Dlaczego Apple powinno znacznie uprościć całą linię komputerów? | DailyWeb.pl

Dlaczego Apple powinno znacznie uprościć całą linię komputerów?

Opublikowano 2 miesiące temu -


Jedną z rzeczy jakie Steve Jobs cenił najbardziej była prostota. Było to też wyraźne w Apple jego ery (mam na myśli okres po jego powrocie do firmy, którą stworzył czyli lata 1997 - 2011). Prostota ta przejawiała się nie tylko w designie czy wyglądzie sklepów firmowych, ale również w produkowanych ówcześnie komputerach.

Ich rodzinę można było podzielić na 4 identyczne części:

Konsument Rynek Pro
Desktopy iMac PowerMac
Laptopy iBook PowerBook

Proste i bardzo czytelne, prawda?

Po powrocie do Apple Jobs „uśmiercił” większość linii produktów. Zniknęły drukarki, Newton (czyli protoplasta iPada) oraz cała masa innych produktów i akcesoriów.

Oczywiście z czasem, w tych 4 częściach naszej tabelki, pojawiły się dodatkowe rozmiary laptopów (12” i 14” dla iBooka oraz 12, 15” i 17” dla Powerbooka) czy różne wielkości iMaka G4 i późniejszych (15”, 17” i przepiękny 20”), ale generalnie matryca produktów pozostała bez zmian. Jedyną próbą (nieudaną zresztą) jej zmiany (przynajmniej za czasów procesorów PowerPC) była próba wciśnięcia trzeciej kategorii do komputerów stacjonarnych, między iMaka i wieże PowerMac G4. PowerMac G4 Cube, bo o nim mowa był jednak przykładem, jak czasem Apple potrafi zapatrzeć się w siebie, nie zwracając uwagi na rynek czy obecne na nim trendy. Cube był jednym z najpiękniejszych komputerów, dziełem sztuki użytkowej, lecz jego cena absolutnie nie była adekwatna do możliwości i bardzo szybko zakończono jego produkcję. W kolejnych latach Apple poprawiało swoje linie komputerów, korygowało błędy, niedociągnięcia i ceny. Dowodem tego, że „Mama Apple”, jak nazywają firmę starzy fani, uczy się na błędach, jest np. Macbook Air, który z ekskluzywnego i piekielnie drogiego modelu w 2008 roku stał się modelem podstawowym i najtańszym z laptopów.

Post PC czyli Mak już nie taki ważny

W  tym momencie dochodzimy do ery, jak to Apple lubi podkreślać, Post PC. Jest to niestety również era bez Jobsa i jego wyczucia przyszłych potrzeb rynku. Apple pod panowaniem Tima Cooka jest bardzo różne pod wieloma względami. Nie gorsze, tylko inne. Osoba CEO, jej osobowość, zawsze miała tu, w moim odczuciu, kluczową rolę. A są one diametralnie różne. Steve był wizjonerem, Tim to marketingowiec, specjalista od controlingu. Widać to w produktach, ich mocnych i słabych stronach.

W tym artykule chcę się skupić głównie na komputerach. Dlaczego?

Ponieważ to one przez ostatnie lata były najbardziej zaniedbywane, zwłaszcza komputery stacjonarne, choć i w przenośnych trzeba by kilka rzeczy zmienić.

Widać, że iPhone to lokomotywa generująca zyski całej firmy i lwią ich część. IPad, pomimo nasycenia rynku tabletów, też radzi sobie nieźle. Te 2 produkty rozwijają się znakomicie. Mamy modele praktycznie dla każdego. iPhone SE i iPad 2017 9,7” są szybkie, ze świetnym stosunkiem cena/możliwości. IPady Pro otrzymały ostatnio nowe procesory A10 jak i powiększenie przestrzeni dyskowej w bazowej wersji z 32 do 64 GB. Za Jobsa zawsze był z tym problem.

Nie mogę więc pojąć czemu komputery nie mogą doczekać się podobnego podejścia.

Co Apple powinno zrobić by było lepiej?

Nie mamy obecnie modelu dla każdego, a niektóre modele wydają się nigdzie nie pasować. Tak, chodzi o Macbooka 12”. Zajmijmy się, więc porównaniem prostej strategii Apple z lat 2000 z tym, co mamy obecnie.

Ponieważ większość sprzedawanych maków to laptopy przyjrzyjmy się im w pierwszej kolejności.

Na początek -  dziwną rzeczą jest brak prawdziwego konsumenckiego laptopa. Tak, wiem, teoretycznie jest nim Macbook Air, obecnie już tylko w rozmiarze 13”. Pomimo, że uważam tą maszynę za najciekawszy z obecnie sprzedawanych modeli, to nie jest on tym czym był Macbook White z 2010 roku czy jego poprzednik iBook G4. Te komputery były dość konfigurowalne, miały możliwość powiększania pamięci RAM czy  łatwej zmiany dysku twardego. Były też dość tanie, jak na standardy Apple. Do dziś ostatni model Macbooka z 2010r wyposażony w dysk SSD i 8 GB ram  sprawdza się jako maszyna do biura czy internetu. Niestety, o ile w Air da się bez problemu wymienić dysk SSD, to RAMu już nie powiększymy. Same dyski SSD też nie są standardowe i kosztują jakieś 3x więcej od zwykłych wersji ze złączem SATA, pasujących do starszych Maków w  zastępstwie dysków talerzowych.

