Dlaczego nigdy nie znajdziesz mnie na dribbble? | DailyWeb.pl

Dlaczego nigdy nie znajdziesz mnie na dribbble?

Opublikowano 4 tygodnie temu -


Domyślam się, że tym artykułem mogę się narazić kilku, kilkunastu osobom. Bywa i tak, nie zawsze jest miło i przyjemnie. Właśnie w ten sposób widzę ten serwis. Nazwałem go sobie pieszczotliwie klubem ludzi klepiących się po pupciach.

Impulsem do napisania tego tekstu stała się informacja o tym, że na dribbble można wykupić promocję swoich treści. Wydaje mi się, że rozumiem powody, które za tym stoją. Rozumiem też to, że znajdą się osoby, które taką promocję wykupią. Wydaje mi się też jednak, że takie coś może zniszczyć niektórym światopogląd. Nie zmienia to jednak mojego podejścia do tego serwisu, które wyrobiłem sobie już lata temu.

Rok temu na DailyWeb już o tym wspominałem. Przyszedł czas rozwinięcia myśli.

#fixUI - Jak w prosty sposób stworzyć zajebiste portfolio + KONKURS.

Może źle się wyraziłem. Dribbble, jak by nie patrzeć to tylko narzędzie w rękach jego użytkowników.

Każdy, ja również, lubi popatrzeć sobie na ładne rzeczy. Design Porn. A to właśnie z tym sformułowaniem utożsamiam ten serwis. Bez wątpliwości jest on pełen przyjemnych dla oka prac o wymiarach 400x300. Wróć. Jednak Pixel Porn, ponieważ design ma w sobie coś więcej niż tylko wygląd.

To bardzo mały rozmiar. Należy wziąć też pod uwagę to, że sami użytkownicy Dribbble mówią o otwieraniu załączników do shotów zaledwie przez około 25% ludzi odwiedzających.

shot z dribbble
https://dribbble.com/shots/4183692-9-Dribbble-Invites

Chyba najbardziej boli mnie brak innej wartości niż wizualna w tych pracach. Nie chcę generalizować, ale znaczna większość shotów, na które trafiam, są po prostu ładne. Nic więcej. Może jestem już stary, ale od "polecanych" i "wyróżnionych" perełek oczekiwałbym chociaż tego, że nadają się do implementacji. To jednak nie jest jeden z moich bólów. Kiedyś jeszcze w głowie komentowałem przeglądane prace. Teraz już mi się nawet nie chce mówić do siebie. Kiedy jednak rozmawiałem sam ze sobą (wiem, są na to tabletki) na ten temat, wyglądało to mniej więcej tak.

shot z dribbble
https://dribbble.com/shots/4719766-Management-Software-page

Okej, ale po co to robiłeś? Jaki był cel? Czego chciał klient? Co chciałeś tu osiągnąć? Kto Ci to zaimplementuje. Aha, ciekawe jak to na telefonie będzie wyglądać. Co zrobisz z pustą przestrzenią na desktopie. Jak to się będzie skalować. A co jak będzie dłuższy tekst? Kontekst przydałoby się znać. Oraz wiele innych. W żaden sposób nie nazwałbym jednak mojej niechęci hejtem. Nawet nie wiem, czy takie pytania można by nazwać krytyką.

KRYTYKA NA DRIBBLE

Tutaj dochodzimy do kolejnej bolączki tej zamkniętej sieci społecznościowej, która według mnie służy tylko poklaskowi. Nie ma w niej miejsca na hejt. Ba. Nie ma w niej nawet krytyki. Tym bardziej tej konstruktywnej. Merytorycznej wymiany zdań, poglądów. Nic. Na pewno myślisz, że wyolbrzymiam. Wejdź na główną stronę, przeglądnij komentarze pod pierwszymi 10 shotami. Nie wiedziałeś, że tak może wyglądać internet. 1-2% komentarzy nie jest pozytywna! Z własnego doświadczenia wiem, że z reguły jest na odwrót. Zwłaszcza w polskim internecie ;)

same pozytywne komentze z dribbble

Kółko wzajemnej adoracji? Niestety wydaje mi się, że tak.

hejtuje więc Używam

To nie jest tak, że mam zablokowany dribbble w przeglądarce, aby na niego nie wchodzić. Nie bojkotuję ani nic z tych rzeczy. Używam. Sporadycznie, bardzo krótkie wizyty w ramach inspiracji do moodboardów. Pięć, dziesięć minut jak mi się coś spodoba, do widzenia.

Dribbble posiada też dobre strony. Może Cię nauczyć konsekwecji, jeśli chcesz być popularny. Według mnie to koniec tych dobrych stron :)

Bardzo łatwo zatracić się i zacząć tworzyć pod publikę. Poklask, natychmiastowa gratyfikacja w postaci wystrzału hormonów jak ktoś pokocha nasz shot. Dokładnie tak jak z facebookiem. Ta sama dopamina, ta sama reakcja.

shot z dribbble
https://dribbble.com/shots/4721199-Smart-option

Jeśli czyta mnie ktoś korzystający z dribbbla niech się wypowie w komentarzach. Według mnie przepis na częste wizyty na głównej: Śledzić trendy. Często przeglądać popularne shoty. Zrobić coś w tym samym stylu. Aktualnie to chyba by było rozmyte tło ze zdjęciem w palecie jednego koloru. Wystający poza box element, popularne kolory z ostatnich 2 miesięcy na głównej. Voila.

Wiesz co mnie tutaj przeraża? Wartość takiego projektanta, który swoją samoocenę buduje właśnie na tym serwisie. Ma tysiące followerów. Jeszcze więcej lajków pod shotami. Niestety, ale ma też brak elementarnej wiedzy i zna tylko buzzwordy, które idealnie sprawdzają się w początkowej fazie projektu. Rzeczy nieprzyciągające wzroku są nie ważne aż tak bardzo. Na moje nieszczęście miałem okazję z takimi osobami pracować. Mam nadzieję, że już mi się to nie przytrafi. Teoretyczny bełkot, brak umiejętności rozwiązywania problemów. Długo by wymieniać.

Design to funkcja oraz forma. Na dribbble ster przejęła już całkowicie forma. Funkcja została wywalona za burtę na pożarcie rekinom. Prędko nie wróci, patrząc na to, co się tam dzieje.

REASUMUJĄC

Jak dla mnie temat jest podobny do większości związanych z social media. Dotyczy mnie jednak zawodowo, dlatego postanowiłem o nim napisać. To, ile masz fanów/lajków/subów/followersów nie jest wyznacznikiem tego, jak zajebisty jesteś. To, ile masz serduszek pod swoimi shotami, w żaden sposób nie świadczy o tym jakim projektanem jesteś. Profil na dribbble != portfolio.

Poruszałem ten temat na nie jednej imprezie branżowej. Z nie jedną i nie dziesięcioma osobami. W moim poglądzie na temat dribbbla i jego celowości nie jestem sam.

Nie chciałbym, żebyś myślał, że wszystko według mnie jest złe. Nie jest. Chciałem jednak wypunktować to, co mnie boli w dribbble. Jego patologię. Może to nie najlepsze określenie, ale na pewno łapiesz sens.

Jak każdy człowiek mogę się mylić. Jeśli uważasz, że jest tak w tej sprawie- z chęcią z Tobą podyskutuję. Mój pogląd znasz, czekam na Twój ✌