D-Link AC2600, czyli jak router przyspieszył mój Internet dwukrotnie

D-Link AC2600, czyli jak router przyspieszył mój Internet dwukrotnie

Opublikowano 20.04.2018 8:53 -


Router jest jak oddychanie. Nie czujemy, że coś jest nie tak, dopóki ktoś lub coś nam tego nie zabierze. Dopiero wtedy, czyli w tym przypadku - gdy zaczynamy mieć problemy z łączem - uświadamiamy sobie jak ważne jest to urządzenie. I że być może, w pewnych warunkach, warto wydać na nie trochę więcej niż standardowe 100 czy 200 złotych.

Jeszcze do niedawna myślałem, że w sprzęcie takim jak router nie może być absolutnie nic interesującego. No, może poza możliwościami technicznymi. Gdy jednak w moje ręce trafił AC2600, musiałem zrewidować swoje poglądy. Wspomniany sprzęt od D-Link wygląda bowiem jak mały statek kosmiczny lub, co najczęściej pojawiało się w opiniach ekipy DailyWeb i moich znajomych, jak dron.

D-Link AC2600 - Dron w krainie routerów

Ten oryginalny wygląd to zasługa przede wszystkim czterech anten umieszczonych po bokach (2) i z tyłu (2) urządzenia. Już przy rozpakowywaniu te elementy ujęły mnie też innym drobiazgiem, bo można je ułożyć wzdłuż krawędzi urządzenia. Dzięki temu router zmieści się praktycznie na każdej półce, a w razie gdyby trzeba było go ze sobą zabrać, nie zajmie zbyt dużo miejsca w plecaku czy torbie do laptopa.

W zestawie oprócz samego sprzętu znajdziemy także zasilacz (w przypadku naszego egzemplarza jest nawet przejściówka na gniazdko UK), instrukcję szybkiej obsługi z kartą konfiguracyjną oraz krótki kabel sieciowy.

Jeśli zaś chodzi o porty, to wybór jest raczej standardowy: jedno złącze do podłączenia np. z modemem plus cztery, którymi możemy podłączyć się do sieci "po kablu". Znalazło się także miejsce na dwa porty USB (1 x 2.0 i 1 x 3.0) do wpięcia zewnętrznej pamięci z opcją utworzenia dysku sieciowego.

D-Link AC2600 - Łatwo, szybko i... całkiem ładnie!

D-Link AC2600 to jednak nie tylko kosmiczny wygląd, ale oczywiście narzędzie, które ma nam ułatwiać łączenie się z Internetem. Według mnie to zadanie router spełnia bardzo dobrze.

Po pierwsze, sprawienie żeby urządzenie zaczęło działać i połączyło się z naszą domową siecią jest wręcz banalne. Kroków do wykonania jest zaledwie kilka i nie dość, że poradzi sobie z nimi każdy, to jeszcze w razie problemów wszystko jest bardzo przejrzyście wyjaśnione.

Router podczas testów uruchamiałem w dwóch różnych mieszkaniach i w obu przypadkach z jego konfiguracją nie było najmniejszych problemów. Ot, podpinamy wszystkie kable, łączymy się z modemem, wstukujemy w odpowiednie miejsca wszystkie dane zapisane na karcie szybkiej obsługi i voilà - działa! Gdyby tylko wszystkie urządzenia tego typu dały się tak łatwo konfigurować...

Co więcej, D-Link ma też jeden z najładniejszych i najbardziej przejrzystych interfejsów do obsługi tego typu urządzeń, z jakich do tej pory korzystałem. Specjaliści od UX być może nie będą tym wyglądem oszołomieni, ale uwierzcie mi - w porównaniu z konkurencją to jest naprawdę przepaść jakościowa.

Największą zaletą panelu administracyjnego D-Linka jest to, że, w przeciwieństwie do innych tego typu rozwiązań, z zarządzaniem siecią poradzi sobie tutaj nawet mało zaawansowany użytkownik.

Lepszy router = szybszy Internet?!

Wiadomo jednak, że routera nie kupujemy po to, żeby fajnie wyglądał albo żeby miał ładny interfejs. Zwłaszcza jeśli, tak jak w przypadku opisywanego modelu, na sprzęt wydajemy ok. 500 zł.

Z opisów i materiałów promocyjnych D-Link AC2600 wynika, że powinniśmy spodziewać się po nim polepszenia jakości sygnału, szczególnie jeśli chodzi o sieć bezprzewodową. Mają w tym pomóc takie cechy jak technologia MU-MIMO czy jednoczesne obsługiwanie częstotliwości 2,4 i 5 GHz w trybie Smart Connect. Pierwsza z nich w dużym skrócie przypisuje oddzielny nadajnik dla każdego podłączanego przez Wi-Fi urządzenia, co ma poprawiać wydajność połączenia, a druga - automatycznie dostosowuje sygnał, aby był on możliwie najstabilniejszy.

To oczywiście tylko wybrane elementy, którymi chwali się producent. No właśnie, ale czy to tylko przechwałki? W moim przypadku okazało się, że wcale nie.

Parametry łącza na standardowym modemie w moim domu (Poznań, Inea do 100 Mbps)...
...i po przełączeniu się na D-Linka

W przypadku połączenia przez smartfona wynik był jeszcze bardziej imponujący:

"Przed"...
...i "po"

To oczywiście tylko moje doświadczenia w jednym środowisku (urządzenia oddalone o ok. 5-7 metrów od źródła sygnału, między nimi 3 ściany). Jednak w innym mieszkaniu jakość sygnału również uległa znacznej poprawie, bo np. Netflix, który w dotychczasowej konfiguracji co chwilę musiał buforować wideo, po przełączeniu na sieć D-Linka dłuższego ładowania wymagał tylko na początku filmu, a reszta działała już płynnie w wysokiej rozdzielczości.

Podsumowanie

Przyznam, że osobiście nie wierzyłem w deklaracje o możliwościach D-Link AC2600. Nowoczesne technologie i hasła promocyjne być może ładnie wyglądają na pudełku, ale w rzeczywistości zazwyczaj niewiele dają. Na dodatek jeszcze ta cena - aż 500 zł za urządzenie, które nie posiada nawet funkcji modemu?

Dla mnie wystarczającym dowodem na wartość tego urządzenia było po prostu jego podłączenie i sprawdzenie. Konfiguracja była banalna, a testy pokazały, że dzięki D-Linkowi mogę mieć niemal dwa razy szybszy Internet. Czy naprawdę potrzeba dodatkowej rekomendacji?