Dlaczego projektant UX dalej jest magicznym tabu? | DailyWeb.pl - codziennie o sieci

Dlaczego projektant UX dalej jest magicznym tabu?

Opublikowano 2 lata temu - 4


Powiedz mi, drogi czytelniku, czy masz u siebie na pokładzie, w firmie UX’a? Część z Was, może nawet  i podniosłaby rękę ( ale za ciężka  :) ), jednak do samego końca nie wiadomo czym ten stwór się zajmuje.  Siedzi, coś kreśli, coś mamrota, że wszystko co zastał jest nie logiczne.
Z drugiej strony, duża część ręki by nie podniosła, bo firmy twierdzą, że na kogoś takiego ich nie stać lub po prostu nie są im potrzebni.

Programista to wiadomo, ma kawę, ma pizzę = produkuje kod. Dziennie rano odpala swoją maszynę i w sumie po 8h ją zamyka, idzie do domu. Oczywiście bardzo uogólniam, pomijając wszelkie scrumy, dzienne spotkania, zasady dobrego kodowania, znajomość ważnych wzorców i antywzorców projektowych oraz oczywistą wiedzę potrzebną do pisania aplikacji. Jednak mniej więcej, gdy pada hasło „programista” jawi się on pod postacią koszuli flanelowej i klapek kubota, jakoś każdy w wyobraźni go wymaluje.

 


Grafik ma podobnie, choć może nie chodzi we flanelowej koszuli, za to kawę czerpie z kubka Starbucksa, często posiada okulary, nie cierpiąc przy tym na żadną wadę wzroku (często mogą być to same oprawki) i uwielbia wszystko co ma jabłko. Jego prace są wyjątkowe, z niesamowitym kunsztem wykończone i żaden śmiertelnik nie odważy się ich zmieniać.

W rzeczywistości sprawy mogą się mieć nieco inaczej:

Nikt jednak nie wie, jak do tego wszystkiego ma się UX designer.
Kto to jest?
Co to za stworzenie i skąd go się bierze?

Po pierwsze, nie ma pełnych studiów UX.

Są studia podyplomowe, są kursy, ale nie funkcjonuje to jako kierunek studiów wyższych i mgr z tego dostać nie idzie. W Polsce. Rzecz jasna, za granicą jak najbardziej. Znajdziemy je przedewszystkim pod hasłem Masters of Fine Arts [Interaction Design].

Po drugie, bycie UXem to stan umysłu.

Projektant UX sam jest dobrym obserwatorem – patrzy na zachowania i użytkownika jak i zwykłe zachowania międzyludzkie. Pozwala to na szybsze rozpoznanie problemu i ciekawe rozwiązania – czasami kompletnie niekonwencjonalne :)

Po trzecie, UX nie pracuje jedynie za biurkiem.

Jego praca skupia się na projekcie, jednak zanim w ogóle będzie mógł przystąpić do projektowania, potrzebuje poznać szereg rzeczy. Przede wszystkim jakie są założenia projektu i kto będzie jego odbiorcą. I o ile jest, to co dotychczas nie pasowało w egzystującym projekcie?

Skoro już jesteśmy przy metodach, zatrzymajmy się tu na chwilę.

  1. Scenariusze i story boardy.
    Co może się wydarzyć i w jakiej kolejności. Jeśli chcę dodać nowy przedmiot do listy zamówień w sklepie internetowym, to wpierw klikam w dany przedmiot, potem klikam przycisk „do koszyka” – nigdy na odwrót.
    Dobrze jest ustalić odpowiednią kolejność poszczególnych kroków – zobaczyć czy coś da się przyspieszyć i usprawnić.
  2. Pomaga to w ustaleniu targetu. Celem jest określenie osób odpowiedzialnych za używanie aplikacji i tego jakie funkcje mogą być potrzebne. Innego panelu administratora będzie używał administrator systemu Jan Kowalski, a zupełnie inne potrzeby będzie miała Janina Nowak, asystentka odpowiedzialna za rejestrację spotkań i zamawianie rzeczy brakujących w firmie.
  3. Czyli projektowanie jak ma zachowywać się aplikacja. Swoisty przewodnik po layoucie.
    Od samego początku i okna logowania, przez główną z zaznaczeniem gdzie są obrazki, gdzie ma być info o użytkowniku do bardzo zaawansowanych formatek, formularzy, etc.
    I czasem, choć mamy do dyspozycji ładne i szybkie aplikacje do projektowania, najlepszym przyjacielem dalej zostaje kartka i ołówek.
  4. User testing.
    Tu już następuje obserwacja czy Twój użytkownik działa dokładnie tak, jak sam tego chciałeś. Czy interface jest intuicyjny i prosty w obsłudze. Czy to co zostało zrobione przyjmie się dla odpowiedniej grupy odbiorczej.

Po czwarte, bardzo proszę nie mylić UX z grafikiem.

To dwa, zupełnie odmienne działy – choć często wykonuje je osoba. Nie należy jednak oczekiwać od UX owca ładnie wyglądającej aplikacji, ani od grafika tego, by jego piękny layout w 100% był logicznie poukładany od A-Z.
Ścieżka współpracy jest taka:

Badania UX (UXowiec) > Upiększanie aplikacji (grafik) > Zaprogramowanie całości (programiści / webmasterzy)

Po Piąte, praca UX nie kończy się z momentem oddania mock –up’ów aplikacji do grafika.

UX jest potrzebny nawet po wdrożeniu aplikacji. Może śledzić wzrost sprzedaży dzięki nowemu produktowi, może analizować ruch na stornie, powinien trzymać rękę na pulsie i stale wprowadzać zmiany.

Po szóste, nie ma gotowych rozwiązań.

Z personalnego punktu: nie można szyć na miarę, jednak nie da się zaprojektować czegoś bardzo uniwersalnie – pisanie historyjek i użytkowników ma za zadanie uzmysłowić, jakie rozwiązanie będzie najbardziej optymalne.