Dobre towarzystwo, czyli codzienność z Marley No Bounds

Dobre towarzystwo, czyli codzienność z Marley No Bounds

Opublikowano 27.11.2019 20:05 - Akcja Partnerska


Bezprzewodowe głośniki zwykłem uważać za jeden z najgorszych wynalazków ludzkości. Głównie za sprawą młodzieży, która nagle zapragnęła podzielić się swoją ulubioną muzyką z postronnymi. Od razu zaznaczę, że drażni mnie takie postępowanie, niezależnie do tego, co akurat z takiego głośnika leci. Denerwuje mnie zarówno publiczne słuchanie Led Zeppelin, jak i najnowszych przebojów disco polo. Taki sprzęt traktowałem jako zbędny. Nie widziałem dla niego żadnych zastosowań. Po co więc wziąłem do przetestowania bezprzewodowy głośnik?

Właśnie po to, żeby się z nim zmierzyć. Nasz Naczelny często do mnie pisze, abym częściej wychodził z mojej strefy komfortu. Daje mi do zrozumienia, że gierczeki to nie wszystko, a gamedev to na pewno nie życie. Dlatego, od czasu do czasu, biorę sprzęt, dla którego kompletnie nie widzę zastosowania. Tym razem padło na bezprzewodowy głośnik House of Marley No Bounds.

Po otwarciu paczki stwierdziłem, że to całkiem solidnie wykonane urządzenie. Na dodatek wykonane z materiałów odzyskanych z recyklingu. Podstawa zrobiona jest z korka i ma gumowe antypoślizgi.

Cała konstrukcja otoczona jest silikonem. Wygląda porządnie, nie dostrzegłem żadnych niedoskonałości, czy odstających elementów. Bateria trzyma pełne 10 godzin, aby ją w pełni naładować, wystarczą dwie. Muzykę z House of Marley No Bounds można puścić za pomocą protokołu Bluetooth lub po kablu. Wybór należy do użytkownika. Wiem, że obecnie jesteśmy wręcz otoczeni urządzeniami umożliwiającymi łączność bezprzewodową, ale trzeba pamiętać o tym, że warto mieć możliwość podpięcia kabla. Może ktoś będzie chciał podłączyć głośnik do urządzenia, które nie jest wyposażone w Bluetooth? Różne drzemią w nas potrzeby.

Na opakowaniu zauważyłem także dość ciekawą informację. House of Marley No Bounds to urządzenie o klasie szczelności 67. Co to oznacza? Po pierwsze głośnik jest zabezpieczony przed pyłem. Do środka nie dostanie się kurz lub drobny piasek, co oznacza, że urządzenie sprawdzi się na wycieczce nad wodę.

Po drugie, taka klasa szczelności pozwala na krótkotrwałe zanurzenie. Nie oznacza to, że głośnik jest całkowicie wodoszczelny! Pod wodą może przebywać maksymalnie na głębokości 1 metra i nie dłużej niż 30 minut!

Wiem, że taka informacja przyda się osobom, które będą chciały posłuchać muzyki w wannie, pod prysznicem lub na basenie. Jeżeli rozważacie takie zastosowanie, to pragnę zauważyć, z głośnik został tak skonstruowany, aby unosić się na wodzie. Detal, który dla niektórych ma znaczenie.

Jakie ja znalazłem zastosowanie dla House of Marley No Bounds? Postanowiłem, że głośnik będzie mi towarzyszył w trakcie pracy w warsztacie.

Dzień z narzędziami

Skąd taki pomysł? Uznałem, że głośnik potraktuję jako urządzenie towarzyszące. Oczywiście, najpierw przetestowałem go w warunkach domowych. Zauważyłem, że gra nieźle, dźwięk jest wysokiej jakości, jednak musiałem go trochę podkręcić.

Problemem okazała się nadmierna dominacja średnich tonów. Po odpowiednim dostosowaniu muzyka nabrała właściwej równowagi.

Na pewno nie jest to sprzęt dla melomanów uwielbiających spędzać wieczory przy pełnych rozbudowanych pasaży utworach. Takie osoby na pewno się rozczarują. Moim zdaniem House of Marley No Bounds należy do sprzętu nastawionego na codzienne użytkowanie. Sprawdzi się w trakcie podróży, na domówce lub przy grillu. Myślę, że każdy, kto lubi działać w określonym rytmie, znajdzie dla tego głośnika ciekawe zastosowanie. Okazało się, że w moim przypadku była to praca w warsztacie.

Sezon jesienny zbliża się ku końcowi, więc musiałem ogarnąć trochę rzeczy koło domu. Wykonać kilka konserwacji, trochę powiercić, narąbać drzewa i połatać pokrycie szklarni. Zawsze robię to przy muzyce, jednak pierwszy raz wziąłem ze sobą głośnik bezprzewodowy. Wcześniej korzystałem ze słuchawek, które, od czasu do czasu, mi wypadały. Zdarzało się, że zahaczyłem o jakiś wystający przedmiot kablem.

Głośnik sparowałem z telefonem, postawiłem go na stole, który zawsze jest zagracony i wziąłem się do roboty. Muzyka towarzyszyła mi nieprzerwanie przez jakieś 3 godziny.

Słuchałem różnych rzeczy, w trakcie pracy głównie decyduję się na składanki lub podcasty. House of Marley No Bounds doskonale sprawdził się jako towarzysz w trakcie konserwacji roweru i rąbania drewna. Dźwięk, jak wspomniałem wcześniej, jest wysokiej jakości, ale w trakcie pracy w warsztacie raczej koncentrowałem się na rytmie, niż na detalach.

House of Marley No Bounds umilił mi czas spędzony na różnych okołodomowych obowiązkach. Grał cały czas dobrze, połączenie było stabilne, muzyka lub podcast słyszalne.

Żadnego buczenia czy trzasków. Samo mięso, rytm, sens, dobre brzmienie, przy którym doskonale mi się pracowało.

Dobre towarzystwo

Jeżeli szukacie sprzętu, który będzie Wam umilał pracę, gotowanie, sprzątanie lub imprezowanie to House of Marley No Bounds został stworzony z myślą o takim właśnie zastosowaniu. Dla mnie plusem jest to, że nie ma żadnej aplikacji, którą muszę zainstalować, aby sterować działaniem głośnika. Do zrównoważenia dźwięku, w razie potrzeby, można wykorzystać dowolny equalizer zainstalowany na telefonie. Maryley No Bounds jest piekielnie łatwy w obsłudze i bezproblemowy w eksploatacji.

Wyszedłem ze swojej strefy komfortu i nie żałuję. Poznałem świetnego towarzysza codzienności i mogę go z czystym sercem polecić osobom, które cenią sobie dobry soundtrack w życiu.


Sprzęt do testów użyczyła nam marka Top Hi-Fi.

Wieści z Rozładowani.pl