliśmy coroczną wewnętrzną analizę kapitału płacowego, aby zidentyfikować i wyeliminować wszelkie rozbieżności

– powiedziała rzeczniczka Google w oświadczeniu.

Co ciekawsze, przeglądając raporty firmy, które zostały opublikowane w maju, wyraźnie dopatrzeć się można, że globalna siła robocza Google to 68% mężczyzn i 32% kobiet.

32% w stosunku do całości zatrudnienia to dość dużo, dlatego tym bardziej nie potrafię zrozumieć zaistniałej sytuacji. A jeszcze bardziej zadziwiające jest to, że niewygodne fakty, które właśnie wyszły na jaw, są dosłownym dolaniem oliwy do ognia. Ugoda, na którą zgodziło się Google, została zawarta dosłownie w tym samym momencie, kiedy firma borykała się z innymi problemami natury pracowniczej.

W grudniu ubiegłego roku Krajowa Rada ds. Stosunków Pracy złożyła skargę przeciwko Google za rzekome odwetowe wobec pracowników-aktywistów. Według oskarżeń Google złamało amerykańskie prawo pracy, przeprowadzając ankiety, przesłuchując i zwalniając pracowników aktywistów. Ponadto, powszechne oburzenie wśród szeregowej siły roboczej Google i szeroko rozumianej branży technologicznej, wywołało odejście Timnity Gebru. Wybitnego badacza sztucznej inteligencji i jednej z niewielu czarnoskórych kobiet w tej dziedzinie, która powiedziała, że ​​została wyrzucona z pracy z powodu artykułu badawczego, w którym wskazała ryzyko stronniczości w sztucznej inteligencji – w tym systemu wykorzystywanego przez wyszukiwarkę Google.

gebru

Cóż, trzeba przyznać, że to jedna z tych afer, która nie wypływa dobrze na wizerunek marki. Dziwi mnie natomiast, że tak ogromne przedsiębiorstwo, jak Google „pozwala sobie” na takie sytuacje.

Pojawi się jednocześnie pytanie, czy tylko pozornie jesteśmy ludźmi innowacji i rozwoju XXI wieku? Czy jednak nadal pozostajemy w umysłowym średniowieczu, stwarzając iluzję, jakiej dzisiejszy świat wymaga?


Posłuchaj nas!