Oczywiście, gdyby taki nowy „model Volkswagena” wśród Macbooków wrócił, sprzedaż droższych modeli by ucierpiała. Mieliśmy analogiczną sytuację w 2012 roku z Makiem mini w najwyższej wersji z 4 rdzeniowym i7, gdy sprzedaż tańszego modelu iMaka była przez niego kanibalizowana.  Ludzie kupowali najmniejszy model biurkowy do pracy z grafiką 2D czy obróbki audio. Po dołożeniu 16 GB ram i dysku SSD nadawał się on do tych zadań wyśmienicie. Dodatkowo obsługuje on 2 monitory bez najmniejszego problemu, no i możemy wybrać je sobie sami, nie będąc skazani na błyszczący ekran jak w iMaku. Niestety, ostatni model mini z 2014 r został pozbawiony procesora z 4 rdzeniami i ma RAM wlutowany na stałe w płytę główną. W wyniku czego nie stanowi on już zagrożenia dla sprzedaży iMaka.

Oba modele, zarówno Mini, jak i tani Macbook z plastikową obudową, powinny mieć zwykłe SSD ze złączem SATA w formacie 2,5”. Domowym użytkownikom taka prędkość wystarczy, a można by ustalić ciekawą cenę za  taki właśnie sprzęt.

Z desktopów został nam jeszcze iMac oraz Mac Pro. W  pierwszym przypadku Apple wykonało ostatnio ruch w dobrą stronę. Pozbyto się słabych zintegrowanych kart grafiki na rzecz kart AMD Radeon, pamięć ram to teraz DDR4, po raz pierwszy w makach. Mamy też wymienne procesory i sloty na ram w mniejszych modelach, z ekranem 21,5”, wcześniej tylko modele 27” miały taką możliwość. Co ciekawe, wszystkie iMaki mają teraz USB w wersjach zwykłej, typu A, oraz nowej promowanej przez Apple, USB typu C, będącej zarazem portem Thunderbolt 3.

iMac Pro i Mac Pro czyli jak będzie wyglądał High End od Apple

W listopadzie linia komputerów stacjonarnych stanie się jeszcze mniej czytelna, pojawi się bowiem iMac Pro. Patrząc na specyfikację i cenę to rzeczywiście sprzęt kierowany jest do profesjonalistów. Procesory Xeon, pamięci ECC, karty Radeon Vega z najwyższej półki. Dodatkowo komputery te mają jedynie dyski SSD. To świetne posunięcie,  biorąc pod uwagę, że dyski mechaniczne bardzo często psują się w tak ciasnej obudowie ze względu na brak odpowiedniej wentylacji.  Pytanie, jak ten potwór, którego cena zaczyna się od $5000, zniesie próbę czasu i czy nie będzie się przegrzewać i  psuć. Cena oraz przyrostek „Pro” w nazwie zobowiązują by produkt wytrzymał przynajmniej 7, 8 lat codziennej pracy.

A propos komputerów, które się nie sprawdziły, dochodzimy do ostatniego modelu desktop czyli Maca Pro,  debiutującego w 2013 roku. Model ten jest zamknięty w metalicznym cylindrze, który niestety nie jest w stanie schłodzić wewnętrznych komponentów. Wszystkie modele „śmietnika”, jak jest  nazywany, posiadają po 2 karty grafiki z serii FireGL. W zamyśle, głównym zadaniem tego maka, miał być montaż video za pomocą Final Cut Pro X.

Niestety po paru latach ciągłej pracy, karty grafiki ulegają uszkodzeniu.

Apple już zapowiedziało, że kolejny Mac Pro będzie modułowy. Oczywiście nie wierzę, żeby była w nim możliwość instalacji zwykłych kart graficznych, dysków czy kart PCIe, jak ma to miejsce w starych, wciąż poszukiwanych i cenionych modelach tower Mac Pro z lat 2006 - 2012. Myślę, że Apple przedstawi coś w rodzaju klocków Lego. Komputer będziemy  mogli skonfigurować sobie sami, lecz moduły będą zupełnie niestandardowe i choć np. dyski w obecnych makach nalezą do najszybszych na rynku, to ich cena jest wręcz zaporowa. Tu niestety obawiam się, że będzie podobnie.

And last but not least  dochodzimy do ostatniego segmentu komputerów „dla grafików”. Macbook Pro. Obecnie w rozmiarach 13” i 15”. Dodatkowo wersja 13” występuje w wersjach z Touch Bar oraz bez niego. Czym jest Touch Bar?

To umieszczony w miejscu klawiszy funkcyjnych dotykowy panel, będący tak naprawdę zmutowanym Apple Watch. Mamy więc cały komputer, będący częścią klawiatury. Zastępuje on również włącznik, który  jest również czytnikiem linii papilarnych Touch ID, podobnym do tego w urządzeniach z iOS.

