Devialet Phantom Reactor 600 - głośnik BT i WiFi za 4777 zł. Marzyłem o jego testach

Devialet Phantom Reactor 600 – głośnik BT i WiFi za 4777 zł. Marzyłem o jego testach

Opublikowano 18.03.2020 15:01 - Akcja Partnerska


Są produkty, których recenzowanie sprawia mi przyjemność. Są też takie, które testuje z ciekawości. Są też te, o których recenzji marzę od wielu lat. Mam przed sobą głośnik, francuskiej firmy Devialet — to jedno z moich marzeń. Teraz chcę Was zabrać w podróż po moich fantazjach, usiądźcie więc wygodnie.

Bezprzewodowy głośnik to coś, co nie może budzić przecież aż takich emocji. Jeszcze niedawno mógłbym się z Wami zgodzić. Wiedziałem jak grają produkty Devialet, wiedziałem też, że nikt nie podchodzi do nich na spokojnie. Chciałem być pierwszy, nie udało mi się.

Gdy w naszej redakcji padły słowa „będzie Devialet na testy” – zamarłem. Udało się. Devialet Phantom Reaktor 600 trafił do mnie. Chciałem się zdystansować. Kupiłem w końcu prywatne słuchawki, mam też na testach masę innego sprzętu z wyższej półki. Wiedziałem czego się spodziewać po Devialecie. Oglądałem chyba wszystkie recenzje tego sprzętu, przeczytałem chyba cały Internet. Jedyne, na co w nim traficie to pozytywne opinie. Odpakowałem i podłączyłem głośnik do pierwszego odsłuchu. Znacie to uczucie, gdy sprzęt, który miał być niesamowity, okazuje się co najwyżej poprawny? Ja nie, Reactor 600 jest niesamowity!

Devialet ma już swoje miejsce na rynku

Pomimo tego, że firma powstała stosunkowo niedawno (w porównaniu do innych podobnych firm), bo w 2007 roku znalazła uznanie w środowisku audiofilskim. Intencje firmy były proste, połączyć zalety świata analogowego dźwięku z tym cyfrowym przy wyeliminowaniu wszystkich z tym związanych mankamentów.

Pierre-Emmanuel Calmel to jeden z twórców firmy. To z nim powinno się kojarzyć markę Devialet. Stworzył on w 2004 roku hybrydowy wzmacniacz analogowo-cyfrowy. Jego produkt został jednak odrzucony przez jego ówczesnego pracodawcę (Nortel). Do Calmela wkrótce dołączyli Mathias Moronvalle (inżynier lotnictwa), Quentin Sannié oraz Emmanuel Nardin. Wspólnie powołali oni do życia markę Devialet.

Ich produkty były na tyle ciekawe, że szybko pozyskali środki z funduszy inwestycyjnych. Początkowo firmę wsparło przeszło 80 prywatnych inwestorów. Następne fazy pozyskiwania funduszy kusiły już coraz większych graczy. Warto tu wspomnieć o tym, że firmę dostrzegły te największe fundusze inwestycyjne działające w branży technologicznej jak chociażby Foxconn. Francuzi przyciągnęli również te założone przez Jay-Z oraz Andiego Rubina (twórcę Androida).

W 2015 roku Devialet wprowadził na rynek swój pierwszy głośnik bezprzewodowy. Phantom dysponował niesamowitą mocą i sprawnością. Szybko trafił też na rynek USA. Devialet Phantom dał się tam poznać szerzej, między innymi za sprawą Apple, które oferowało głośnik w swoich flagowych sklepach.

Obecnie Devialet jest właścicielem przeszło 160 patentów, które czynią jego produkty wyjątkowymi. Zacieśniono też współpracę z innymi firmami jak Renault, Huawei czy Belkin. Devialet trafił też pod dach Opéra de Paris, gdzie w gmachu Palais Garnier stworzono wyjątkową salę do odsłuchu.

Obecnie portfolio Devialeta to systemy dźwięku Expert Pro oraz projektory dźwięku Phantom Premier oraz Reactor. W moje ręce trafił ten ostatni o symbolu Reactor 600.

Devialet Phantom Reactor 600 w rozmiarze, który nagina rzeczywistość.

Reactor 600 to najmniejszy członek rodziny Devialet. Mimo to urządzenie o kubaturze 3 litrów i wadze prawie 5 kg gra z mocą 600 W, całkowicie bez szumów i zniekształceń w pełnym zakresie głośności. Bezprzewodowy głośnik obsługuje przesyłanie dźwięku po Bluetooth i Wi-Fi, obsługuje też AirPlay®, UPnP oraz Spotify Connect. Wyposażony jest również w złącze analogowe i optyczne poprzez port Jack.

