Doświadczenie mapowania - genialny zabijacz czasu na jesienne wieczory

Opublikowano 16.11.2020 13:11 -


Mamy listopad, wieczory coraz dłuższe, pogoda potrafi być trudna do zniesienia. Zawsze można zanurzyć się w jakiejś historii. Książka, film, serial, gra, do koloru, do wyboru! Ja chciałbym zaproponować coś niezobowiązującego, drobiazg, który wręcz wrył mi się w pamięć. Właśnie dla takich przeżyć, dla doświadczeń, uwielbiam eksplorować przestrzeń gier niezależnych. Na moim dysku wylądowała produkcja "Carto". Kupiła mnie ciekawym podejściem do mapy oraz cudowną grafiką.

Warstwa wizualna jednemu możne się spodobać, a drugiemu już nie. Ja po prostu lubię taką formę prezentowania świata. Dwa wymiary, ładne postacie oraz świetne animacje. Tylko, czy to wystarczy, aby stworzyć ciekawą grę? Oczywiście, że nie, trzeba mieć jeszcze jakiś dobry pomysł! Twórcy "Carto" go mieli. Do tej pory mapa w kontekście cyfrowych światów kojarzyła mi się z czymś gotowym. Wcześniej narzuconym, formą nawigacji po przestrzeni oraz fabule.

Jak już namierzyłem skrót klawiszowy do mapy, to otwierałem ją po to, żeby zobaczyć gdzie, jestem i ile mi jeszcze zostało do eksploracji. W "Carto" jest inaczej. Tam trzeba sobie mapę ułożyć, najczęściej z zebranych w grze skrawków.

Co jest rewelacyjnym rozwiązaniem! Układam przestrzeń, po której się poruszam i w zależności od połączenia elementów, zaczynają się pojawiać nowe miejsca. W ten sposób prezentowany jest świat oraz popychana naprzód fabuła. Wskazówek na temat poprawnego, czyli odblokowującego nowe przestrzenie, ułożenia mapy trzeba szukać absolutnie wszędzie. Czasem jest to kierunek wiatru, innym razem dźwięk lub rysunek na ziemi. Postacie niezależne również chętnie pomogą w odkrywaniu kolejnych skrawków mapy, ale najczęściej jest to transakcja wiązana. Coś za coś, trzeba wykonać jakieś zadanie. Ale, żeby nie było zbyt prosto, znowu trzeba trochę namieszać w mapie.

Znaleźć dobre ułożenie, zgodne z pozyskanymi wskazówkami, aby na przykład, odszukać zagubione owce. Co często nie jest łatwe, ponieważ wymaga odpowiedniego połączenia elementów. Nie wszystkie do siebie pasują, trzeba zwracać uwagę na to, co na danym skrawku jest.

"Carto" kojarzy mi się z powolnym odkrywaniem nowego terytorium. Zaczynam od małego skrawka, niewielkiej porcji wiedzy, a potem mapa rośnie. Rozwija się, zmienia i pozwala mi na odkrywanie nowych historii. To doświadczenie nawigowania po nieznanym, eksploracji nieodkrytego, uważam za cudowną cechę "Carto". Ta gra świetne relaksuje, a dzięki elementom logicznym przyjemnie zmusza do myślenia. Cieszę się, że takie produkcje trafiają na rynek, ponieważ pokazują, że wcale nie trzeba tworzyć potężnej gry jako usługi. Czasem wystarczy coś drobnego, ale w swojej prostocie pięknego i wyjątkowego.

Polecam wszystkim miłośnikom interesujących narracji połączonych z przełamywaniem utartych schematów. "Carto" to udany i przemyślany eksperyment, który poza badaniem granic znanych z giereczek pojęć, oferuje także mnóstwo dobrej zabawy.

Wieści z Rozładowani.pl