Czemu Netflix nie dostał Oscara za film pełnometrażowy?

Czy Netflix dostanie Oscara za film pełnometrażowy?

Opublikowano 5.03.2018 8:56 -


Oscary szokowały już wieloma rzeczami. Od wręczenia statuetek debiutantom czy 10-latkom (casus Tatum O'Neal), przez wstawionych prowadzących oraz mylone koperty, aż do „niedopatrzeń” skutkujących akcjami takimi, jak „OscarsSoWhite”. Mimo wielu potknięć wciąż pozostawały i pozostają jednak jednymi z najważniejszych nagród filmowych na globie.

Jeszcze kilka lat temu trudno byłoby wyobrazić, że do rywalizacji o Nagrodę Akademii Filmowej staną produkcje, których wcześniej nie można było zobaczyć w kinie. Może to kwestia tradycjonalizmu, a może strachu, że taki Netflix, który planuje w tym roku wypuścić kilkaset oryginalnych produkcji, po prostu osłabi – jeżeli nie obali – klasyczny sposób dystrybucji kinematografii. W końcu abonament tej platformy streamingowej nie kosztuje miesięcznie wiele więcej niż bilet na seans, a gwarantuje zagospodarowanie znacznie większej liczby wieczorów.

Obawy filmowego świata z czerwonych dywanów doskonale widać było na ostatnim festiwalu w Cannes, gdzie logo Netflixa pojawiające się przed produkcjami wywołało takie wzburzenie, iż seanse trzeba było przerwać do czasu ochłonięcia widowni.

Pedro Almodóvar, przewodniczący jury, nie ukrywał w rozmowach z prasą, że nie wyobraża sobie wręczenia statuetki filmowi, który nie będzie znajdował się w kinowych repertuarach. Ostatecznie zmieniono nawet regulamin festiwalu. Kolejne edycje wydarzenia będą już wymuszały na swoich uczestnikach udostępnieniu filmu francuskim kinom. To jednak nie jedyna restrykcja, z którą musiałby zmierzyć się Netflix. We Francji bowiem już od dawna istnieje prawny zapis o konieczności zachowania odstępu 3 lat między kinową a internetową premierą filmu.

Oto lista 8 nowości na Netflix, które trzeba zobaczyć w marcu

Do Oscarów Netflix był już nominowany w kategoriach dokumentu oraz krótkiego metrażu. Akademia jak lwica broniła jednak wzbudzających największe emocje nagród dla filmu pełnometrażowego. Doskonałym przykładem kierowania się jury Oscarów kwestiami platformowymi był przypadek Beasts of No Nation. Sporymi kosztami Netflixowi udało się wtedy spełnić wymagania wydarzenia. Wiele wskazywało na to, że grający w filmie główną rolę Idris Elba ma szansę na wygraną w kategorii Najlepszy Aktor Pierwszoplanowy – nominacja do Złotego Globu, BAFTy oraz wygrana nagrody Gildii Aktorów Ekranowych.

Tymczasem film nie otrzymał nawet nominacji. Eksperci byli zgodni – to uprzedzenie względem Netflixa. Skandaliczne.

W tym roku coś się zmieniło. Mudbound, którego Netflix jest dystrybutorem, ma szansę na aż 4 statuetki (Najlepszy Scenariusz Adaptowany, Aktorka Drugoplanowa, Zdjęcia, Piosenka). Mówiło się nawet o tym, że film miał być nominowany również w kategorii Najlepsza Reżyseria, ale…

Tutaj wracamy do stałego punktu kontrowersji związanych z Oscarami. Głównymi przypuszczeniami dla braku podobnej nominacji są bowiem płeć i kolor skóry Dee Rees. Czarnoskóra kobieta jeszcze nigdy w 90-letniej historii Oscarów nie otrzymała statuetki. Można pocieszać się jednak nominacją za zdjęcia Rachel Morrison – to pierwsza kobieta w historii nagrody, która otrzymała szansę na podobne wyróżnienie. Myślcie, co chcecie, ale mi trochę przykro, że muszę pisać o podobnych sprawach. „Super! Kobieta po 90. latach istnienia nagrody wreszcie została do niej nominowana!” – to powinien być powód do wstydu, nie radości. Ale nie o tym jest ten tekst.

O czym opowiada Mudbound?

Akcja filmu rozgrywa się na południu Stanów Zjednoczonych wkrótce po zakończeniu II wojny światowej. Dwie rodziny muszą zmierzyć się z bezwzględną hierarchią społeczną i nieprzyjaznym krajobrazem, tocząc wojnę nie tylko na froncie, ale i na swym lokalnym poletku. Film opowiada o przyjaźni, nieznanym dziedzictwie oraz o niekończącej się walce o ziemię i przeciw jej kaprysom. Rodzina McAllanów przenosi się na Południe ze spokojnego Memphis, pełna nadziei na sukces rolniczego przedsięwzięcia Henry’ego. Laura stara się nie tracić wiary w powodzenie planów męża, choć wizja ich realizacji coraz bardziej się oddala. W tym samym czasie Hap i Florence Jackson, których rodziny od pokoleń zajmowały się uprawą roli, borykają się z wieloma problemami, próbując zbudować dla siebie lepszą przyszłość. Na drodze do realizacji marzeń obu rodzin staje również wojna. Powracający z niej Jamie i Ronsel nawiązują mocną, choć niełatwą przyjaźń, która zatrzęsie w posadach ich życiem rodzinnym. [opis za: camerimage.pl]

Czy film ma faktyczne warty jest nominacji i statuetek? Przekonajcie się sami, oglądając go na Netflixie nawet dzisiaj.


Autorem artykułu jest Alicja Górska.