Czytajcie instrukcje, bo skończycie jak ja | DailyWeb.pl

Czytajcie instrukcje, bo skończycie jak ja

Opublikowano 7 miesięcy temu - 12


Straciłem dwa tygodnie testów świetnej, premierowej klawiatury. Wszystko przez bardzo prozaiczny powód: nie przeczytałem instrukcji, napisanej jak krowie na rowie. Nie bądźcie mną, czytajcie je, zawsze.

Bardzo się ucieszyłem, kiedy otrzymałem informacje, że Microsoft wyśle mi swoją klawiaturę, tuż po jej premierze. Jak czytacie mnie na bieżące, to pewno zauważyliście, że mam fobie na tym punkcie. To wynika z prostego powodu, jestem power użytkownikiem i dam sobie kończyny obciąć, że robie roczną normę regularnego użytkownika w miesiąc, patrząc na ilość uderzeń w klawiaturę. Dlatego też cenie sobie wielce komfort pracy z klawiaturą.

Testowałem wiele cudów. Były klawiatury mechaniczne, były te stricte gamingowe, jednak jestem chyba staroświecki, bo najwięcej frajdy z pisania mam z klasycznych klawiatur wysypowych. Dotychczas prym wiedzie klawiatura od Apple, jest bajecznie komfortowa, ale szybko wyszło, że i Logitech K810 stanowi świetną konkurencję. Jest tak samo komfortowa, jak ta od Apple, ale ma atut nie do przebicia: bardzo sprawne podświetlenie.

Logitech K810 - chyba w końcu znalazłem realnego konkurenta dla klawiatury Apple, pierwsze wrażenia

Dlatego też tym bardziej byłem ciekawy, co do zaoferowania ma Microsoft, wypuszczając na rynek swoją Surface Keyboard i Surface Mouse. Szybko zestaw ten trafił w moje ręce, ale potem już było tylko pod górę. Po podłączeniu mysz śmiga i korzystam z niej intensywnie cały czas. Problem jednak był z klawiaturą, przy próbie połączenia przez Bluetooth, pojawiał się scroll of death i ostatecznie klawiatura nie połączyła się z moim Makiem.

Próbowałem kombinacji z Windows 7, ale sytuacja była analogiczna. Z wielkim żalem, że recenzja nie powstanie sprawnie, dałem znać Microsoftowi o zaistniałym problemie. Wszystko to trwało 1,5 tygodnia, gdy nagle otrzymałem informacje, że klawiatura powinna działać, a problemem może być jeden mały detal. Chodzi mianowicie o komunikat przy podłączeniu klawiatury, który mówi o tym, by wpisać kilka losowych znaków za pomocą klawiatury i wcisnąć klawisz Enter. Dopiero wtedy zostanie ona autoryzowana do urządzenia.

Microsoft Surface Keyboard i Surface Mouse - pierwsze wrażenia

Oczywiście trick zadziałał, a ja myślałem, że spalę się ze wstydu. Jak krowie na rowie, komunikat pojawił się, ja jednak go zbagatelizowałem. No bo kto widział jakieś specjalne kody do podawania, kiedy klawiatura nie jest podłączona? Co ciekawe, taka autoryzacja na Windowsie nie występuje, dotyczy ona tylko maka. Okazuje się, że rutyna potrafi popsuć plany, zaś sama recenzja pojawi się siłą rzeczy z opóźnieniem.

Morał z tej bajki jest prosty i pewnie wszystkim znany, nie popadaj w rutynę i czytaj co technologia od Ciebie chce, bo inaczej będziesz nieusatysfakcjonowany.