"Drake Hollow" próbowali złapać zbyt wiele srok za ogon

Opublikowano 26.10.2020 21:22 -


Ostatnio wziąłem się za ogrywanie produkcji nastawionych na współpracę pomiędzy graczami. Na pierwszy ogień poszedł tytuł "Drake Hollow". Trailer wyglądał całkiem interesująco. Odniosłem wrażenie, że będzie to połączenie gry strategicznej z elementami zarządzania niewielką osadą. A współpraca? Opcjonalny dodatek, coś dla osób lubiących wspólnie spędzać czas w wirtualnych światach i odpierać ataki wrogich istot. To tyle o materiałach promocyjnych, pora zastanowić się nad tym, jak wypadła realizacja.

Moim zdaniem "Drake Hollow" lepiej sprawdziłoby się jako porządnie zrealizowany survival, niż próba pożenienia różnych gatunków. Eksploracja świata dawała mi najwięcej przyjemności. Duże interesujące lokalizacje, co prawda czasem pustawe, ale potrafią oczarować swoim klimatem. Ciekawe na odbiór produkcji działa konieczność przechodzenia pomiędzy kolejnymi wyspami. Na taką wyprawę trzeba się odpowiednio przygotować. Zabrać specjalne kamienie ochronne, zestaw broni, a także trochę przedmiotów pozwalających na odzyskanie utraconego życia.

Oczyszczanie wysp z przeciwników oraz zbieranie zasobów było rewelacyjne! Uważam, że gdyby twórcy skoncentrowali się głównie na tych elementach, to "Drake Hollow" byłoby ciekawsze. Jednak postąpili inaczej.

Zebrane zasoby trzeba wykorzystywać do rozbudowy osady. To taki element gry strategicznej, ale bardzo płytko zrealizowany. Nie ma żadnych ciekawych łańcuchów produkcyjnych lub bardziej rozbudowanego sposobu zarządzania populacją. Odnoszę wrażenie, że jest to taka wariacja na temat budowania obozów w grach survivalowych. Każdy, kto chociaż przez chwilę postanowił powalczyć o przetrwanie, wie, że dużo zależy od umieszczenia i rozbudowania pierwszego obozu. Twórcy chcieli tutaj coś dodać, trochę rozruszać ten element. Wyszło średnio. To zarządzanie osadą opiera się w dużej mierze na ciągłym przynoszeniu nowo zdobytych przedmiotów.

Tym bardziej że trzeba wracać, ponieważ w wyraźnie zaznaczonych odstępach czasu, obóz jest atakowany. Najwyraźniej flirt ze strategią to za mało! Trzeba było jeszcze dorzucić jakieś zagrożenie, żeby było ciekawiej. Nie jest.

"Drake Hollow" rozmywa się na każdym kroku, jednak najgorszy był dla mnie grind. Domyślam się, że rozbudowę osady można przyspieszyć poprzez zaproszenie kilkorga znajomych, ale chyba nie o to chodzi w grach kooperacyjnych. Może lepsze byłoby dzielenie się zadaniami? Jedna osoba pilnuje osady, a druga zbiera zasoby? W przypadku "Drake Hollow" ta taktyka niespecjalnie się sprawdzi. Zdecydowanie lepiej jest przyspieszyć eksplorację, a do obozu wracać tylko wtedy, gdy jest atakowany. Efekt? Każdy dodany do gry element zostaje spłycony i cała zabawa zaczyna przypominać bieganie w tę i z powrotem.

Moim zdaniem twórcy "Drake Hollow" próbowali złapać zbyt wiele srok za ogon, co przełożyło się na rażącą niedookreśloność ich gry. Szkoda, bo zaproponowany tam świat ma spory potencjał, który nie został dobrze wykorzystany.

Wieści z Rozładowani.pl