Macbook Pro z USB C i Touch Bar czyli idzie nowe

Sam Touch Bar pojawił się już w poprzedniej generacji MBP, pod koniec zeszłego roku. Może on wyświetlać różne skróty do funkcji, w zależności od aktywnego w danej chwili programu. Niestety, ponieważ Touch Bar zastępuje klawisze funkcyjne, nie zawsze mamy do nich dostęp. Poza tym  musimy patrzeć na Touch Bar by móc go użyć, a to wymaga  odwrócenia uwagi od klawiatury lub ekranu, co negatywnie wpływa na produktywność. Nowe MBP są bardzo rewolucyjne nie tylko w tym względzie. Nie mają one innych portów oprócz usb typu C/ Thunderbolt 3 i portu słuchawek. Brakuje HDMI, czytnika kart SD, czy tak kochanego przez wszystkich, magnetycznego portu ładowania - Magsafe. Brak portów musimy rekompensować przelotkami lub dokami. Jest jeszcze parę innych „cech” nowych MBP, o których Apple nie wspomina.

Mianowicie, wszystkie modele z Touch Barem mają dysk SSD wbudowany na stałe w płytę główną. W razie awarii tylko Apple odzyska nasze dane za pomocą wymyślnych akcesoriów. Jedynie najtańszy model 13” ze zwykłą klawiaturą, posiada wymienny dysk SSD, znajdujący się w slocie.  Jest to kolejne, niestandardowe rozwiązanie,  ale przynajmniej możemy ten dysk wyjąć w razie awarii lub w przyszłości wymienić na większy. W droższych modelach takiej możliwości nie mamy i mieć nie będziemy, jeśli Apple nie przeprojektuje płyty głównej tych modeli.

Kolejną przemilczaną zaletą najtańszego Pro jest dłuższe życie na baterii spowodowane brakiem Touch Bara, który w droższych modelach,  włączony jest cały czas.

Nie wszystko co nowe, jest złe

Wiem, że wygląda to, jakby w nowych MBP nie było nic pozytywnego. To oczywiście nie jest prawdą. Plusy, to ekran lepiej odwzorujący kolory i jaśniejszy. Także plusem  jest  Thunderbolt 3, którego przepustowość nareszcie sprawia, że zewnętrzne karty graficzne nie będą ograniczane, przez niewystarczającą przepustowość, co miało miejsce w poprzednich wersjach tego złącza. Dodatkowo nowy macOS 10.13 High Sierra nareszcie będzie zawierać natywną obsługę eGPU, bez potrzeby uciekania się do hacków czy obejść. Prawdziwe It just works. Na marginesie, Thunderbolt 3 występuje też w nowych iMakach, wiec wszystko napisane wyżej też ich dotyczy.

Jako osoba używająca Maków od końca lat 90 ostatniego stulecia, a od 2004 tylko i wyłączenie sprzętu Apple, widzę jak bardzo Apple Jobsa, jest różne od Apple Cooka.

Steve zawsze chciał przede wszystkich tworzyć świetne produkty. To było najważniejsze, reszta była drugorzędna. Teraz, na przykładzie iPada i iPhona widzę, że firma z Cuppertino, pod przywództwem Cooka, potrafi się przyłożyć, lecz odnoszę wrażenie, że na komputerach im za bardzo nie zależy. A bez Maków nie będzie nowego oprogramowania dla iOS i jego pochodnych (tvOS i watchOS). Uprzedzając pytania: XCode nigdy nie powstanie na Windows, więc do pisania oprogramowania na iOS zawsze potrzebny będzie Mak.

Od dawna w świecie użytkowników Apple słychać głosy, że stacjonarne maki powinny być produkowane przez inną firmę, na mocy jakiejś umowy. Obawiam się jednak, że powtórzyłaby się historia z klonami maków sprzed powrotu Jobsa. Rynek komputerów z Mac OS  zamiast rosnąć, zmienił się w pole bitwy między komputerami produkcji Apple, a tańszymi maszynami firm posiadających licencję na używanie Mac OS.

Systemy macOS, jak i iOS rozwijają się bardzo obiecująco, zdobywając coraz większą funkcjonalność. Jeśli chodzi o sprzęt, to najbardziej opłacalnym z obecnie produkowanych laptopów jest Macbook Air 13, zaraz za nim jest najtańszy model Pro 13” bez Touch Bar.

Natomiast, jeśli chodzi o desktopy, wybrałbym iMaka 21,5” z Retiną w najtańszej wersji, z dyskiem SSD zamontowanym fabrycznie. Wszystko to oczywiście modele z 2017 roku.

Dla mniej wymagających, polecam używane modele MacBooka Pro 13” z 2011 i 12 roku z dużym pamięcią ram 16GB i dyskami zmienionymi na SSD. To samo tyczy się maków mini z tych samych roczników. Dla potrzebujących ogromnej mocy dobrym rozwiązaniem zostają Maki Pro z lat 2009-2012. Wszystkie te maszyny będą wiernie służyć przez lata.


Autorem artykułu jest Grzegorz Wójcik.