Call of the Sea jest wyraźnie skoncentrowane na budowaniu różnych wrażeń i doświadczeń w odbiorcy. Co wspaniale przejawia się w konstrukcji poziomów. Otoczenie jest pełne detali, różnych drobiazgów, które budują nietypowy klimat tej produkcji. Twórcy ciekawie grają światłem i cieniem, podkręcają to wszystko niezłą muzyką i wręcz zachęcają do zaglądania w każdy kąt. Eksplorując przestrzenie w „Call of the Sea” czasem po prostu zatrzymywałem się, aby podziwiać kunszt, które pracowały nad stworzeniem tak interesującego otoczenia. https://www.youtube.com/watch?v=3NxiP-DoS74

Rzeźby, freski, porozrzucane przedmioty zaginionej ekspedycji oraz tajemnicze monumenty, to wszystko sprawia, że atmosferę w „Call of the Sea” po prostu się chłonie. Ja nie będę ukrywał, że mnie ta produkcja oczarowała. Od dawna coraz bardziej cenię sobie tytuły nastawione na opowiadanie historii, a nie rozwlekłe przemierzenia otwartego świata

Jednak czym byłaby przygodówka bez zagadek? Odpowiem, że tylko nudnym, bezbarwnym i marnym symulatorem chodzenia. „Call of the Sea” takie nie jest. Wiele łamigłówek z tego tytułu wymaga zaangażowania się w poszukiwanie rozwiązania. Czasem trzeba wykazać się spostrzegawczością. Innym razem koniecznie jest przejrzenie wszystkich dostępnych w okolicy. A potem trzeba zająć się zagadką. Są bardzo różne. Od zwykłego kombinowania z dźwigniami, po rozczytywanie gwiezdnych konstelacji.

Jednego jestem pewien – każda była świetnie osadzona w świecie, który eksplorowałem. Była związana z jego historią i solidnie umotywowana. Co jest dość ciekawe, ponieważ twórcy czasem zaskakiwali mnie dojechanymi pomysłami na łamigłówkę i czasem faktycznie musiałem się dobrze zastanowić, żeby znaleźć rozwiązanie.

„Call of the Sea” nie jest niczym odkrywczym. To po prostu porządnie zrealizowana gra. Interesujący tytuł dla odbiorców uwielbiających eksplorację oraz rozwiązywanie łamigłówek. Twórcy nie kombinują, nie próbują na siłę przełamać granic gatunku, na jaki się zdecydowali. Wzięli na warsztat przygodówkę, w której jednym z kluczowych elementów jest eksploracja otoczenia i postanowili wycisnąć z tej formy maksimum możliwości.

Udało im się. Właśnie dlatego warto zagrać w „Call of the Sea”! Żeby przekonać się o tym, że gaming to nie tylko rozbuchane otwarte światy. To także (a może przede wszystkim?) kunsztownie wykonane narracje. Opowieści oczarowujące odbiorcę i zmuszającego go do myślenia.


Posłuchaj nas!