Podobnie jak inne urządzenia z serii Phantom, głośnik może grać w parze z takim samym urządzeniem, tworząc system stereo. Głośnik dostępny jest w dwóch kolorach — białym (RAL 9016) oraz czarnym matowym (RAL 9017). Cena urządzenia w salonach Top Hi-Fi & Video Design to aktualnie 4777 zł za sztukę.

Zawartość opakowania i wykonanie

Devialet dotarł do mnie w żywo czerwonym opakowaniu. Znajdowały się w nim dwa kartony w tym samym kolorze. W mniejszym znajdował się kabel zasilający oraz zestaw kolorowych instrukcji. Drugi karton był znacznie większy i to w nim spoczywał głośnik. Jest dzielony przez pół, a w środku obszyty materiałem. Przywiązuję zawsze dużą uwagę do tego, jak pakuje swój sprzęt producent. Na szczęście Devialet też, od razu zauważamy, że to sprzęt z wyższej półki.

Devialet Phantom Reactor 600

Wiedziałem, czego się spodziewać po otwarciu paczki. Małe rozmiary głośnika zaskakują, gdy zestawi się je z oferowanymi parametrami. Byłem na to przygotowany, nie przygotowałem się jednak na jego wagę, która przypomnę – wynosi 4,3 kg. Masa urządzenia zaskoczyła mnie, mimo wszystko. Wrażenia, jakie pozostawia sprzęt, można nazwać co najmniej pozytywnymi.

Również i budowa tego sprzętu potrafi zaskoczyć, każdy element, mimo że wykonany z różnych materiałów i stopów jest idealnie połączony. Masywny, metalowy „grill” z tyłu oraz sekcja, do której podłącza się kabel zasilający, enthernetowy i Jack — wyglądają solidnie i sprawiają wrażenie, że będą służyły przez bardzo długi czas.

Urządzenie dostępne jest w dwóch kolorach białym oraz czarnym. Czarny, który trafił do mnie, jest matowy. W obudowie skrywa się konstrukcja, która bazuje na przeszło 100 różnych patentach. Podczas składania sprzętu pracownicy poddają go również 250 testom jakości — wszystko, by dostarczyć sprzęt idealny.

Pierwsze wrażenia

Jak już wspomniałem Devialet, nawet ten najmniejszy, robi wrażenie dużą wagą. Potęguje to uczucie tego, że obcujemy z naprawdę solidnym sprzętem. Reactor 600 wykończony jest matową farbą, która nie zbiera zbytnio odcisków palców, nie przyciąga też kurzu. Wrażenie robi osłona przedniego głośnika, która przypomina żeliwne ornamenty antyku. Głośnik prezentuje się więc świetnie, również jako element wystroju wnętrza.

Devialet Phantom Reactor 600

Mając do czynienia z tym sprzętem czuje się, że jest to urządzenie inne niż wszystko, co widziało się do tej pory. Forma, kształty, rozmieszczenie głośników (oraz ich spasowanie) i sposób działania. Tu wszystko jest z innej „bajki”. Jedynie przyciski nawigacyjne to coś, do czego już się przyzwyczailiśmy. Tu należy się pochwała — działają one pewnie i bez zwłoki. Pozwalają regulować głośność, zatrzymywać i wznawiać odtwarzanie, służą też do łączenia i parowania ze źródłem dźwięku.

Devialet Phantom Reactor 600

Devialet Phantom Reactor dysponuje też ciekawą serią akcesoriów — są to uchwyty ścienne, statywy oraz futerał do bezpiecznego przenoszenia oraz pilot głośności. Wrażenie robią aluminiowe woofery (głośniki basowe) pracujące w układzie push-push, czyli przeciwsobnym. Oznacza to tyle, że działają one tak, by niwelować wzajemnie, wywoływane drgania. Obserwowanie tego, jak ze sobą „walczą” jest niesamowicie odprężające.

Konfiguracja i odsłuch

Konfiguracja urządzenia ograniczona jest do minimum. Urządzenie można podłączyć ze źródłem dźwięku za pośrednictwem Bluetooth — to najszybszy sposób. Devialet Reaktor 600 obsługuje również WiFi, AirPlay oraz UPnP oraz poprzez kabel Jack.

Devialet Phantom Reactor 600

Do sterowania głośnikiem służą dwie aplikacje. W zależności od tego, którą wybierzemy, uzyskamy dostęp do podstawowych funkcji lub bardziej zaawansowanych, jak streaming z popularnych usług i łączenia urządzeń w sceny.

Pierwszy odsłuch, który odbyłem w kontrolowanych warunkach, wziął na tapetę muzykę, która pozwoli się wykazać niskotonowym, aluminiowym membranom. Mieszanina elektronicznej energii i tradycyjnych japońskich instrumentów jak koto i samisen utworu Fuji w wykonaniu Free Flow Flava już od pierwszych chwil pokazuje potęgę tego głośnika. Nasycony kolorem i kontrastem utwór jest dość wymagający dla sprzętu. To jeden z tych „kawałków”, które brzmią gorzej na słuchawkach niż stacjonarnym sprzęcie. Devialet Reactor 600 pokazuje natomiast, że dotrzymuje tempa znacznie większym zestawom stereo.

