Prace nad drugą częścią cyklu dobiegają końca. W nowy tytuł będziemy mogli zagrać już 7 grudnia.

Pierwsza gra z serii osiągnęła ogromny sukces na arenie międzynarodowej (zagrało w nią już ponad 23 mln graczy!). Warto jednak wspomnieć, że to nie pierwszy tytuł polskiego studia traktujący o tematyce apokalipsy zombie.

Prawie 10 lat temu ukazało się bowiem „Dead Island”, które też zyskało niemałą popularność. Pewne różnice między wspomnianymi tytułami widać gołym okiem, ale w wielu elementach są one dosyć podobne. Polacy z zebranym bagażem doświadczeń stworzyli grę jeszcze lepszą, a to pozwoliło im podejść do kontynuacji jako produkcji prawdziwie wysokobudżetowej.

Dying Light 2 może nas zaskoczyć

W „Dying Light 2: Stay Human”, oprócz dobrze znanych mechanik parkourowych wzbogaconych o nowe animacje (których łącznie będzie ponad 3000!), otrzymamy nowe metody walki czy drzewka dialogów z możliwością dokonywania wyborów. Historia ma być bardziej rozbudowana i pozwalać graczowi na interakcję, zachęcając do uważniejszej gry.

Jak mówią twórcy, nasze decyzje będą miały wyraźny wpływ na lokacje, które przyjdzie nam eksplorować podczas rozgrywki. Na przykład, jeśli zdecydujemy się na wspomożenie pewnej frakcji w uzyskaniu ekskluzywnego dostępu do elektryczności, wpłynie to negatywnie na resztę miasta.

Niestety, patrząc na zwiastuny, nie zachwyca oprawa graficzna, bo, biorąc pod uwagę obecne możliwości technologiczne maszyn do gier, można było oczekiwać czegoś więcej. To nie oznacza wcale, że jest źle, ale jednak ten aspekt delikatnie mnie martwi.

Po zapowiedziach można odczuć, że Techland przygotował dla fanów serii sporo zmian i nowych funkcji. Nie ma co się jednak dziwić, prace nad grą trwają już od kilku lat. Na obecną chwilę całokształt wygląda bardzo obiecująco i z pewnością będę chciał sprawdzić, jak ostatecznie wyszła Polakom kontynuacja, bo poprzeczkę zawiesili bardzo wysoko.

Mimo że „Dying Light 2” zapowiada się naprawdę dobrze, nauczeni przykładem pewnej innej długo wyczekiwanej premiery (tak, chodzi o Cyberpunka) powinniśmy podejść do tematu z pewną dozą ostrożności. Czy produkcja okaże się prawdziwym sukcesem, czy też czeka nas powtórka z końca poprzedniego roku – dowiemy się już za kilka miesięcy.


Autorem artykułu jest Paweł Sowada.


Posłuchaj nas!