Drogie Apple - NIE, NIE CHCĘ zainstalować Waszej aktualizacji! | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Drogie Apple - NIE, NIE CHCĘ zainstalować Waszej aktualizacji!

Opublikowano 12 miesięcy temu - 4


No krew mnie nagła zalała i to nie ze względu na wynik naszej piłkarskiej reprezentacji. Chociaż pewnie i emocje z tego smutnego widowiska się także dołożyły. Apple po kilkunastu miesiącach ciągłego zawracania dupy o aktualizacje, dopięło swego. Przypadkiem potwierdziłem instalacje.

Jestem wielkim fanem rozwiązań Apple - tak brzmi każdy początek wpisu, gdzie trzeba wylać gorzkie żale. Tak faktycznie jest. Zaczęło się od ajfona, potem był/jest nawet Macbook, a w międzyczasie systematycznie kupowany kolejny iPad mini. O ile przy każdej aktualizacji nie mam problemu, by zainstalować ją na smartfonie czy komputerze, o tyle wychodzę z założenia, że aktualizacje tych urządzeń, to wciskanie im kosy pod żebra - jak by powiedział stadionowy huligan (dalej nawiązując do motywu piłkarskiego z początku).

Bujaj się Apple

Dlaczego, zapytacie? Odpowiedź jest dość oczywista, nie potrzebuje nowych ficzerów, łat bezpieczeństwa i innego cholerstwa pakowanego do aktualizacji, bo uśmierca to prędkość działania mojego urządzenia. Nauczony doświadczeniem z posiadania pierwszego iPada mini, powiedziałem sobie, że żadna aktualizacja nie dotknie mojego kolejnego tabletu. Niestety raz zmiękłem, kiedy się okazało, że Feedly (narzędzie, którego używam do wyszukiwania niusów, inspiracji na teksty na bloga), powiedziało jasno, że nowa wersja wymaga najświeższego systemu iOS. Po tym wyjątku, stałem się jeszcze bardziej czujny.

Nie było by problemu w tym wszystkim, gdyby nie drobny szczegół. Apple postanowiło atakować mnie raz dziennie prośbą o wykonanie aktualizacji i kilka opcji do wyboru. Zrób aktualizacjeodłóż. A gdzie opcja: daj mi spokój? Nie ma. Wiedziałem, że kiedyś przyjdzie ten dzień, kiedy przypadkiem kliknę na opcję pierwszą i tak też w końcu się stało. Pełen nerwów oglądam znoje piłkarskie naszej reprezentacji, nienaturalnym chwytem trzymając iPada i pilot od TV i w zasadzie zadziała się magia, kiedy bez żadnego potwierdzenia, otrzymałem komunikat o rozpoczętej aktualizacji.

Żegnaj sprawny iPadzie

Blady strach, niedowierzanie. Dotychczas trzeba było dodatkowo potwierdzać regulaminy czy inne cuda, zanim urządzenie zacznie się aktualizować, a tu dosłownie nic. Tablet się uruchomił ponownie i zainstalował wszystkie brakujące aktualizacje z dwóch lat.

Pierwsze uruchomienie i zauważalnie wolniejsze działanie. Krew nagła mnie zalała, bo opcji powrotu nie ma. Nie ma możliwość wyłączenia tych cholernych powiadomień, jest możliwość zabawy w kotka i myszkę, którą ostatecznie wygra i tak Apple. Tylko dlaczego jako właściciel urządzenia nie mam na to wpływu? Nie chce aktualizacji, bo chce sprawnego działania do dosłownie kilku rzeczy, a walka o fragmentacje, ot by wszyscy mieli najnowszy system. A za chwile się okaże, że trzeba zmienić urządzenie, bo sprzętowo urządzenie nie daje rady. Kpina!

Drogie Apple, powiem Wam bez ogródek:

giphy