Kolejny utwór, który sprawdziłem to Angetenar od Rompasso. Ten popularny przebój to prawdziwy benchmark służący do sprawdzania możliwości sprzętu. Kolega, który mnie z nim poznał, nie zmuszał do słuchania. Kazał patrzeć na to, co dzieje się z membranami podczas odtwarzania. Wychylenia tych aluminiowych w Devialecie są hipnotyczne!

Ciekawym przykładem, który świadczy o możliwościach testowanego głośnika, jest Boyz-n-the-Hood w wykonaniu Eazy-E. Gangsta Rap to nie jest chyba to, co najbardziej kochają inżynierzy Devialeta. Devialet jednak kocha ten styl. Nic dziwnego, jest jeden wspólny mianownik — Devialet Phantom Reactor 600 mocno gra dołem — jak sprzęt samochodowy, dla którego ten kawałek został stworzony.

Devialet Phantom Reactor 600

Miałem sporo czasu, by analizować to, jak gra Devialet Phantom Reaktor 600. Słuchałem go dziesiątki godzin. Testowałem też wiele stylów. Przenosiłem go z kuchni do pokoju dziennego i sypialni. Pozwoliłem obsłuchać go około 10-osobom. Nie było nikogo, na kim nie wywarłby wrażenia. Zakochała się w nim moja żona, chce taki jeden — a najlepiej dwa!

Jeśli mam być szczery to słychać wyraźnie, że Devialet kocha niższe częstotliwości i gdzieniegdzie na tym traci. Swoją siłę zdradza, gdy słucha się go głośniej. Gra precyzyjnie i z dużą werwą. Nawet słabszy materiał w postaci streamingu wydaje się na nim bardziej „kryształowy” i czysty. Dźwięk cały czas mnie angażował, ale nie czułem się jednak się przez to zmęczony.

Wrażenia końcowe

Devialet Phantom Reactor 600 to kolejny sprzęt, który zapisuje na mojej liście „kiedyś kupię”. To sprzęt, który ciężko opisać jako popularną kategorię. Może grać sam, może w parze, a nawet w systemie multiroom. Może grać po Bluetooth, WiFi i kablu. Można obsługiwać go aplikacją na telefonie, ale również dotykiem. Jest malutki, ale ma szaloną moc. Gra dołem, ale zadowoli niemal każdego. To sprzęt z wyższej półki, ale nie przypomina żadnej innej konstrukcji na rynku.

Devialet Phantom Reactor 600

W przypadku firmy Devialet najważniejsza jest technologia, która ją tworzy. Kilkanaście lat badań, dziesiątki opatentowanych rozwiązań i precyzyjnie wykonanie, to stanowi o tym, że to naprawdę wyjątkowy sprzęt. Doceni go ktoś, kto słucha streamingów — pokocha też ten, kto przyzwyczajony jest do bezstratnych formatów. Jest wyjątkową ozdobą mieszkania, dzięki niecodziennej formie.

Ma jednak jedną ogromną wadę — można przez niego znienawidzić swój dotychczasowy sprzęt! Jeśli mi nie wierzysz, sprawdź sam, to naprawdę mocne przeżycie.

Specyfikacja

Maksymalny poziom dźwięku 95 dB SPL 
Moc  600 Wat
Współczynnik zniekształceń harmonicznych  THD+N : 0.001% 
Zakres częstotliwości  18Hz to 21kHz (@-6dB)
Zastosowane przetworniki  1x głośnik pełnozakresowy

2x głośnik niskotonowy

Kolorystyka Wersja biała RAL 9016 oraz czarna RAL 9017
Wymiary Szerokość 157 mm, wysokość 168 mm, głębokość 219 mm, waga 4,3 kg, kubatura 3 L
Synchronizacja Poprzez aplikację Devialet
Łączność Airplay, UPnP, Analog/Optical Jack

Bluetooth : profile A2DP oraz AVRCP, AAC, SBC

Spotify Connect

Sieć Wi-Fi Dual-band (a/b/g/n/ac 2.4GHz & 5GHz)

Ethernet RJ-45 10/100/1000 Mbps (Gigabit)

Inne Panel dotykowy, łączność dwóch urządzeń w trybie stereo

Instrukcja obsługi w pliku PDF.

Głośnik dostępny jest obecnie w cenie 4 777 zł.

Galeria zdjęć


Sprzęt do testów otrzymaliśmy od Salonów Top Hi Fi.


Wieści z Rozładowani.pl