W przeszłości podejmowano już wiele prób, jak wykorzystać deszcz do wytworzenia energii, ale zazwyczaj były to próby mało skuteczne. Teraz może się to zmienić, bo powstał właśnie generator, który wykorzystuje efekt tranzystora polowego, a ten natychmiastowo tworzy bardzo wysokie napięcie z kropli deszczu.

Według pierwszych testów jedna kropla deszczu może wytworzyć 140 V, co pozwoli na krótkotrwałe zapalenie 100 żarówek LED. Warto zaznaczyć, że wcześniej testowane generatory były w stanie wytworzyć – według zapewnień naukowców – co najwyżej „tysiąc razy mniejszą moc”.

W nowej konstrukcji wykorzystano elektrody aluminiowe w połączeniu z elektrodą z tlenki indowo-cynkowego. Pokryta jest ona PTFE. W momencie, gdy kropla deszczu uderza w powierzchnię PTFE, łączy ze sobą dwie elektrody, co powoduje zamknięcie obwodu. Technologia ta bez problemu „obsługuje” także długotrwałe opady deszczu, generując większą energię. Warto zaznaczyć, że w przypadku wystąpienia spadku energii, ładunek jest gromadzony i uwalniany dopiero w momencie pełnego nasycenia.

Oczywiście wszystko jest na razie we wczesnych fazach testów, jednak kierunek jest bardzo dobry. Łatwo udało się wytworzyć krótki impuls, teraz kwestią udoskonalenia jest zgromadzenie energii na dłuższy czas i w większej ilości. Celem jest rzecz jasna wytworzenie stałego napięcia, a do tego droga zapewne jest dłuższa.

Panele słoneczne i deszcz = rozwiązanie idealne?

Udoskonalenie takiego generatora mogłoby okazać się przełomowe w wytwarzaniu energii odnawialnej. Technologia zdaje się łatwa do zastosowania wszędzie tam, gdzie mamy duże powierzchnie, o które potencjalnie może „uderzać” deszcz. Pokrycie dachowe samo w sobie wytwarzałoby energię, bez konieczności instalowania tam paneli słonecznych. A w przypadku połączenia paneli i generatora energii z deszczu – prąd wytwarzany byłby dość często – zarówno słońce, jak i deszcz – miałyby pozytywne skutki.

źródło: engadget.com


Posłuchaj nas!